I że cię nie opuszczę
Opowiadania fantastyczno-horrorowe nie oparte na faktach.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- To co, widzimy się wieczorem? – Zapytał Michał pakując dokumenty do teczki. - Jasne, proponuję o dwudziestej. – Odpowiedziała Karolina –Ty wpadasz do mnie. - Ok., przyniosę jakiś film. Michał wyprostował się, obciągnął marynarkę i podniósł teczkę z krzesła. Karolina delikatnie pocałowała go w usta. - Przynieś. Teraz wybacz, lecę jeszcze na próbę. Do zobaczenia. Kobieta szybkim krokiem opuściła biuro swego partnera. Michał jeszcze raz rzucił okiem na miejsce swojej pracy. Na biurku porządek, okna, za którymi było już zupełnie ciemno, zamknięte, radio stojące na parapecie wyłączone a laptop spakowany razem z dokumentami. Wyszedł na korytarz zamykając za sobą drzwi opatrzone tabliczką „Michał Tkacz ANALITYK KREDYTOWY”. Powiodło mu się. Ledwie 26 lat na karku a już własne biuro w nie byle jakim banku. Zarabiał dobrze, stać go było na własne mieszkanie w centrum Bydgoszczy, niezły samochód i większość zachcianek. Zmieniał telefon co miesiąc, góra dwa, dysponował najnowszym laptopem, od czasu do czasu używał tabletów. W zasadzie nie potrzebował większości tych sprzętów ale skoro było go stać to dlaczego nie? Ponadto miał na tyle dużo pieniędzy my pochwalić się bardzo ładną dziewczynę, którą niewątpliwie była Karolina. Parę stanowili od około dwóch lat. W zasadzie nigdy nie ustalili kiedy zaczęli być razem, lecz nie miało to najmniejszego znaczenia. Karolina była piękną, inteligentną kobietą w wieku Michała. Pracowała w tym samym banku jako kasjerka. Od rozmowy do rozmowy, pierwsze wieczorne spotkania, wspólne kolacje. Wszystko potoczyło się naturalnie. Mężczyzna miał świadomość, że tak samo naturalnie związek się rozpadnie. Nie wiązał szczególnych planów z tą dziewczyną, była atrakcyjna ale nie kochał jej. Oczywiście ona kochała go bardzo. W zasadzie tylko z Karoliną utrzymywał tak pozytywne relacje. Miał sporo znajomych ale nie starał się nawet udawać, że zainteresowany jest tylko stosunkami służbowymi. Do kumpli z młodości w ogóle się nie odzywał, stracili już jakiekolwiek znaczenie. Więcej, od kilku lat nie odwiedził rodzinnego miasta a więc i rodziców. Nie utrzymał z nimi żadnego kontaktu – nie mógł patrzeć jak marnują sobie życie w tej ciasnej klitce gdzieś na skraju Podlasia. Matka pracowała od rana do nocy, ojciec pił jak najęty a nikt nie myślał aby cokolwiek zmienić. Ich sprawa. W zasadzie mógłby im pomóc ale nigdy o to nie poprosili. Młody bankier od święta tylko rozmawiał z bratem Dawidem, który pracował jako policjant w Białymstoku. Michał wychodząc z banku pozdrowił kilku współpracowników. Nie było ich wielu bo jak zwykle opuszczał pracę jako jeden z ostatnich zostawiając i tak kupę roboty na weekend. Gdy tylko otworzył szklane drzwi prowadzące na zewnątrz budynku uderzyło go chłodne, październikowe powietrze. Do tego na głowę spadały krople jesiennego deszczu. Michał nie spodziewał się takiej pogody wychodząc rano więc nie wziął nic z wierzchniej odzieży. Na szczęście zaparkował blisko gmachu i nie musiał daleko biec do samochodu. Ruszył szybkim krokiem rozpryskując wodę pod butami. Po chwili znalazł się na parkingu. Latarnie jeszcze się nie zapaliły i jedynymi źródłami światła na ulicy Gdańskiej były reflektory jadących samochodów oraz żarówki świecące w mieszkaniach. Michał biegnąc wyciągnął z kieszeni klucze i jednym naciśnięciem przycisku otworzył automatyczny zamek w swoim Citroenie C3. Skupiony jedynie na tym by jak najszybciej znaleźć się wewnątrz pojazdu, w ostatniej chwili zauważył, że obok samochodu ktoś stoi. Zatrzymał się przed postacią lecz, niestety w niewielkiej kałuży co spowodowało, że lekko ochlapał stojącą przed nim osobę. Była to niewątpliwie kobieta, ubrana w ciemny płaszcz sięgający do kolan. Ręce miała skrzyżowane na piersiach a jej długie włosy ociekały deszczem. Niestety liche światło nie pozwalało dostrzec twarzy kobiety, z ogólnego wyglądu można było wywnioskować, że jest raczej młoda. - Przepraszam bardzo. – Rzucił Michał otwierając drzwi do auta. – Nie zauważyłem pani. - Nic się nie stało. – Odpowiedziała kobieta, delikatnym, miłym głosem. - Niech się pani szybko chowa bo pani do reszty przemoknie. – Mężczyzna usadowił się wygodnie w fotelu ale jeszcze przed zamknięciem drzwi rzucił: – Może panią podrzucić gdzieś? - Nie, dziękuję. Właśnie jedzie tu mój chłopak. Michał zamknął drzwi. Dobrze, że się nie zgodziła, sam nie wiedział dlaczego zaproponował podwózkę, przecież nawet nie znał tej kobiety. Cóż, człowiek czasami szybciej mówi niż myśli. Z muzyką Adele w tle przemierzał bydgoskie ulice, mijał kolejne skrzyżowania. Po 15 minutach znalazł się na miejscu. Czternastopiętrowy budynek niczym nie różnił się od swoich sąsiadów i stał w tym samym miejscu mniej więcej od czasu narodzin Michała. W wieczornym świetle nie widać było jego barw (notabene pomalowano go na pomarańczowo-czerwono), zdawał się stanowić szarą kupę gruzu z kilkoma świetlistymi plamkami. Mężczyzna szybko wyskoczył z wozu i wbiegł do pierwszej klatki. Choć mieszkał na piątym piętrze nigdy nie zamawiał windy gdyż uznawał, że takie bieganie po schodach spokojnie zastępuje wyprawy do siłowni czy też poranny jogging. Będąc na piętrze, wyciągnął ze zmoczonej marynarki klucze do mieszkania. Zanim jednak otworzył drzwi jego uwagę zwróciła mokra plama obok wycieraczki. Uznając, że pewnie ktoś naniósł wodę z zewnątrz albo po prostu coś rozlał otworzył drzwi i jednym susem wskoczył do mieszkania. Szybko zrzucił z siebie oficjalny strój zostawiając go na podłodze w korytarzu. Najgorszą katorgą w zawodzie, który sobie wybrał była konieczność chodzenia w tym stroju pingwina. Toteż ogromną ulgę przynosiło wbicie się w dres i luźny t-shirt każdego popołudnia. Przebrał się w pokoju, do którego wchodziło się na lewo idąc od strony drzwi wejściowych. Reszta pomieszczeń M4 (oprócz kuchni i łazienki) stała nieużywana ale po co cisnąć się w kawalerce skoro wystarczy pieniędzy na duże mieszkanie? W pokoju panował bałagan, przez tydzień nazbierało się wiele niepotrzebnych rzeczy. Naprzeciw drzwi prezentowało się niepościelone łóżko na którym walały się ciuchy za czyste do prania ale za brudne do szafy. Na ciemnobrązowym biurku ustawionym zaraz przy łóżku (aby lampka stojąca pomiędzy nimi dawała światło na oba meble) zebrała się spora warstwa kurzu, stały brudne kubki po kawie i pusta butelka whisky a pod nimi leżały niepotrzebne dokumenty. Z krzesła wsuniętego pod biurko zwisały kolejne ciuchy. Naprzeciw łóżka Michał ustawił 40-calowy telewizor plazmowy. W sumie rzadko go włączał, nie lubił oglądać telewizji ale znacznie częściej używał prezentu, który sam sobie sprawił otrzymując pierwszą wypłatę – nowiutką, czarną gitarę elektryczną od Fendera razem ze 100-watowym wzmacniaczem. Cały ten sprzęt stał obok szafy ustawionej zaraz przy telewizorze. Michał usiadł na skraju łóżka. Jedynie na chwilę, zaraz poczuł, że jego dresy opanowała wilgoć. Zerwał się na równe nogi, dotknął pośladków i poczuł płyn na spodniach. Spojrzał na łóżko, faktycznie, spora, mokra plama. Wykorzystując męski sposób rozpoznawania nieznanego, powąchał łóżko. Bez zapachu. Woda. Skąd ,do cholery ta woda? Pod drzwiami woda, na korytarzu woda. Na suficie nie było widać śladu przecieku z wyższego piętra. Aby się upewnić, Michał stanął na łóżku i dotknął tynku nad głową. Suchy. Lekko zdenerwowany koniecznością wykonania kolejnej czynności przed skonsumowaniem kolacji, zdjął poszewkę z kołdry, zwinął ją razem z prześcieradłem i wcisnął do kosza na pranie w łazience. Łóżko wyschnie. Pewnie coś tam wylałem rano. Nieważne, jeść. Michał wyciągnął z lodówki sałatkę rybną, z chlebaka wygrzebał wczorajszą bułkę i usiadł na suchej części łóżka. Normalnie odpaliłby laptopa i surfował po Internecie ale piątek rządził się swoimi prawami. Mózg miał już dość codziennej pracy i domagał się odpoczynku. Toteż kolejną godzinę mężczyzna spędził przed telewizorem leniwie konsumując kolację. Zbliżała się dwudziesta, czas było się zbierać do Karoliny. Parę razy przeszło Michałowi przez myśl aby odpuścić sobie spotkanie, iść do baru, upić się i przy dobrym wietrze poznać jakąś ciekawą kobietę. Jednak dawno już nie widział się ze swoją oficjalną dziewczyną, mogła coś podejrzewać. Do knajpy pójdzie jutro. Michał ze sterty ciuchów rozwalonych po pokoju wygrzebał względnie wyglądające koszulę i dżinsy. Z szuflady wyciągnął czystą bieliznę i z tym wszystkim udał się do łazienki gdzie wziął szybki prysznic. Wymyty i wyperfumowany uruchomił komputer i zgrał na pendrive’a kilka odcinków „Doktora House’a”. Swoim zwyczajem, aby nadać 10 minut kulturalnego spóźnienia zagrał na gitarze jakieś rockowe kawałki i dopiero po tym zaczął ubierać buty i kurtkę przeciwdeszczową. Zamierzał już otworzyć drzwi, gdy zdał sobie sprawę, że przez wizjer wpada do mieszkania troszkę światła. Nie chcąc spotkać się z sąsiadami, którzy pewnie znów robiliby mu wyrzuty za zbyt głośną muzykę wyjrzał przez judasza. Na klatce ktoś stał oparty o łuk poręczy w taki sposób, że Michał widział tylko plecy tej osoby. Była to kobieta, blondynka, w identycznym, czarnym płaszczu jak ta, którą spotkał na parkingu wychodząc z pracy. Mężczyzna nie zdążył przyjrzeć się wtedy dziewczynie ale wydawało mu się, że tamta także miała brązowe kozaki na niedużym obcasie. Pewnie mieszka tu jej chłopak. Michał przekręcił zamek w drzwiach i zaraz znalazł się na zalanej blaskiem żarówki klatce. Lecz nikt nie stał oparty o barierkę. Nie było też słychać aby ktoś wchodził czy też schodził po schodach. Winda stała. Jedynie kałuża przy wycieraczce powiększyła się. To jest troszeczkę dziwne. Widocznie przewidziało mu się, to się zdarza. Stres, zmęczenie. Pewnie jakiś paproch w judaszu sprawił, że mózg wyobraził sobie stojącą przy schodach kobietę. Po chwili Michał siedział w Citroenie a w głowie notował konieczność sprawdzenia skąd bierze się woda na klatce. Deszcz nie zelżał, ulice powoli zamieniały się w potoki. Chodnikami spacerowali jedynie pojedynczy przechodnie, większość mieszkańców Bydgoszczy wracała do domów komunikacją miejską lub własnymi autami toteż przejechanie przez centrum miasta zajęło sporo czasu. Karolina mieszkała przy ulicy Grzymały, w dużym, czteropokojowym mieszkaniu, w którym zameldowani byli również jej rodzice. Bywali oni w nim niezmiernie rzadko gdyż oboje pracowali w Holandii prowadząc tam swoją firmę. Sam blok, w którym mieszkała Karolina nie robił szczególnego wrażenia, zwykły komunistyczny kloc z oknami jak tysiące innych i klatkami schodowymi jak tysiące innych. Jednakże mieszkanie kobiety to już co innego, przyznać trzeba, że rodzice dziewczyny mieli gust i talent do wystroju wnętrz. Bez pukania otworzył czarne drzwi na drugim piętrze budynku i zaraz znalazł się w przedpokoju urządzonym w nowoczesnym stylu. Praktycznie nie było w nim elementów innych kolorów niż czarny, biały i srebrny. Na podłodze białe kafelki, ściany również białe lecz ze srebrnymi elementami w miejscach gdzie stały lub wisiały czarne meble. A tych ostatnich nie było wiele, akurat tyle ile trzeba by trzymać rzeczy zachowując przy tym przestronne wnętrze. - Michał, to Ty? – Głos Karoliny dobiegł z łazienki, która mieściła się na samym końcu, długiego na około 7 metrów korytarza. - Tak. Zamykaj drzwi do mieszkania! - Zapomniałam! Poczekaj chwilę, zaraz wyjdę! Michał zdjął kurtkę oraz lekko wilgotne trampki. Przeszedł do pokoju, który oficjalnie był pokojem Karoliny. Tam także wszystko było urządzone w takich barwach jak przedpokój, lecz ze względu na to, iż pomieszczenie było najczęściej używane, a do tego mieszkała tam młoda kobieta panował w nim mały bałagan i wiele rzeczy nie pasowało do ogólnego zamysłu projektanta. Na jasnych ścianach, gdzieniegdzie wisiały plakaty z ważnymi personami świata tańca. W rogu pokoju, pod oknem stała sztaluga ubabrana farbami, przy niej stylowe, czarne biurko pod które j wsunięte było fioletowe krzesło. Naprzeciw niego ulokowano najfajniejszy, zdaniem Michała, mebel w całym mieszkaniu – czarną, długą rogówkę, którą w jednej chwili można było zamienić w szerokie, małżeńskie łóżko lub podzielić na 3 fotele. Michał rozsiadł się na kanapie i przełożył z biurka na swoje kolana laptop Karoliny. Zgrał z pendrive’a cztery odcinki serialu a w momencie gdy filmy skończyły się kopiować, z łazienki wyszła Karolina ubrana w czerwony szlafrok. Jej czarne, świeżo umyte włosy opadały prawie w całości na prawą stronę twarzy. Ich kolor pięknie łączył się z brązem jej oczu oraz ciemną karnacją dziewczyny. Dodając jeszcze pełne usta wyglądała raczej jak Hiszpanka czy Portugalka. Do tego ta figura… - Przepraszam, że musiałeś czekać. Dopiero wróciłam z próby, Edyta kazała nam ćwiczyć dodatkową godzinę bo nie zdążymy się przygotować do eliminacji. Karolina była tancerką, robiła to raczej hobbistycznie ale mocno angażowała się w próby i występy. Wraz z koleżankami z zespołu trenowała przed eliminacjami do mistrzostw Polski. Dziewczyna podeszła do swojego partnera i mocno pocałowała go w usta. Ucieszyła się, że Michał przyniósł nowe odcinki House’a, oboje bardzo lubili ten serial. - Poczekaj chwilkę, zrobię szybko jakieś kanapki bo nic nie zjadłam. – Karolina jeszcze to mówiąc wyszła z pokoju a stamtąd kontynuowała swoją wypowiedź – Pamiętasz jak mówiłam ci o tej Edycie? Ta baba jest naprawdę świrnięta… Oczywiście Michał nie pamiętał. Tutaj zaczynał się moment kobiecego monologu, kiedy 99% facetów się wyłącza (ten jeden procent to mężczyźni przyłapani na niesłuchaniu przez co musieli odkupić swoje winy i podchodzić do sprawy ostrożnie). Michał już dawno zrozumiał, że przy rozmowach z Karoliną wystarczy przytakiwać i czasami zadawać niezobowiązujące pytania typu „Dlaczego tak zrobiła?” albo „I co ty na to?”. Nagle w kieszeni spodni Michała zapiszczał telefon. Mężczyzna wyciągnął go i otworzył skrzynkę odbiorczą wiadomości SMS. „Twoja ostania noc” Tak brzmiała wiadomość wysłana z numeru, którego Michał nie miał w kontaktach. 500410939. Normalnie od razu uznałby, że ktoś się pomylił lecz tego wieczora zamyślił się przez chwilę nad SMS’em. W sumie najprawdopodobniej była to pomyłka, taka wiadomość to nic nienormalnego ale biorąc pod uwagę, że miał dziś już sytuacje kiedy działo się coś dziwnego we wszystkim doszukiwał się niepokojących znaków. Z zamyślenia wyrwała go Karolina wracająca z kanapkami. Wciąż gadała więc Michał musiał przystąpić do rozmowy rzucając jakieś pytanie. Wypadało teraz patrzeć w oczy. Gdy tylko dziewczyna skończyła opowiadać o swojej okropnej trenerce przystąpili do oglądania filmu. Wtuleni w siebie, śledzili wypadki w szpitalu gdzie mądrzy doktorzy ratowali ludzi. Michał jednak nie potrafił skupić się na serialu, co chwila ukradkiem zerkał na SMS’a, którego dostał z nieznanego…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Davee
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…