Insolent
"Nie znałem wcześniej takich dziewczyn, jak ona..."
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nie znałem wcześniej takich dziewczyn, jak ona. Powiedziała mi to po pierwszej godzinie rozmowy, to znaczy tamtego dnia, w którym widzieliśmy się drugi raz. Miała w sobie coś, czego moje znajome, byłe, ani przyszłe dziewczyny, nie miały i nigdy mieć nie będą. A wyglądała najzupełniej normalnie, przeciętnie wręcz, przynajmniej wtedy, gdy zobaczyłem ją w tej kolejce do lekarza. Nigdy nie zagadałem do żadnej dziewczyny w tak dziwnym miejscu. Właściwie rzadko sam zaczynałem rozmowę, bo to one pierwsze podchodziły – na imprezach, w knajpach... ale nigdy nie pomyślałem, że można poznać kogoś gdzieś indziej. Do tamtego dnia moje życie było jednostajne, monotonne właściwie. Wszystko działo się dlatego, że tego chciałem, lub byłem gotów – czyli zgodnie z jakimś planem, scenariuszem, który miałem w głowie. I tak wtedy, planowałem jedynie udać się po receptę, właściwie myśląc o tym teraz widzę, że od początku tamtym dniem rządził przypadek. Ta recepta nie była dla mnie, tylko dla kolegi, przychodnia, do której podjechałem nie była bynajmniej po drodze z nikąd ani do nikąd, jakoś wiedziałem, że akurat tam muszę być. Jak nigdy kupiłem po drodze papierosy – zazwyczaj nie palę, ale akurat wkurzyły mnie ciągłe czerwone światła, powolni ludzie... sam nie umiem określić co. Zostawiłem w sklepie portfel, bo zadzwonił ojciec z jakimś pytaniem (czego też nigdy nie robił, raczej wolał poczekać do wieczora, niż wydać chociaż grosza na rachunek telefoniczny). Zauważyłem pod samą przychodnią, że brakuje mi czegoś w kieszeni i jeszcze bardziej zdenerwowany musiałem wrócić po swoją zgubę. Gdyby to wszystko się nie stało, nie straciłbym tych 25minut i miał miejsce na bliższym parkingu. Musiałem zaparkować trochę dalej, co wiązało się również z przejściem kilkunastu metrów w deszczyku (a rano postanowiłem nie brać ani kurtki ani parasola, skoro wszystko będę załatwiał jeżdżąc samochodem...) Wszedłem do tej przychodni wkurzony, jak dawno, a długa kolejka jeszcze bardziej tę wściekłość pogłębiła. I wtedy, zupełnie niespodziewanie, zobaczyłem ją. Właściwie nie tylko ja, wszyscy w tej kolejce, bo jako jedyna była skłonna odstąpić swoje miejsce siedzące starszej pani. Wszystkim zrobiło się trochę głupio i jeszcze bardziej zagłębili się w treści, jakże interesujących, ulotek. Tylko ja patrzyłem jak zahipnotyzowany na tę zupełnie niepozorną dziewczynę i wiedziałem, że choćby nie wiem co, muszę z nią porozmawiać. Temat, jakoś zupełnie nie wiadomo skąd, znalazł się na tyle ciekawy, że poczekała na mnie chwilę i wyszliśmy razem. Jej auto stało zaraz obok mojego (znów przypadek?). Dała mi swój numer, ale powiedziała, że czasem po prostu nie będzie mogła się odezwać przez kilka dni, nie ze swojej winy. Zaśmiałem się. Nie wiedziałem, że ona nie musiała kłamać, żebym jej nigdy nie wierzył. Spotkaliśmy się drugi raz, po kilku dniach od tamtego zdarzenia. Kiedy opowiedziałem jej o całym moim zaplanowanym życiu, że nigdy nie spodziewałem się, że ją poznam, zaśmiała się odrzucając głowę z burzą włosów. Jej śmiech był szczery. Powiedziała, że jej życie to suma ciągłych przypadków, że przeżyła już tyle dziwnych, nieprawdopodobnych sytuacji, że już przestały ją zaskakiwać. Nie rozumiałem, co miała wtedy na myśli. Była naprawdę świetna, malowała obrazy i robiła fotografie starych budynków. Mieszkała z rodzicami, miała psa, kota i szczura. Nie nosiła stanika, a jeśli już to tylko czarne push-up'y. Piła czystą wódkę, czasem przepijała sokiem, ale rzadko ("wódka jest jak z faceci - żeby było ci dobrze najpierw musisz pocierpieć. I bardzo rzadko jest czym przepijać w życiu."). Słuchała czarnych rytmów, choć znała wszystkie rodzaje muzyki. Kochała jeść ananasy z puszki i tosty z tuńczykiem. No i ciągle się śmiała. Gdy jej powiedziałem, że jest wspaniała, i dobra, prawie jak aniołek, spoważniała nagle i rzuciła grobowym głosem, że jest najgorszą osobą, jaką uda mi się poznać w życiu. I że nie znam takich dziewczyn, jak ona, mimo, że jest ich bardzo dużo. Nie wierzyłem jej wtedy, choć miała stuprocentową rację. Pamiętam, że zadzwoniła wtedy do mnie moja dziewczyna, odszedłem od stolika na kilka minut, żeby nie musieć się za bardzo tłumaczyć. Gdy wróciłem, ona siedziała już całkowicie ubrana, a na stoliku leżała należność za jej zamówienie. Spytałam, dlaczego, co się dzieje, a ona rzuciła jedynie "idę" i poszła. Oczywiście pobiegłem za nią, zatrzymałem, poprosiłem o wyjaśnienia i termin następnego spotkania. Niespodziewanie przyparła mnie do muru i pocałowała namiętnie, jak żadna inna wcześniej, ani później. "Nie przeszkadza mi to, że masz dziewczynę, ale fakt, że myślisz, że nie widzę, kiedy kłamiesz." Powiedziała i znów poszła w swoją stronę. Nie wiedziałem, co teraz? Przecież nie pozwolę jej tak po prostu odejść, nie po tym, co przed chwilą zrobiła z moim językiem... Jakby czytała w moich myślach, odwróciła się w pewnym momencie, rzuciła nazwą lokalu, datą i godziną. Byłem pewien, że ją mam. Spotykaliśmy się przez kilka tygodni. Nigdy nie pozwoliła mi się dotknąć, nawet przez chwilę, Potrafiła ze mną flirtować po swojemu, ale też idealnie wczuwała się w mój styl. Była niesamowicie fantastyczna w każdej słownej grze. Wielu z jej aluzji nie rozumiałem, wiele zdań stanowiło dla mnie zagadkę nie do…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Atomówka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…