Wróć do katalogu

In Nomine Lucifer Dominum

Krótkie opowiadanie osadzone w mrokach średniowiecza z elementami fantastyki. Prześladowania innowierców przez chrześcijan. Inkwizycja, stosy...lucyferanizm w nieco innym świetle, obalenie stereotypów.

Lorelay, opublikowano , 10 min czytania, 3,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

In Nomine Lucifer Dominum

Tłum jak co niedziela. Gotycka katedra pękała w szwach nie mogąc pomieścić zebranych mieszkańców miasta. Do pierwszych ław cisnęli się modnie odziani kupcy i mistrzowie rzemiosła prowadząc swe obsypane biżuterią żony. Niewiasty rozglądały się wokół, sprawdzając czy aby wszyscy je widzą. Szum nowiutkich sukni, brzęk błyskotek, niczym na targu rozlegał się po świątyni, pobrzmiewając echem przy owej genialnej akustyce wnętrza. Wreszcie gwar ucichł, rozbrzmiały pierwsze nuty pieśni z nowych organów zakupionych dzięki datkom mistrza Stanisława, wybornego tkacza, nich mu Pan błogosławi i jego hojność wynagrodzi. Na prezbiterium wszedł powolnym krokiem stary dominikanin.

* * *

Podziemie katedry wionęło wilgocią i stęchlizną. Przez ukryte, tajemne wejście nie przepychając się wchodziła garstka ludzi. Sądząc po strojach bogaci mieszczanie, jak i prosta tłuszcza. Uśmiechali się do siebie przyjaźnie. Właśnie jakiś młodzieniec w stroju żaka przepuszczał w drzwiach kobietę w średnim wieku, odzianą w proste giezło i fartuszek. Ta uśmiechnęła się do niego, młodzian skłonił się nisko.

- Aż wstyd przyprowadzać nasze niewiasty w takie miejsce. –wymarudził pod nosem – ech...żeby nie było tego przeklętego Świętego Officjum, przyjmowałbym was w swoim domu na nauki.

W kącie stała młoda kobieta, wyglądała na samotną i jakby odizolowaną. Jej czarne jak noc włosy falowały na plecach i ramionach, a spokojne, brązowe oczy utkwione były w jakimś punkcie na przeciwległej ścianie. Do piersi przyciskała dwie księgi okute w skórę. Bez słowa podeszła do niej druga, nieco młodsza dziewka, z wyglądu bardzo podobna. Na jej ustach gościł wesoły uśmiech.

- Nie mogłam cię znaleźć siostrzyczko.

Pierwsza jakby wyrwana z głębokiego zamyślenia uśmiechnęła się delikatnie i uścisnęła siostrę.

* * *

- In nomine padre et fili et spiritus sanctus- rozbrzmiewał głos z prezbiterium.

Lud zgromadzony w katedrze zaczął niedbale czynić znak krzyża. Organy znów rozbrzmiały swym czystym dzwiękiem.

- Agnus Dei, Agnus Dei, donna nobis pace- poczęli śpiewać zebrani.

* * * - Gdy ktoś uderzy cię, nie bądź naiwny, nie nastawiaj drugiego policzka, ale oddaj mu z sześciokrotną siłą. Jednak gdy dobrze ci czyni miłuj go i takoż czyń mu dobrze jak i on tobie. Złem zło wynagradzaj a dobrem dobro, nienawiścią nienawiść , a miłością miłość.

Kapłan mówił spokojnie, stonowanym głosem a zebrani w skupieniu słuchali. Dwie młode kobiety w kącie przysłuchiwały się wpatrzone gdzieś w punkt na przeciwległej ścianie z lekkim uśmiechem na ustach.

* * *

- „Idźcie i nawracajcie wszystkie narody” powiedział Pan nasz. Takoż gdy zbłądzi któryś z braci waszych sprowadźcie go na właściwą drogę, pełni miłosierdzia nauczajcie, a gdy i to nie pomoże przez święty ogień niechaj powrócą do Pana, aby nie żyli w grzechu.

* * *

- Bądź nade wszystko wolny, nie pozwól by niewolili cię ci, którzy głoszą miłosierdzie i krzyczą głośno, a w głębi serc swoich nienawidzą cię. Jak ci aniołowie, którzy walczyli o swą wolność, nie chcieli być tylko sługami do spełniania rozkazów przeznaczonymi, tak i ty walcz o wolność swoją i nie bądź uległym. Czyń to co uważasz za słuszne ty, nie zaś to co ci nakazują. Bądź ty panem samego siebie.

* * *

- Wasza Ekscelencjo- na twarzy starego dominikanina malował się gniew i jakieś dziwne zacięcie.

Biskup ledwie zdążył odłożyć kielich z niedopitym winem obok pustej już prawie flaszki.

-Wasza Ekscelencjo, słuchy mnie doszły jakoby w podziemiach naszej katedry czczono szatana. -Lucyfera- spokojnie acz dobitnie poprawił młody zakonnik. - Co za różnica, jeden diabeł. – starszy z braci zgromił go spojrzeniem. - Pozwól ojcze Konradzie , że wytłumaczę...- zaczął ze stoickim spokojem młody. - Zamilcz żesz bracie Władysławie- stary nie krył irytacji- ty to jeno w tej bibliotece przesiadujesz to i umysł ci zupełnie zaćmiło od nadmiaru wiedzy. – zwrócił się znów w stronę biskupa- Występują przeciw Panu naszemu Chrystusowi, niewiasty biorą siłą pono i składają w ofierze, pija krew niemowląt, bezczeszczą świętości. Świętokradcy i wiedźmy!- ojciec Konrad aż poczerwieniał na twarzy.

Brat Władysław westchnął głęboko.

- Na stos- zakomenderował biskup bez cienia emocji, znać że wyrok taki chlebem powszednim był dla niego. - Świętokradcy i wiedźmy! Plują na święte krzyże i złorzeczą świętemu kościołowi powrzechnemu !- emocjonował się dalej stary dominikanin. - Jako rzekłem, na stos- powtórzył znudzonym wyraźnie głosem biskup – a teraz idzcie już, dużo jeszcze pracy mnie dzisiaj czeka – uśmiechnął się pod nosem do własnych myśli. Brat Władysław poprowadził krzyczącego wciąż i przeklinającego świętokradców ojczulka ku drzwiom.

* * *

Katarzyna szła zamyślona, nie włączała się przez dłuższy odcinek drogi w rozmowę ojca i siostry. Nie słuchała ich nawet.

- A ty co myślisz o dzisiejszych naukach Katarzyno? Pytanie ojca wyrwało dziewkę z

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych