Insygnia Wiatru cz.4
Przybycie do Miasta i przygotowania do Wyprawy...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Gdy doszli do ubitej drogi stal już tam niewielki odział. - Wracamy do zamku. Niech trzy oddziały podzielą się na grupy i przeszukają okolice. Meldować mi o wszystkim. – rozkazał Edmund do dowódcy oddziału. - Tak jest – odpowiedział hardym głosem. Dowódca podjął oddział poczym ruszył w stronę lasu. - Jaki sens ma puszczanie ich w pogoń za tym człowiekiem skoro jest tak potężny. Sam mówiłeś że nikomu nie udało się... – wtedy przerwał mu wtrącając swe słowa. - Wiem co mówiłem. – uciął – ale przecież nie puszcze go od tak sobie. Niech czyje że go ścigamy. Może popełni błąd i złapiemy go. – odrzekł wsiadając na konia przywiązanego do drzewa. – Poza tym nie wyolbrzymiajmy aż tak tego magika. Sam mówiłeś że to ktoś niedoświadczony. - No tak. W takim razie zechciej mi wyjaśnić dokładniej o co w tym wszystkim chodzi. - Oh dociekliwy jesteś. To ci tu może zaszkodzić. Nie wszyscy są tacy mili jak ja. – zaśmiał się cicho. - Tak wiem coś o tym. – rycerz spojrzał na niego. - No na co czekasz wsiadaj na konia i w drogę do miasta nie jest daleko. Ardo dosiad konia i ruszyli. Jechali przez las już nie tak ciemny jak przedtem. Słońce oświetlało konary przebijając się aż do ziemi. Drejnar jako jedyny mag w mieście przeprowadzał swe badania we wschodniej wieży. – Opowiadał jakby od niechcenia. – razem ze swoim uczniem Feliasem. Dzisiaj w nocy na wieży wybuchł pożar i cała spłonęła, przez co w rezultacie zawaliła się. Drejnar zginą zasypany. Pod gruzem znaleźliśmy ciało. – Mówił z pełną powagą. – Mamy przypuszczenia że jego uczeń wywołał pożar, a może nawet zabił Drejnara za pomocą magii. Uciekając podpalił dwie chaty i od tamtej pory go ścigamy. Ten chłopak od początku mi się nie podobał był taki – szukał odpowiedniego słowa – żądny mocy. Bawił się czarami, był nieodpowiedzialny, choć bardzo zdolny. - Podejrzana sprawa. – stwierdził Ardo. - No. Też tak sądzę. Trochę to zagmatwane, ale mam rozkazy i ich się trzymam. Dojeżdżali już pod umocnienia miasta. Była to wielka forteca otoczona dokoła potężnym murem z szeroką bramą, przez która wjechali do środka. Przejechali koło wieży strażniczej i minęli parę chat. Droga do zamku wiodła przez targowisko na którym było pełno ludzi. Gdy byli już na dziedzińcu zeszli z koni i ruszyli w stronę długiego gmachu. - Wejdź do środka i wybierz sobie jakieś wolne łóżko. Przyjdę tu po ciebie wieczorem. – powiedział spokojnie poczym odszedł. Ardo zrobił jak kazał. W środku całe pomieszczenie wypełnione było łóżkami, stojącymi niecały metr od siebie. Czuł się tu nieswojo, nie przywykł do takich rzeczy. Jednak niemiał innego wyboru. Poszedł na koniec i położył się na pierwszym wolnym posłaniu. Ludzie będący tam spoglądali na niego i pomrukiwali coś, jednak Ardo zdawał się nie zwracać na to uwagi. Leżał tak korzystając z chwili spokoju, która jednak nie trwała za długo. - No no. Kogo my tu mamy, nowa twarz. Nad jego łóżkiem stał mężczyzna w skórzanej zbroi. - Jako nowy w armii będziesz miał trochę roboty, no i musimy cię sprawdzić. – dodał wywyższającym głosem. Ardo spojrzał na niego. Poczym rzekł. - Daj mi spokój. - Leniwy jesteś. A tu cię czeka sporo roboty. – kiwał pouczająco palcem. - To już moja sprawa, a ty zaczynasz mnie irytować. – Spojrzał na niego gnie. - Uważaj bo napytasz sobie biedy. – Ardo puścił tą uwagę mimo uszu i nie słuchał już niczego więcej. Myślał nad wydarzeniami z dzisiejszej podróży aż w końcu zmorzył go sen.
***
Obudził się i dostrzegł że na ścianach palą się już świece. Za kamiennym oknem powoli zaczęło schodzić słońce, jednak było jeszcze widno. Trochę się zdrzemnąłem pomyślał poczym trochę leniwie wstał i skierował się w stronę wyjścia. W pomieszczeniu było teraz znacznie więcej osób, a część z nich szykowała się do snu. Byli wyraźnie zmęczeni. Na dziedzińcu stał wóz z którego wypakowywano zapasy i znoszono do pobliskiej piwnicy. Postanowił rozejrzeć się po okolicy. Do wieczoru było jeszcze trochę czasu a jemu nie chciało się bezczynnie siedzieć. Wtedy przypomniało mu się że przecież przez prawie cały dzień nic nie jadł. Nie miał ochoty siedzieć razem ze strażnikami więc gdy tylko wyszedł z zamku zahaczył jakiegoś człowieka. - Przepraszam gdzie tu można coś zjeść i się napić? - To zależy. Jestem kupcem i mógłbym ci sprzedać trochę żywności, jednak jeśli szukasz czegoś na szybko proponuje ci iść do gospody „Pod Czarną Łapą” tam na pewno coś znajdziesz. – rzekł poczym ruszył w dalej. - Ale gdzie to… - urwał gdyż kupiec wyraźnie już go nie słyszał śpiesząc się gdzieś. Ardo trochę zdezorientowany ruszył w duł uliczki mając nadzieję że zaraz znajdzie wspomniane miejsce. Jednak okazało się to nie łatwe. Po obu stronach stały domy i stoiska, jednak nigdzie nie widać było gospody. Ludzie handlowali tu przeróżnymi przedmiotami. Od jedzenia i ubrań przez broń a na magii nie kończąc. Panował niewielki ruch, większość zbierało swój dobytek i udawało się do domów. Po paru minutach bezsensownego krążenia skręcił w wąskie przejście pomiędzy chatami i znalazł się przy długich schodach prowadzących w duł, gdzie widniała szeroka kamienista droga. Gdy schodził drogą jechała tam karawana zaprzężona w cztery konie a za nią sunęły następne. Jedna z nich ciągnęła wóz na którym stała duża stalowa klatka. W środku klęczała skulona dziewczyna. Miała na sobie stare mocno znoszone szaty, a jej długie ciemne włosy zasłaniały twarz. Ardo zbliżył się trochę i dostrzegł łańcuchy na jej rękach. Wtem z ukosu spojrzała na niego, aż wzdrygną. Coś dziwnego było w jej oczach.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Ardo
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…