Wróć do katalogu

Historia pewnego zamachu

jak to próby Bezpryma do zamachu doprowadziły i jak skomplikowane czasem relacje rodzinne bywają

hanibal, opublikowano , 8 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Nad polaną unosił się pył i kurz. Wznosiły go dwie stojące naprzeciw siebie armie. Po jednej stronie stali ubrani jednako wojowie, wraz z nieliczną grupą konnych na wzgórzu nad nimi górującą. Odziani w dość prymitywne, ale zawsze w jakiś sposób zabezpieczające pancerze. Dodatkowo chronili swoje ciała drewnianymi tarczami. Trzymane w dłoniach włócznie, miecze i topory skierowane były w kierunku przeciwników. Ich oczy tryskały pełnymi kpiny spojrzeniami. Po drugiej stronie znajdowała się gromada odzianych w różne stroje kmieci. Z ich ust bez ładu i składu wyrywały się złośliwe okrzyki, odwagi im dodające. Niektórzy pomalowani w dziwne barwy, w ich mniemaniu groźny wygląd ich twarzom dodający. Tak naprawdę jedynie karykaturę prawdziwych wojowników z nich czyniące.

Byli to pogańscy mieszkańcy wzgórz i lasów, pragnący powrotu swoich bóstw oraz przepędzenia Boga wojów i możnowładców. Wierzyli że ich bogowie pomogą im sukces w bitwie osiągnąć. Jednak nie trzeba było być wybitnym strategiem, by nie poznać po czyjej stronie sukces w tym starciu być musi. Stojący wśród jezdnych książę Bezprym z pogardą patrzył na kolorowe szeregi pogan. Pewien był zwycięstwa w tej potrzebie. A było mu ono bardzo potrzebne. Dzięki temu znowu coś sobie i wszystkim dookoła będzie mógł pokazać. Jakim to jest zdolnym strategiem i genialnym władcą. Tak, to przekonanie bardzo mu przydatne było. Musiał zresztą nie tylko sobie coś udowodnić.

Największa złość go brała na decyzję nieżyjącego już ojca Bolesława w narodzie Wielkim zwanego. Jak mógł on nie jego pierworodnego do sukcesji po sobie wskazać? Wbrew wszystkim prawom postąpić? Ten bękart Mestko miał mu zabrać należną dziedzinę? Jego zaś do stanu duchownego przeznaczyć? O, nie było to możliwe. Zaledwie sześć lat po objęciu władzy przez brata, Bezprym sprzymierzywszy się z cesarzem Konradem II oraz księciem Jarosławem Mądrym, odzyskał należny my stolec książęcy. Musiał co prawda oddać w zamian koronę królewską, którą jego ojciec zdobył, jednak nie była to w jego mniemaniu, zbyt wysoka cena za zdobycie władzy. Na jej przywrócenie przyjdzie jeszcze odpowiedni czas.

Wiedział oczywiście że jego nędzny brat nie podda się jego woli i knowania przeciw niemu prowadzić będzie, jednak pewny był swego sukcesu w tym sporze. Na razie musiał jednak utrwalić zdobytą władzę. Nie było to łatwe. W kmiecych duszach ciągłe grały jeszcze tęsknoty do pogańskich wierzeń. Nie wszyscy zgadzali się na prawa wprowadzone jeszcze przez jego wielkiego dziada Mestka i wiarę, która od jego panowania wiodącą się stała. Od jakiegoś czasu, zapewne przez jego brata cichcem wspierana, rewolta pogańska w kraju panowała. Jednak Bezprym nie miał zamiaru się ugiąć. Jego woje, razem z cesarskimi posiłkami skutecznie prowadzili akcję przeciw buntownikom. Nie odpuszczali ni kobietom ni dzieciom.

Ślad pochodu jego armii znaczyły trupy wszystkich, którzy pecha mieli spotkać ich w lasach. Oczywiście były próby stawiania oporu, jednak z góry skazane na klęskę. Tak właśnie było w tym przypadku. Zbuntowani poganie swoje sioło przed wejściem armii Bezpryma próbowali chronić. Jednak jaką szansę w konfrontacji ze świetnie przygotowanymi wojami, miała gromada kmieci, których bronią niejednokrotnie grube gałęzie były? Część z nich miała co prawda świetne łuki i oszczepy na zwierzynę przeznaczone, jednak w porównaniu ze zbrojnymi księcia wyglądało to mało poważnie. Już w duchu się uśmiechał Bezprym na myśl jak poswawolić swoim wojom pozwoli w tamtych chatach, po zasłaniu trupem kmiecym polany.

Jego wojowie także musieli mieć motywację do dalszej walki. A czy można było lepszą znaleźć niż zaspokojenie swoich męskich potrzeb na brankach? Przecież to stare jak świat prawo i nikogo dziwić nie powinno. Jednak przyjemność ta nie Bezrymowi pisana była. Jeszcze jako młodzieniec został pozbawiony przez psa członka męskiego i dlatego do stanu duchownego przez ojca został przeznaczony. Bo jakże władcą mógł być ktoś,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych