Hotel dla psów
Próba ucieczki jeńca z niemieckiego obozu.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
HOTEL DLA PSÓW
Podczas II wojny światowej Niemcy utworzyli sieć około 12 tys. obozów i więzień zarówno na terenie własnego kraju jak i krajów podbitych. Do niewoli wzięli około 18 mln osób, które trafiły do obozów koncentracyjnych bądź zostały osadzone w obozach jenieckich.
18 czerwca 1943r. Pamiętam tą datę po dziś dzień. Była piękna słoneczna pogoda, czułem jak delikatny wiatr smaga moją twarz. Czysty subtelny powiew, zmieszany z czarnymi duszącymi oparami, wydobywającymi się z silnika. Oprócz mnie ciężarówką jechały jeszcze dwie osoby. Nie znałem nikogo z nich. Jeden miał na sobie naramienniki wskazujące na to, że pełnił funkcję podporucznika. Drugi, był od pasa w górę tylko w samej koszulce, także nie potrafiłem zidentyfikować jego stopnia. Całą drogę przebyliśmy w milczeniu. Gdy już dotarliśmy na miejsce, jeden z Niemców otworzył klatkę w której siedzieliśmy i po kolei ją opuszczaliśmy. Później szliśmy przed siebie, prowadził nas jeden strażnik z przodu, a drugi z tyłu. W pewnym momencie mężczyzna, który szedł za mną wybiegł, zaczął uciekać, ale nie oddalił się nawet sto metrów, a już dosięgły go niemieckie kule wystrzelone z kilku MP 40. Ja wraz z podporucznikiem nie ruszyliśmy się nawet na krok. Oczywiste było czym kończyła się próba ucieczki, a zwłaszcza tak głupia. Emocje wzięły górę, ludzka rzecz. To właśnie wyróżnia żołnierza. Nie powinniśmy kierować się emocjami. Więc czy powinni nazywać nas ludźmi? Przecież jesteśmy tylko nic nieznaczącymi pionkami na wielkiej szachownicy. Trochę zamieszania, gapie w postaci jeńców, ale po chwili wszystko wróciło już do „normy”. Później rozdzielono nas z panem oficerem, trafiliśmy do osobnych baraków. Na dobrą sprawę to już więcej prawie się nie widzieliśmy. Buda przed którą stanąłem nie wydawała się zbyt duża z zewnątrz. Gdy przekroczyłem próg, miałem wrażenie że się jeszcze bardziej skurczyła. W środku nie zostałem jakoś specjalnie ciepło powitany przez przyszłych „współlokatorów”. Trzech gości grało w karty przy stole, jeden leżał na piętrowej pryczy, a jeszcze inny stał oparty o ścianę i grał na harmonijce. Wtedy odniosłem wrażenie jakby nie zwracali uwagi na mnie tylko na drzwi które się otworzyły i zamknęły. Ale przeczucie to zniknęło dosyć szybko bo w pewnej chwili leżący mężczyzna zerwał się z łóżka i podszedł do mnie i zapytał jak się nazywam. - Kapitan Tomas Nowak. - odpowiedziałem - Porucznik Brad Dale. Skąd pan jest, panie Nowak? - Z Polski. - Dobrze pan mówi po naszemu. - Studiowałem w Anglii. - Ten z co grał na harmonijce to Podporucznik Christopher Rose. Przy stole siedzą - pokazywał kolejno od prawej - Major Andrew Ledger, Podporucznik Gregory Hay i Podpułkownik Richard Taylor. - Nikt nie wstawał, nikt nikomu nie salutował, wodziłem wzrokiem od osoby do osoby i tylko kiwałem głową, sam również czułem na sobie kilka par oczu które dosyć dokładnie mi się przyglądały. - To jest jeszcze wolne. - mówił dalej Dale i wskazał mi moje miejsce na pryczy. - Niespecjalnie zainteresowany dalszą rozmową położyłem się na łóżku. Ale w pewnej chwili przemówił jeden z grających w karty. - Gdzie pan służył? - 1 Samodzielna Brygada Spadochronowa - odpowiedziałem z rękoma założonymi za głowę, nie ruszając się z miejsca. Potem postanowiłem się przespać kilka godzin, obudziłem się a właściwie zostałem obudzony przed wieczorem. W życiu bym się nie spodziewał, że w baraku był ktoś jeszcze prócz naszej szóstki. Oczom ukazał mi się mały owczarek niemiecki, nawet nie domyślacie się mojego zdziwienia. Był to gdzieś półroczny szczeniak od którego otrzymałem dużo cieplejsze powitanie, ale nie powiem że sobie go życzyłem. Od razu zapytałem innych jak on się tu znalazł. - Ze dwa dni temu szwendał się koło naszej budy - mówił Taylor - postanowiliśmy go wziąć do środka. Ale jak on dostał się do obozu tego nikt nie wie. - Niemcy nic nie zauważyli? - zapytałem, dosyć mocno zdziwiony tą całą sytuacją. - Nie. Pogłaskałem psa po głowie i lekko się uśmiechnąłem - Teraz jest jeńcem tak jak my. Nazwali go panowie jakoś? - Właściwie to nie. - Może Kibō? - zaproponowałem - Co to znaczy? - Powiem panom jeśli wygracie ze mną w karty. - Wszyscy się zgodzili, graliśmy w pokera. Umowa była taka że gramy sześć rozdań, jeśli jakieś przegram to mówię co oznacza Kibō. Do dziś t że nie mogliśmy grać na normalną walutą, nieźle bym się wtedy wzbogacił... Później przyszedł czas na kolację porcje jakie dostaliśmy nie należały do takich którymi najadłby się dorosły mężczyzna, ale nie były to też jakieś zlewki czy resztki. Z tym że porcji dostaliśmy sześć a nas było siedmioro. Oczywiście nikt nie kwapił się do tego by podzielić się swoją racją żywnościową, więc wypadło na mnie. Prawie połowę tego co dostałem oddałem naszemu towarzyszowi niedoli. Wtedy Rose zapytał się mnie - Po co oddałeś mu tyle jedzenia, przecież to tylko pies, chyba nie powie pan, że nie jest głodny? - Nie zamierzam. Ale zadam panu jedno pytanie. Kimże a może raczej czymże jesteśmy dla Niemców?... Nie musi pan odpowiadać. - Podporucznik odłożył sztućce na bok, wstał i objął mnie mroźnym spojrzeniem. - Rozumiem do czego pan zmierza - po tonie jakim zaczął mówić dało się poznać, że moje słowa w pewnym stopniu oburzyły go. - Ale…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil grzegov97
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…