Inicjacja
Krótkie opowiadanie o przejściu "na wyższy poziom" uświadomienia.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Już rano wiadomo było, że czeka nas niezwykle upalny dzień. Ale dla mnie nie będzie to jedynie dzień, podczas którego myśli się tylko o piciu i kawałku cienia. Można to nazwać swego rodzaju świętem. Dzisiaj, pierwszy raz doświadczę uczucia ważnego dla każdego mężczyzny: zobaczę krew. Pierwszy raz o corridzie usłyszałem od rodziców, a raczej od mamy, która zawsze była do tego nastawiona negatywnie. Ojca niestety nie znałem. Po prostu któregoś dnia zniknął. Jakoś bałem się poruszyć ten temat. Ilekroć chciałem dowiedzieć się czegoś więcej, albo słyszałem wymówki, albo nie odpowiadano mi wcale. Zdecydowanie wolałem to drugie, bo przynajmniej niczego niepotrzebnie nie musiałem wysłuchiwać.
Na szczęście kilka razy udało mi się podsłuchać rozmowę starszych, co pozwoliło na pewne wyobrażenie tego widowiska. Dookoła pustego, piaszczystego pola, siedzi tysiące ludzi – widzów. Podobno bardzo rzadko zdarza się jakieś wolne miejsce, więc to co oglądają, musi być niezwykle ciekawe. Na przedstawienie przychodzą prawie wszyscy mieszkańcy naszego miasta i okolic, niezależnie od zajmowanego stanowiska społecznego. Są starzy, młodzi, bogaci, trochę biedniejsi, lekarze, politycy, prawnicy, urzędnicy, policjanci. Niestety, bardzo mało wiem na temat wydarzeń rozgrywających się na placu. Za każdym razem, gdy poruszano tą sprawę w podsłuchiwanych przeze mnie rozmowach, używano wymijających słów. Mówiono TO, WYSTĘP, PRZEDSTAWIENIE, POKAZ. Dziś mam zamiar wszystkiego się dowiedzieć.
Od rana byłem tak podniecony, że nie mogłem usiedzieć na miejscu. Choć wszystko było jeszcze zamknięte, udało mi się zajrzeć do środka przez kraty. Wszędzie kręcili się ludzie – prawdopodobnie pracownicy. Jedni sprzątali przed przybyciem gości, drudzy rozsypywali piasek, trzeci równomiernie go rozkładali. Patrzyłbym tak bez końca, gdyby nie przyszedł jakiś człowiek: - A co wy tu robicie? – zdziwił się – Zachciało się pooglądać arenę? Już was tu nie ma! Sio! – i zaczął machać rękami by odgonić mnie i kilku innych ciekawskich, którzy idąc za moim przykładem postanowili wszystkiemu przyjrzeć się z bliska.
Już myślałem, że następna okazja do zaspokojenia mojej ciekawości nadarzy się dopiero za godzinę, gdy wszystko się zacznie, kiedy ujrzałem przed sobą znajomą postać. To był znajomy mojej mamy, od którego…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Eugen
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…