Wróć do katalogu

Ja, Wampirzyca

Wyrafinowana i piękna Valeria - wampirzyca klasy 1,5 dostaje karę : Musi spędzić następny rok szkolny z ludźmi! Po wakacjach dołącza do klasy 2S, której uczniami są wilkołaki, wampiry i syrena o czym nie wiedzą inne "normalne" klasy. Razem

CrazyPrincess, opublikowano , 23 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Prolog

Wiedziałam, że to nastąpi. Po prostu wiedziałam. Pobicie wampira tej rangi było naprawdę odważnym czynem. Odważnym i głupim. Wreszcie koniec obrad. Tak jak myślałam zostaję uznana za winną. Co z tego, że mnie sprowokował. - Panno Valerio za karę zostaje pani odesłana na następny rok szkolny do świata ludzi. – Mówi sędzia z białą peruką. Odesłana do świata ludzi. Po prostu genialnie.. Po wakacjach będę musiała uczęszczać do szkoły tych istot. Nie znam się na ludziach. Zapowiadał się świetny rok szkolny. - Czy pani mnie słucha? – zdenerwowany sędzia spytał się mnie. Pokiwałam głową. Wreszcie mogłam już sobie iść. Ja Valeria Antonnes zostałam wyrzucona na następny rok do ludzi. - To wprost niedopuszczalne. – mój tata stanął teraz przede mną. Jego czarne włosy były dziś nieuczesane. Westchnęłam pewnie jak wrócę czeka mnie wykład. Wtrąci się też moje sześć sióstr. - Trudno tato. – rozłożyłam ręce. – Przepraszam że go pobiłam ale znęcał się nad Dhampirem. - No tak. Nie lubisz przemocy. – roześmiał się mój ociec . - Jak jest w ich świecie? – spytałam się taty. - To dziwny świat. – powiedział tylko. - To wiele nie wyjaśnia. – odrzekłam. - Nie martw się moja mała. – uśmiechnął się tata. – Co powiesz na befsztyk? - Jak befsztyk to tylko krwisty. – rozluźniłam się trochę. – Pewnie nic się mi tam nie stanie. Jednak nie przypuszczałam że pewien cytat doskonale się sprawdza:

Ludzie są bezradni wobec losu, są ofiarami czasu. I własnych uczuć... ~ John Irving

Rozdział 1 „Koniec Wakacji”

- Gdzie siostry mamo? – skończyłam pakowanie walizki. Księżycowe światło wpadało przez zasłony. Podeszłam do okna i delikatnie je uchyliłam, by wleciało świeże powietrze. - Poszły już na pierwszy ich dzień w szkole. – usłyszałam głos mamy zza drzwi. - To, kto mnie odprowadzi? – spytałam się jej i zamknęłam walizkę. Po chwili do mojego pokoju wszedł mój brat Edgar. Bez słowa wziął walizkę do ręki i pokazał, że mam iść za nim. - Pa, mamo. Do zobaczenia. Przekaż wszystkim pozdrowienia. – przytuliłam moją matkę raz ostatni i ruszyłam za moim bratem. Wyszliśmy z naszej rezydencji. I udaliśmy się w stronę Końca Światów. - Gdzie mam zamieszkać? – spytałam się mojego brata przerywając ciszę. - W Rainest. – odpowiedział mój brat „mruk”. - Aha. – mruknęłam bo nic mi to nie mówiło. – Jak z Tobą i Tiffany? Mój brat cały się zaczerwienił więc znaczyło to że dobrze. Doszliśmy do progu światów. Stał tam dobrze mi znany kontroler pan Hopkins. - Dzień dobry. – powiedział – Co tu panienkę przywiało? - Nie słyszał pan? – odezwał się mój brat który gdy miał 10 lat często się tu bawił. - Zostałam wyrzucona. – skrzywiłam się na samą myśl o rozprawie. - A co zrobiła moja siedemnastoletnia panna że o tym nie wiem? – przeczesał w zdumieniu swe odrobinę już siwe włosy. - Uderzyłam arystokratę bo znęcał się nad Dhampirem. - To źle moja panno. – mruknął tylko. - Do zobaczenia Edgar. – przytuliłam mojego brata i wzięłam od niego walizkę. Pan Hopkins otworzył bramę światów i przeszłam przez nią. Otworzyłam oczy, byłam na Ziemi. Padał deszcz. - Apsik! – kichnęłam. I zaczęłam sprawdzać zawartość dużej walizki by odnaleźć swój biały parasol. Przy okazji wyjęłam też mapę ale nie za bardzo pojęłam gdzie jestem. - Trudno. – podniosłam wzrok i rozejrzałam się po nowym terenie. Byłam teraz w głębokim lesie. Spokojnie zaczęłam iść wydeptaną zapewne przez wampiry lub wilkołaki ścieżką. Gdy w końcu z niego wyszłam znalazłam się na ulicy. Spostrzegłam chłopca w moim „wieku”. - Przepraszam czy wie pan gdzie jest liceum? – spytałam się śniadego chłopaka z bujną brązową czupryną i ciemnobrązowymi oczyma. - Jakie liceum? – spytał się mnie. - Liceum ogólnokształcące nr.13 – powiedziałam nieznajomemu. - Właśnie tam idę. Pokażę Ci. – powiedział ochoczo. - Nazywam się Valeria. – ukłoniłam się mu delikatnie. - A ja Colin. – przedstawił się. - Jesteś tu nowa?- spytał się po chwili drogi. - Tak. Jestem z bardzo daleka. – wyjaśniłam tajemniczo. - Do której klasy masz chodzić? - Do klasy specjalnej. – wyjaśniłam. Klasa specjalna o czym uczniowie nie wiedzieli była klasą wampirów i wilkołaków. - Tak? Ja też. – uśmiechnął się do mnie. Zatrzymałam się. Przypomniało mi się że skądś go znam. - Jesteś synem Volvera Growna? – spytałam się Colina. Ten pokiwał głową. - A ty z rodu Helionów czy Beliorów? - spytał się mnie. - Jestem Valeria Antonnes. – wyszeptałam. - Wampir? – rozejrzał się dookoła. – Niemożliwe. Pokazałam mu swoje kły. - Za co tu trafiłaś? – spytał się zaciekawiony. No racja. Wampiry były znane wśród magicznych stworzeń z ogromnej kultury i braku chęci do przestępstw. Jesteśmy tacy "potworni dżentelmeni". - Pobiłam wampira. – wróciliśmy do rozmowy gdy już szliśmy. - Za co? - Za znęcanie się nad Dhampirem. Wilkołak uśmiechnął się do mnie pewnie też trafił tu za pobicie. (Bójki były częste u wilkołaków) - Jesteśmy. Liceum. – staliśmy teraz przed ogromną złotą bramą. – No, chodź. Złapał mnie za rękę i przeskoczył ją. - Macie naprawdę zimną skórę. – zauważył. Westchnęłam bo nie lubiłam braku taktu jaki występował u wilkołaków. Ruszyliśmy ścieżką aż doszliśmy do ogromnego ładnego obiektu który był zapewne liceum. - Na aulę. – Colin znowu złapał mnie za rękę i w pośpiechu ruszył do szkoły bo byliśmy już spóźnieni. Wszyscy byli już na miejscach. Nasza klasa 2S była już kompletna było tam tylko kilka wilkołaków i wilkołaczek, dwójka wampirów (dziewczyna i chłopak – bliźnięta) oraz syrena. Zajęliśmy szybko miejsca z tyłu bo zaczęło się już zebranie dla klas drugich. Wysoki starszy pan wszedł na podium i zaczął swą mowę: - Drodzy uczniowie! Bardzo miło jest was gościć i w tym roku. Przejdę do konkretów bo znacie już zasady. Ale są tu też nowe osoby. Jestem dyrektor Edward Tasha. Wyczytanych proszę wstać. – chrząknął znacząco i zaczął wyczytywać: - Carmelia i Carlos Ermien. – bliźnięta wstały. Oboje z nich mieli piękne blade skóry i złote włosy. Najpiękniejsze zaś były u nich "kryształowe" oczy. - I Valeria Antonnes. – chcąc nie chcąc podniosłam się z krzesła czując na sobie ciekawe spojrzenia uczniów. Po chwili usiadłam. Pewnie wpatrywali się tak w moją alabastrową skórę, długie kruczoczarne włosy i czekoladowe oczy. Nie lubiłam tego ale wszystkich zachwycają wampiry choć nie wiedzą że nimi jesteśmy. - Wszystkie klasy oprócz klasy specjalnej mogą się rozejść. – powiedział dyrektor. Natychmiast wszyscy wstali i rozeszli się. Widać dyrektor był tu ważną osobą. Po chwili gdy wszyscy się rozeszli zszedł on z podestu. - Witam naszych uczniów specjalnych. – roześmiał się. – Tak naprawdę nazywam się Ludvic van Cross i jestem duchem pierwszego dyrektora tej szkoły. Najpierw niech wszyscy się przedstawią a potem zasady. Wstały dwie dziewczyny z bujnymi kłakami i brązowymi oczami. - Klio i Ann. Wilkołaki z rodu Helionów. Po tym jak one usiadły wstał Colin Grown. Za nim dwójka wilkołaków przedstawiła się jako Paulus i Crodus Belior. Wstały i bliźniaki oraz syrena, która okazała się mieć na imię Monica Rosa. Miała ona długie rude proste włosy i ciemnoniebieskie oczy. Bardzo rzadko widywałam syreny pozostając przy stereotypie że mają ogony ale ona takowego z pewnością nie miała. Westchnęłam i wstałam jeszcze raz tego dnia: - Valeria. Wampir z rodu Antonnesów. – gdy mówiłam te słowa zaciekawione bliźniaki odwróciły się w moją stronę. - Antonnes? Miałaś niezłą rozróbę. – roześmiał się dyrektor. I dobre wrażenie o mnie nie miało już prawa istnieć. Dzięki dyrektorze. - Czas na zasady. – dyrektor przybrał poważny ton:

1. Nie tolerujemy tu kłótni ras. Każda będzie surowo karana. 2. Nie wolno dyskryminować nikogo z powodu rasy. 3. Jeżeli moim uczniom stanie się cokolwiek złego z waszego powodu. To wolelibyście nie wiedzieć co was spotka. 4. Proszę ograniczać kontakty z uczniami klas normalnych do minimum. 5. W czasie wieczornym nie toleruję wizyt klas normalnych ani opuszczania waszych pokoi.

- Rozumiecie? – zagrzmiał jego głos. - Tak, proszę pana! – zakrzyknęli zgodnie wszyscy. - Do klasy. – zarządził pan Tasha a raczej pan Cross. Wszyscy udaliśmy się do naszej nowej Sali. Była ona schludna i bezzapachowa. Krew wilkołaków zaczęła drażnić lekko mój głos. Ale za to koiła go krew syreny. Usiadłam koło niej bo jej krew pachniała znakomicie. Nie miałam zamiaru jej gryźć ale, powąchać mogłam co nie? Wdychałam jej krew. - Aż tak pachnę? – roześmiała się Monica. – Chyba mnie nie ugryziesz. Zaprzeczyłam głową. Piłam przecież tylko krew zwierząt. Do pokoju weszła wysoka blondynka „hojnie obdarzona przez naturę”. Miała na pewno ok.25 lat ludzkich i przenikliwe oczęta. - Witam. Nazywam się Victoria Grey i będę waszą wychowawczynią. – uśmiechnęła się do naszej klasy. – Jestem sukubem więc proszę miejcie się na baczności. Zaraz zaraz..Sukub to demon no chcący ten tego.. - Widzę nowe piękne twarze. Wampiry? – spytała wesoło. Pokiwałam z bliźniakami głową. - Oprowadzę was po szkole i pokażę klasy. – pani Victoria kazała nam wstać i iść za sobą. - To była klasa w której macie prawie wszystkie lekcje. Basen i sala gimnastyczna są w innym budynku. Stołówka i wasze pokoje są w tak zwanym budynku „S” do którego dostęp macie za pomocą kart. Uprasza się o nie zapraszanie ludzi gdy są posiłki. Pokaże wam teraz klasy normalne. Weszliśmy do jednej z sal z napisem klasa „A”. - Witam. Chciałam tylko pokazać klasie „S” jak wyglądają normalne klasy. – weszła do sali i wytłumaczyła powód naszej wizyty niskiej kobiecie z brązowymi włosami. - To po co wchodziłaś? – zdenerwowała tamtą. - Z pani Emily to prawdziwa wiedźma! – powiedziała. Cała klasa „A” roześmiała się okropnie na tą uwagę. Nasza klasa nie śmiała się bo załapaliśmy aluzję pani Victorii. Jedyną osobą, która wpadła mi w klasie „A” był wysoki blondyn z zielonymi „kocimi” oczami bo wpatrywał się we mnie intensywnie. Po krótkiej rozmowie i pokazaniu biblioteki, sali komputerowej i toalet skończyliśmy wycieczkę. Pani Victoria rozdała nam ładnie oznaczone karty i kazała iść do pokoi (zaznaczając że jej pokój to nr.2). Dostałam pokój z Monicą. Czym byłam bardzo ucieszona nie tylko z powodu zapachu jej krwi ale też bo wydawała się fajną dziewczyną. No dobra, głównie z powodu jej zapachu. Pokój okazał się przytulny. Miał on dwa łóżka, szafę i dwa drewniane biurka. Był on pomalowany na niebiesko i miał duże okno z zasłoną. - Ładny. – stwierdziłam i usiadłam na jednym z łóżek. - Nazywasz się.. Valeria? – spytała się mnie i zajęła drugie łóżko. - Tak. A ty Monica? – uśmiechnęłam się do niej. - Wy wampiry macie lepszą pamięć od nas. – też się uśmiechnęła. - Czy mogłabyś mi powiedzieć coś więcej o was? – spytałam się nieśmiało. – Pierwszy raz rozmawiam z syreną. - A ja z wampirem. – powiedziała. – W naszej klasie dotąd były tylko wilkołaki. - Może powiedz co o nas słyszałaś, a ja to sprostuję? – zaoferowałam Monice. - Czy pijecie krew ludzi? - Większość z nas zwana dobrymi wampirami, nie. Ale istnieją wampiry, które to robią. Moja rodzina od lat pije tylko krew zwierząt. Osobiście nigdy nie piłam krwi człowieka. - Ciekawe. A co z kłami? - Mamy. Tylko ukrywamy. - Słyszałam że posiadacie unikatowe zdolności. - To prawda. Każdy z nas ma zdolność unikatową. Na przykład

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych