Wróć do katalogu

Jednak wejdę po schodach

Kilkunastominutowy pokaz light and sound czerniejących Rembrantów.

kapustka, opublikowano , 4 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

{b}On{/b} Jest jakiś powód, dla którego wiatr to symbol szaleństwa. I jestem pewien, że gdy w domu wariatów huczy przeciąg i pęd tego, co niewidoczne, pensjonariusze wpatrują się podekscytowani, jak w telewizor z ostatnimi minutami meczu naszej reprezentacji z ich reprezentacją.

Gnam na rowerze w parny dzień. Na horyzoncie kłęby burzy. W środku kłęby wspomnień. Gdybym był okropnie bogaty, tak nieskończenie, że ja, moje bogactwo i zachcianki stały by się układem trójstronnym mistrza świata, stołu tenisowego i amatorskiego gracza, stanąłbym przed wyborem. Mógłbym przekazywać wszystko biednym i potrzebującym, a następnie odkupowałbym te przedmioty i przekazywał je ponownie. Albo zapraszałbym swoich ekscentrycznych znajomych na pokazy podpalanych willi. Kilkunastominutowy pokaz light and sound czerniejących Rembrantów.

Ale z drugiej strony, to może tylko wyobrażenie. Bardziej obawa przed wariantem samego siebie, niż prawdziwy wybór. W tej chwili nie mógłbym zniszczyć nawet tego roweru. Aż tego roweru, który oparłem pod drzewem, przywiązałem solidnie łańcuchem i pozwoliłem mu patrzeć, jak wspinam się po pniu. Podejrzewam, że jest przerażony. Jak eko-wojownik mimo woli. Bardzo mu współczuję. Żeby zaimponować miliarderom mogę napoić benzyną salon Stainway and Sons, ale rowerek zawsze pozostawię.

{b}Ona{/b}

Nie odwiedzałam mamy już trzy tygodnie. Ucieszona, rzucam się w ramiona jak mała dziewczynka, po czym wchodzimy do jasnej kuchni z niesamowitą panoramą i przez kilka minut wybieramy rodzaj herbaty. Rodzice wyglądają na tak niesamowicie zgraną parę. Zazdroszczę im. Mimo tylu lat trzymają się razem, chyba na tyle blisko, na ile to możliwe.

- Wciąż prowadzicie muzeum córki? – wracam do starego tematu. - Kochanie, chcemy żebyś zawsze mogła…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych