Wróć do katalogu

I nie wódz nas na pokuszenie...

Dzewczyna - Alicja ma w sobie duzo empatii, a nie lubi ludzi. Umieszcza wiec w internecie ogloszenie, ze wymieni ja na cos...

Yuu, opublikowano , 19 min czytania, 4,2 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

„Trudno jest odsunąć się od ludzi” – myślała Alicja, siedząc przed ekranem komputera i pisząc kolejną notatkę w swoim blogu. Narzekała w niej głównie na ludzi. Ala nie lubiła ludzi, jednak ku swojemu utrapieniu została przez Boga czy może raczej jakiegoś demona obdarzona ogromną empatią. Zawsze, jak daleko sięgała pamięcią, przeżywała uczucia innych równie intensywnie, co swoje. A czasem może nawet bardziej. Płakała ze smutnymi i śmiała się z radosnymi. Ten szczególny dar zawsze skupiał wokół niej grono przyjaciół - ludzi, którzy lubili się zwierzać i często potrzebowali wsparcia. „Tym właśnie jestem” – myślała Ala – „Jakąś głupią podpórką dla kalekich dusz.” – pomyślała z irytacją. Dopóki była małym dzieckiem, podobało jej się, że nie czuła się samotna, istniała jakby grupowo. Zaczęło jej to przeszkadzać dopiero w liceum. Gdy wolała zostać w domu i SAMOTNIE poczytać czy pouczyć się, dzwonił telefon – to któryś z jej znajomych potrzebował pomocy albo po prostu chwili rozmowy. No i ona pomagała. Sama sobie dziwiła się, ile w niej jest zrozumienia i współczucia. Nie potrafiła przejść obojętnie wobec czyjegoś problemu. To dlatego zaczęła czuć niechęć do ludzi – nie pozwalali jej być sobą, wzlecieć pod niebo własnej osobowości. Rządziły nią dwie sprzeczne siły – empatia i nienawiść – dwa ostrza, między którymi zawieszone zostało jej życie. Nie chciała tego. „Nie potrzebuję rozumieć ludzi” – dumała – „Chyba mogłabym ich tolerować, ale mam dość zagłębiania się w cudze uczucia. Przez to niemalże nie mam własnych.” Zirytowana swoją sytuacją, przeglądała bezmyślnie witryny internetowe. Nagle jej wzrok przykuł jarzący się czerwoną czcionką napis : „CHCESZ ZAMIEŚCIĆ SWOJE OGŁOSZENIE NA NASZEJ STRONIE? PIERWSZY MIESIĄC GRATIS!!!” – reklamował się nowy portal. To podsunęło Ali pomysł. Otwarła okno wprowadzania danych i wystukała: „Sprzedam całe serce niepotrzebnej empatii. Trochę używana, w bardzo dobrym stanie. Cena do uzgodnienia.” Zamyśliła się i po chwili zmieniła „Sprzedam” na „Sprzedam lub wymienię”. Potwierdziła i zaśmiała się ze swojego dowcipu. Potem musiała przerwać surfowanie po sieci, bo zadzwoniła Kaśka z płaczem oznajmiając, że właśnie rzucił ją chłopak.

* * *

Do poczty miała czas zajrzeć dopiero dwa dni później. Problemy Kaśki zajęły jej całe dwa popołudnia i wieczory. Byłą zła na siebie, że pozwala się tak wykorzystywać. Choć wiedziała, że to jej wina – ona nosiła pełen współczucia i szczerości (jak złudne bywają pozory!) uśmiech na co dzień, który wręcz zapraszał: „Wyznaj mi swoje kłopoty. Pomogę ci.” Jakże chętnie pozbyłaby się go! W skrzynce znalazła 10 odpowiedzi na swoje ogłoszenie. „Całe serce pełne empatii to tytuł książki czy filmu?” – głosiło jedno. Autorzy trzech kolejnych opacznie zrozumieli sygnał i wypisali swoje zwierzenia, kolejnych pięć nadawało się jedynie do wyrzucenia, nawet nie zadała sobie trudu, by odpisać. Zastanawiała się, po co w ogóle opublikowała to ogłoszenie, którego nikt nie jest w stanie traktować poważnie. Otworzyła ostatniego e-maila. Od jakiegoś Uriela. Przeczytała. Przetarła oczy i przeczytała jeszcze raz. Lakoniczny list brzmiał tak: „ Za empatię oddam – skrzydła.” Żarty sobie stroi? A może „Skrzydła” to nazwa jakiejś lotni albo chodzi mu o przebranie karnawałowe? Dobrze. Skoro chce, to ona też tak potrafi. Odpisała: „Oferta przyjęta” i trochę wzburzona odebrała kolejny telefon, tym razem od Tomka.

- Aluś, tragedia! Pokłóciłem się ze starym, a on zabronił mi spotkań z paczką, czujesz? I co ja mam teraz zrobić? – cisza... I co ona ma odpowiedzieć? Ten e-mail kompletnie wybił ją z rytmu.

- Ekhm... – zająknęła się.

- Ala, nie żartuj, doradź coś szybko! – odezwał się w słuchawce zniecierpliwiony głos.

Poczuła gniew. Zapomniała o całej litości i współczuciu.

- Przykro mi, Tomek, ale ja też mam swoje życie, a z tatą to sam powinieneś załatwić sprawę. Nie jestem twoją matką, więc puść się wreszcie mojej spódnicy! – „Ups, chyba za ostro” – pomyślała. Ale nie żałowała.

- No wiesz... – zająknął się chłopak. – Ja nie chciałem...

Ale Ala odłożyła właśnie słuchawkę. Może to dziwne, ale zachowała się gwałtownie i głupio, a pomimo to była z siebie okropnie zadowolona. I podobało jej się to uczucie. „ Czyżby rzeczywiście coś się stało z moją empatią?” – myślała. „A może po prostu autosugestia?...” Wzruszyła ramionami i uznała, że chyba poczyta sobie tą książkę, do której zabierała się już od tygodnia.

***

W szkole zaczęło jej lepiej iść – miała więcej czasu na naukę. A kółko przyjaciół wokół niej rozluźniło się i rozwiało. Mogła do woli cieszyć się samotnością. Kilka razy przyłapała się na myśli o jakimś koledze czy koleżance z klasy: „Ja go zupełnie nie rozumiem...” i za każdym razem uśmiechała się do siebie. Teraz zauważyła, że nie każdy przygląda jej się z sympatią, nie każdy w ogóle na nią spogląda. „Z aktora zmieniłam się w widza” – mile odczuła tą zmianę. A jej znajomi już zgromadzili się na nowo i „wybrali” jej następcę – Sławka, którego nigdy zbytnio nie zauważała. Spojrzała w jego kierunku. Uchwycił spojrzenie i przez chwilę mierzyli się wzrokiem. Posłał jej znajomy, smutny uśmiech. „Więc już kiedyś jednak musiałam na niego zwrócić uwagę.” Strząsnęła z siebie ciekawość obojętnym gestem i wróciła do przeglądania czasopisma, o którym w zamyśleniu niemal zapomniała.

***

Ból zaczął się w nocy. Obracała się z boku na bok, nie mogąc znaleźć wygodnej pozycji. Straszne kleszcze uchwyciły jej grzbiet i trzymały go w żelaznym uścisku. Bezsennie cierpiąc dotrwała do rana, ale ból jeszcze się nasilił. Rodzice i brat wyszli już do pracy i szkoły. Ona postanowiła zostać w domu, nikomu nie mówiąc o swej niedyspozycji. Chodziła od ściany do ściany zaciskając zęby, by nie krzyknąć. Łzy płynęły jej po policzkach. Łzy bezsilności i cierpienia. Demon bólu uchwycił ją w okolicach łopatek. „Dlaczego?” – myślała gorączkowo, nie zatrzymując się. „Dlaczego tak cierpię, co zrobiłam? Na co jestem chora?” – nie potrafiła rozumować logicznie. Cała jej istota była bólem. Nie widziała nic poza tym, nie istniało nic oprócz cierpienia, świat skurczył się do tego miejsca między łopatkami, do tego źródła powodzi straszliwych doznań. „Skrzydła!” – podświadomość nagle wypaliła to słowo w umęczonym umyśle Ali. „Czy to możliwe?” – była pełna wątpliwości. Podbiegła do łazienkowego lustra, starając zajrzeć na swoje plecy. W końcu wzięła drugie lusterko, w którym odbiła swoje odbicie. Tak, łopatki były bardzo zaczerwienione, zniekształcone i opuchnięte. „Co robić?” – pytała się bezgłośnie. „Po pierwsze, trzeba ukoić ból.” Weszła pod zimny prysznic. Przesiedziała tam pół godziny, kiedy zauważyła czerwony pasek – strużkę krwi uciekającą do odpływu. Jeszcze raz użyła dwóch lusterek, by obejrzeć grzbiet. Skóra na obydwóch wystających kościach pękła i wyłaniały się spod niej biało-różowe wyrostki. Jednocześnie ból się zmniejszył, stępiał. Ala odetchnęła, po czym wzięła starą białą koszulę nocną i owinęła się nią. Na szczęście nie krwawiła mocno i rany szybko się zasklepiły. Gdy wróciła rodzina, oznajmiła, że jest niedysponowana i wszystko ją boli, więc niech jej nie przeszkadzają i kwita. Pełna zrozumienia mama przyniosła jej herbatę i martwiąc się bladością córki, wróciła do swoich spraw. Ala natychmiast dopadła komputera. Miała szczerą nadzieję, że nie wyrzuciła jeszcze e-maila od Uriela. Jest na szczęście! Zaczęła pisać: „Urielu...” „Co ja właściwie mam napisać? O co zapytać?” – nie wiedziała. Wszystko, jak sądziła, stało się dla niej jasne. Uriel to przecież imię jednego z archaniołów. Byłą chrześcijanką raczej umiarkowanej wiary, ale zawsze czuła, że „na niebie i ziemi istnieją rzeczy, o których uczonym nawet się nie śniło”. I naprawdę wierzyła w anioły. Choć w jej marzeniach i snach występowały zawsze raczej jako bezkształtne duchy, nie wiedziała, że mają skrzydła. I nie miała pojęcia, po co jednemu z nich empatia? „Przecież Bóg rozumie ludzi – swe dzieła, a anioły to dzieci Boga, więc też powinny ich rozumieć. A może nie?”. Palce zastukały w klawisze klawiatury. „Urielu, aniele... Dlaczego oddałeś skrzydła – atrybut niebiańskości za kawałek niedoskonałej ludzkiej duszy? Czy jesteś pewny swego wyboru?...” Zastanowiła się, czego chce. Nie pragnęła tych skrzydeł – bała się ich, bała się wyróżniać. Było to spełnienie tych marzeń, od których nigdy nie wymagała ziszczenia. Podobał jej się za to brak empatii. Dopisała: „Możesz je wziąć z powrotem. A co do współodczuwania – zachowaj je. Łatwiej mi żyć jako jednostka, a nie grupa ludzi. Pozdrawiam. Ala” Otrząsnęła się. To wszystko było jak nierzeczywisty, całkowicie fantastyczny sen. Zresztą, nadeszła kolejna fala bólu, równie strasznego co ranny. Bardzo zaburzyło to jej zdolność percepcji i trzeźwego myślenia. Wyłączyła komputer i zaczęła chodzić po pokoju niczym lew w klatce. Rozjuszony lew. Nie uszło to uwagi mamy, która zaproponowała córce środek przeciwbólowy. Dziewczyna z wdzięcznością połknęła tabletkę, wściekła na siebie, że wcześniej o tym nie pomyślała. Usnęła na brzuchu, nie wyjawiając…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych