Wróć do katalogu

Jesioniarz

Sam nie wiem co mnie skloniło do napisania tego tekstu. Określa chyba beznadzieję jaką odczuwam ostatnimi czasy.

luketos, opublikowano , 4 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Od pewnego czasu prawie nic nie jadł. Spał do późna w nieświeżej pościeli mamrocząc coś w odpowiedzi na próby pobudki serwowanej mu przez kolegów. Chodził nieuczesany, straszliwy fetor wydobywał się z jego ust, a policzki pokrywał mu coraz gęstszy zarost. Kiedy już wstawał z łóżka kończyło się to krótką podróżą do kibla lub wyprawą do kuchni, która zajmowała mniej więcej trzy razy tyle co wycieczka do kibla. Po każdym takim przedsięwzięciu z kiełbasą w ustach i pajdą chleba w dłoni ledwo doczołgiwał się do łóżka. Czasem się to nie udawało i kończył swoja wyprawę metr przed wyrkiem, czasami nawet dwa. Obiecywał sobie, że zaraz wstanie i ponowi wysiłek zbliżenia głowy do poduszki, ale z reguły zasypiał i to jego wierni kompani kładli go, zemdlonego na skrzypiącego powiernika jego sennych wizji. W nocy kiedy wszyscy spali lub pili on wstawał zamroczony potęgą swego umysłu. Nie zdając sobie z niczego sprawy, podobnie lunatykom, wkładał swój wytarty jesion, naciągał czarną śmierdzącą czapkę, której kumple powierzyli rolę wycieraczki oraz szmaty do wycierania wiecznie wyciekającej wody z kaloryfera i wychodził. Szwendał się po okolicy nie znajdując nigdzie swego miejsca. Potrafił przebywać w śmietniku analizując przemyślność umocowania maleńkich kółeczek pod zbiornikami na nieczystości. Pochylał się wtedy nisko lub kładł się na betonie i dotykał tych maleńkich cudów techniki. Wzdychał przy tym lub wydawał okrzyki podziwu kiedy poruszone palcem kółeczko zaskrzypiało. Często znaleźć go było można na przejściu na pieszych. Chodził wtedy w kółko uporczywie wpatrując się w białe pasy. Badał który jest najdłuższy, który krótszy, a najbardziej uradowany wydawał się kiedy napotkał jakiś wytarty. „Wada systemu” – myślał wtedy, „znalazłem kolejną wadę systemu”. Ruch w mieście był mały więc ryzyko rozwałkowania go na pasach nie było wysokie, ale nieraz zdarzało mu się…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych