Wróć do katalogu

Imperium

Trochę o krwi, emocjach i czerwonych jabłkach. Trochę o byciu królewską córką.

Shadowopublikowano 12 stycznia 201313 min czytaniajeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

{i}Everyone I know goes away in the end and you could have it all my empire of dirt...{/i}

Patrzyła na to królestwo przez cieniutką, szklaną szybkę. Wykonywała polecenia ojca i była posłuszna niczym bezwolna marionetka. Księżniczka na pokaz. Amnesti zdawała sobie sprawę, że nigdy nie będzie dzieckiem idealnym, nigdy nie będzie godną następczynią tronu. Ale do niedawna wcale nie musiała być. Gdyby jej brat żył, nadal odgrywałaby swoją rolę pokornej królewny. Nadal byłaby laleczką na wystawie. Od najmłodszych lat pracowała na łaskawą aprobatę ojca. Teraz, kiedy została jedyną pretendentką do królewskiego tytułu, było jeszcze gorzej. Od czasu do czasu rzucał jej przychylne spojrzenie, dużo częściej to pełne nagany. Starała się, ale nie była tak dobrą czarodziejką, jak jej brat, nie władała tak dobrze bronią, nie była tak odważna, jak on… Po prostu nie była swoim bratem.

***

Kiedyś mała Nessi obserwowała parę zakochanych. Wokół dziewczyny unosiła się pomarańczowa mgiełka, jaśniutka niczym najpiękniejsze leśne ogniki. Księżniczka pierwszy raz widziała coś takiego. Aura chłopaka była jeszcze intensywniejsza, jeszcze bardziej nasączona szczęściem. Zachwycona dziewczynka spytała służącą, czy też to zauważyła. Ta tylko spojrzała na nią zaniepokojona i natychmiast pospieszyła zawiadomić o tym dziwnym, zaobserwowanym jedynie przez Amnesti zjawisku króla. Królewna bardzo się zdumiała, gdy usłyszała wyjaśnienia ojca. - Na tym polega twoja moc, dziecko. Tylko ty możesz widzieć to, co przed chwilą – odparł monarcha poważnym tonem. Nessi wydawało się wtedy, że po raz pierwszy jest z niej naprawdę zadowolony. - Ale co to było, te kolory? – dopytywała się, mało rozumiejąc z zaistniałej sytuacji. Ojciec usiadł na swym rzeźbionym tronie i skinął na córkę, by podeszła bliżej. Przestraszona, postąpiła krok do przodu. Nigdy nie lubiła znajdować się tak blisko rodzica. Niepokoiło ją to dumne, nieprzystępne spojrzenie, a dreszcze przechodziły po jej drobnym ciele na myśl o lodowatym głosie króla. W ogóle nie lubiła z nim rozmawiać. I często zastanawiała się, czy to jest aby na pewno w porządku. Ojciec zmarszczył groźnie krzaczaste brwi. - To uczucia osób, na które patrzyłaś. Były takie kolorowe, ponieważ oboje czuli się szczęśliwi. To się nazywa empatia, Amnesti – tłumaczył powoli, uważnie przypatrując się dziewczynce. - Em… Co takiego? – odezwała się cichutko, zlęknionym głosem, w obawie, że ojciec nie będzie zadowolony z jej nieuwagi. Ale on tylko westchnął i przejechał palcami po czarnych, nieco splątanych włosach. - Empatia – powtórzył. – Zapamiętaj tę nazwę, ponieważ odnosi się do twojej niezwykle rzadkiej umiejętności. Przez niemal tysiąc lat nie narodził się żaden empata - dodał z pewną dumą w głosie. Słysząc to, Ness uśmiechnęła się nieśmiało. - Ale co niezwykłego jest w widzeniu takich uczuć? – zastanawiała się, próbując znaleźć coś zrozumiałego w tej całej sytuacji. Ojciec uśmiechnął się. Nie był to jednak szczery, serdeczny uśmiech, a raczej groteskowe wykrzywienie spękanych warg. - Ty nie tylko je widzisz, Amnesti. Ty możesz je także kontrolować. Wystarczy, że dotkniesz wybranej osoby, aby stała się twoim… sługą, twoją prywatną zabawką. Wydobędziesz na zewnątrz uczucie uwielbienia do ciebie, będziesz mogła bawić się jej emocjami. Te słowa zabrzmiał wyjątkowo złowrogo. - Zabawką? Żywy człowiek? – Nessi nie podobał się ten pomysł. - Ależ, dziecko, teraz tego nie rozumiesz, ale niedługo zaczniesz czerpać korzyści ze swojej mocy. Nessi ani trochę się to nie podobało. - Potrafię coś jeszcze? – spytała, gdyż w tym momencie nic innego nie przychodziło jej do głowy. Ojciec zawahał się przez chwilę, spoglądając na zarumienioną twarz małej księżniczki. - Cóż… niebawem nauczysz się wydobywać najbardziej przykre wspomnienia niektórych ludzi, te zadające im największy ból… - urwał na chwilę i popatrzył niepewnie na zaszokowaną dziewczynkę. - Ale… po co? - Przez to sprawisz im okro… hm… duże cierpienie i cóż, będziesz mogła na przykład zmusić ich do powiedzenia czegoś, czego wyjawić nie zechcą, a ty zapragniesz się tego dowiedzieć. To sposób na osoby, które nie są podatne wpływowi twojej magii dotyczącej kontrolowania emocji… Tacy czarodzieje… - Ty też? – Dziecko z wrażenia zachłysnęło się powietrzem. Co za okropności mówił jej ojciec? Król pokręcił głową. - Ja jestem zbyt potężny. Silnych magów twoja moc się nie ima. Tylko tych słabszych… - Co to za moc, która robi krzywdę? – Ness zbierało się na płacz. - Mówiłem już, że zrozumiesz w swoim czasie, córko. Teraz jesteś jeszcze zbyt młoda. – Zerknął na zagubioną dziewczynkę. – Poślę po mojego nadwornego czarodzieja, będziesz u niego pobierała nauki. Nauczysz się nie widzieć tych wszystkich barw. Zobaczysz je tylko, jeśli będziesz miała na to ochotę – zakończył, po czym pospiesznie wyszedł z sali, zostawiając nieszczęśliwą księżniczkę swojej własnej samotności.

***

Ness już dawno temu zaczęła w pełni panować nad swoją mocą i wykorzystywać ją, najczęściej na polecenie ojca. Niekoniecznie w dobrych celach. Taki dar nigdy nie służył do czynienia samego dobra i nigdy służył nie będzie. Już do tego przywykła. Może dlatego, że lata całkiem beztroskiego dzieciństwa miała za sobą, a może z powodu nacisku ze strony rodzica. Bała się go. To była jedyna rzecz w jej życiu, która pozostawała niezmienna. Szybkim krokiem minęła kłaniających się jej strażników i przekroczyła progi swych komnat. Właśnie wracała z egzekucji jakiegoś wieśniaka, który zalegał z podatkami. Widok odciętej głowy nigdy nie był szczególnie bliski jej sercu. Jednak z czasem zaczęła się do tego przyzwyczajać. Czerwone jabłka już nie przypominały jej krwi straceńca, a koszmary nocne powoli ustępowały miejsca bezpiecznej i o wiele wygodniejszej pustce. Amnesti wolała nie pamiętać swoich snów. Usiadła na łóżku i po cichu zmówiła modlitwę do Stwórcy, prosząc o pokój duszy matki i brata. O ile swojej rodzicielki prawie nie pamiętała, Deklan zawsze był jej wyjątkowo bliski. Wstawiał się za nią przed ojcem, wspierał w czasie nauki magii i pocieszał, gdy było jej wyjątkowo ciężko. I tylko on jeden mówił…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych