Wróć do katalogu

Historia Julie

Julie, tytułowa bohaterka musi zmierzyć się z samotnością jaka towarzyszy jej po śmierci rodziny. Szukając innych krewnych spotyka różnych ludzi, którzy nie zawsze chcą jej pomóc. Zastanawia się nad sensem życia w tak zniszczonym, bezuczuciowym społe

shadowfax, opublikowano , 13 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Niektórym z nas wydaje się, że nie może być nic gorszego niż utrata pracy, zginięcie ukochanego chomika, z którym mogło się rozmawiać cały wieczór. A jednak... historia, którą opowiem jest dużo smutniejsza, nie zmuszam nikogo do jej przeczytania, jeszcze nie jest za późno, żeby ją przerwać, odłożyć na biurko. Tym jednak, którzy zechcą czytać dalej, opowiem historię o tym, że każdy z nas ma swoją wartość. Czasami jest ona ukryta pod starym, niemodnym ubraniem i najtańszymi trampkami, ale nie znaczy to, że w ogóle jej nie ma.

Nazywa się Julie Bonnet, właśnie straciła wszystko, i nie chodzi tu o ukochanego chomika. Ale lepiej będzie, jak zacznę od początku. Tak, jak zawsze, wracała ze szkoły prosto do domu. Nie chodziła z innymi dziewczynami po zajęciach do Centrum Handlowego, nie lubiły jej, bo nie malowała się i nie miała markowych ubrań. Myślała, że po pewnym czasie przestaną jej dokuczać, zaakceptują ją, bo na to, że ją polubią nie liczyła. Najgorsza z nich była Caroline, Julie miała wrażenie, że celem życia tamtych dziewczyn jest dokuczanie jej, jak to tylko możliwe. Nienawiść okazywały na każdym kroku, opowiadały innym dziewczynom niestworzone historie na jej temat. Julie wracając tego dnia ze szkoły szła drogą przez park, bardzo ją lubiła, mimo że była dużo dłuższa od tej przez most. Tam w parku słyszała śpiew ptaków i czuła zapach kwitnących bzów, których narwała cały bukiet. –Mama uwielbia kwiaty, ucieszy się. Idąc dróżką co chwilę na nie patrzyła, chciała je namalować. Uwielbiała to robić, miała wspaniałą sztalugę po dziadku. Zawsze, gdy miała wolny czas, brała ją do lasu, nad rzekę i malowała. Potrafiła na kartkę przelać wszystkie szczegóły i odcienie kolorów. Najładniejsze obrazy sprzedawała, ale chociaż były śliczne, nie dostawała za nie dużo. Zarobione pieniądze wkładała mamie do portfela gdy ta nie widziała. Nie mogła tego zobaczyć, ponieważ nie przyjęłaby pieniędzy za obrazy, które Julie tak lubiła. Z parku weszła między najstarsze kamienice Paryża. Uważała je za najpiękniejsze w całym mieście. Na balkonach kwitły pelargonie i inne kolorowe kwiaty, których nazw nie znała. Miały też,, to coś’’, czego Julie nie umiała określić, wydawało jej się, że te kamienice pamiętają czasy rycerzy i gdyby tylko potrafiły mówić, opowiedziałyby jej niejedną ciekawą historię, nie sfałszowaną przez kronikarzy. Po przejściu kilku wąskich uliczek stanęła przed kamienicą, w której mieszkała. Ta nie była taka ładna, jak te poprzednie: cała popisana przez grafficiarzy, ze schodzącym tynkiem i resztkami brudnobiałej farby. No właśnie była...

Patrzyła niewidzącym wzrokiem na miejsce, w którym się wychowała i które kochała. Niby to samo, co wczoraj, ale inne. Kwiaty wysunęły się z jej ręki i upadły bez ładu na ulicę, po chwili na jednym pojawiła się mała kropelka i następna. To Julie płakała. Przed kamienicą stał samochód straży pożarnej, policji i pogotowia. Z budynku niewiele zostało, kilka cegieł, potrzaskane szyby i poczerniałe deski. Jakiś policjant do niej podszedł. -Czy ty jesteś Julie Bonnet?- Spytał. –Tak.-Odpowiedziała.- Co tutaj się stało? Gdzie są moi rodzice? Policjant spojrzał na nią smutnym wzrokiem. –Ja rozumiem, że to może być dla ciebie wstrząs, ale... twoi rodzice... nie żyją. Tak jak reszta mieszkańców tej kamienicy, w mieszkaniu na samej górze zapaliła się podłoga, przyczyn jeszcze nie wyjaśniliśmy, ale nim zdążyła przyjechać straż, wszyscy… już nie było kogo ratować, jako jedyna przeżyłaś. Przykro mi. Naprawdę. –To co teraz ze mną będzie?- spytała przez łzy Julie. Próbując opanować drżenie głosu. Rozmawiający z nią policjant zmieszał się próbując znaleźć odpowiednie słowa. – No, bo widzisz... ten... jakby ci to powiedzieć...no bo... ty... teraz będziesz... w... tym no... Domu Dziecka. Julie popatrzyła na niego zdziwionym wzrokiem i o nic więcej nie pytając odwróciła się i pobiegła najszybciej jak potrafiła, zostawiając na środku drogi zdziwionego policjanta i rozrzucony bez ładu bez.

Pewnie po takiej reakcji Julie część z was pomyśli, że jest to niewychowana, okropna dziewczyna, taka dziewczyna- chuligan, jakich pełno w tych ,,najgorszych’’ dzielnicach. Czasami jednak, mimo tego, że na co dzień panujemy nad sobą, po usłyszeniu czegoś, co ma zmienić całe nasze życie, musimy odciąć przeszłość od przyszłości zwalonym mostem, przepaścią nie do przeskoczenia. I choćby chciało się wrócić, to nie da rady, trzeba zacząć żyć od nowa. Kiedyś ktoś bardzo mądry powiedział:,, Przeszłość to już historia, przyszłość to jeszcze tajemnica, ale teraz to dar losu.” Trzeba umieć go wykorzystać.

Muszę więc sprostować sprawę Julie, aby nikt bezpodstawnie nie krytykował jej. No więc, jest to dziewczyna z bardzo biednej rodziny, ale pełnej miłości i ciepła. Jej tata nie miał stałej pracy, dorabiał kładąc kafelki i malując mieszkania. Mama zajmowała się domem i trójką dzieci. Julie jest najstarsza, zawsze pomimo wielu obowiązków w szkole i w domu potrafiła znaleźć czas na pomoc siostrom w nauce i malowanie. Sama uczy się bardzo dobrze, co roku ma stypendium, z którego kupuje książki do kolejnej klasy. Ubiera się skromnie, ale zawsze czysto. Nie ma przyjaciół, bo nikt nie chce narażać się Caroline, zadając się z ,,inną”. Większość dziewczyn zazdrości jej wyglądu, ale żadna nie przyzna się do tego. Julie jest dosyć wysoka ma śliczne, czarne, proste i długie aż do pasa włosy . Wygląda to bardzo ciekawie w połączeniu z jasną karnacją i jej oczami. Tak, oczy to najbardziej niezwykła część jej wyglądu, są duże niebieskoszare, bardzo wyraziste.

Julie uciekała przed siebie, nie patrząc, gdzie. Chciała po prostu uciec jak najdalej. Nieważne gdzie, byleby dalej od tego koszmaru. Nie chciała iść do Domu Dziecka i wiedziała, że dobrowolnie na pewno tam nie pójdzie. Gdy trochę ochłonęła, pomyślała:,, Co dalej? Jestem już daleko od tamtego policjanta, ale nie mam gdzie spać ani za co kupić czegoś do jedzenia. Muszę coś wymyślić.” Usiadła więc na ławce zastanawiając się, co robić dalej. Myślała nad pojechaniem do jakiejś rodziny. Wiedziała, że siostra taty mieszka we Włoszech, w Weronie. Tylko jak ma się tam dostać? Westchnęła i powoli poszła dalej. Przechodząc obok pizzerii zobaczyła kartkę z napisem: ,,Szukamy kelnera!!!”. Bez chwili wahania weszła do środka, było trochę po południu, więc większość ludzi była w pracy. Zobaczyła tylko jednego…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych