Wróć do katalogu

Jestem prawdziwa roz. 4

"Mówi się, że ludzie przychodzą i odchodzą. Jako niemowlęta przychodzimy na świat. Jako osoby starsze odchodzimy z niego. To normalne." Ostatni rozdział!!!

talia, opublikowano , 10 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Mówi się, że ludzie przychodzą i odchodzą. Jako niemowlęta przychodzimy na świat. Jako osoby starsze odchodzimy z niego. To normalne. Tak jak to, że przychodzimy do nowych szkół i je opuszczamy. Normalna kolej rzeczy. Czy jakąś dużą różnicę więc robi odejście kolejnej osoby? Czy ta jedna osoba w ciągu niespełna tygodnia, jest w stanie zmienić czyjeś życie? A ile się zmieni w życiu tej osoby? I ile potrzeba, aby ludzie o niej nie zapomnieli? *** - Na początku tej Godziny Wychowawczej, proszę tych, którzy jeszcze tego nie zrobili, aby położył na biurku pozwolenie na wyjazd na biwak. Ola rozmawiałam z twoją ciocią. Wyraziła zgodę na wyjazd i już zapłaciła. Wyjazd jutro 7.50. Powrót w poniedziałek o 21.00. A teraz zajmiemy się... Iwona Matysiak, wychowawczyni naszej klasy. Młoda, trzydziesto paro letnia kobieta. Łatwo się z nią dogadać. Często organizuje biwaki, wypady do kina, teatru, czy muzeum. Kobieta orkiestra. Organizatorka wszelkich wolontariatów, przedstawień i imprez. Jako jej wychowankowie, bierzemy udział we wszystkich tych akcjach. Nawet nie miałam pojęcia, że Ola mieszka z ciotką. Ciekawe dlaczego nie z rodzicami. A trzeba przyznać, że dziewczyna ma farta. Nie minął tydzień, a już załapała się na Połowinki i biwak. Nie chcę znów być dla niej wredna. Po prostu twierdzę, że ma farta. Wiem, że powinnam ją przeprosić, ale na razie nie potrafię. Zresztą, jej we wtorek i tak już nie będzie. Pogodziłam się z Mileną i Adamem. Wyjaśniliśmy sobie nieporozumienia. Dobrze, że mamy to za sobą i możemy zostać przyjaciółmi. Z Andrzejem też jest już w porządku. Dzisiaj pogadaliśmy i okazało się, że długo byliśmy w sobie zakochani nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Jak mogłam być taka ślepa i egoistyczna? Ale teraz ze sobą chodzimy i jestem szczęśliwa jak już dawno nie byłam. Szkoda tylko, że nie będzie na biwaku. - ...to czeka was za rok, gdy będziecie szykować się do matury. A, żebym nie zapomniałam. Andrzej, Kuba. Mam nadzieję, że wy dwaj nie zapomnieliście o tym, że NIE jedziecie. Dobrze wiecie dlaczego. Co teraz myślą o was nauczyciele? Nigdy nikt nie sprawiał kłopotów w tej klasie, aż tu nagle na Połowinkach coś takiego. I to jeszcze w hotelu. Macie szczęście, że pan dyrektor nie zakazał wam być za rok na Studniówce. - My też się cieszymy! – Krzyknął Kuba. - Oby to była dobra dla was nauczka. - Tak, jasne... – Tym razem szepnął. Biwak był gdzieś w lesie. Ze 100 kilometrów od naszego miasta. Jechaliśmy autokarem i nawet fajnie się bawiliśmy. Śpiewaliśmy, gadaliśmy, śmialiśmy się. Było super. Szkoda tylko, że jedziemy w sobotę, a nie w ciągu tygodnia, aby opuścić parę lekcji (na przykład fizykę). Gdy dojechaliśmy na miejsce, okazało się, że nie było tak źle. Okolica była piękna. Rozpakowaliśmy się, nazbieraliśmy drewna, a następnie zrobiliśmy sobie obiad. Nawet fajnie było sobie tak popracować (ale jeszcze lepiej by było, gdyby ktoś to robił za nas). Po obiedzie poszliśmy nad jezioro, aby się wykąpać. Na szczęście jak na tą porę roku jest bardzo ciepło ( październik). Było rewelacyjnie. Chłopcy grali w nogę, dziewczyny w siatkę. Nawet Olka wyjątkowo grała (nie ćwiczyła na W-Fie), ale tylko trochę. Podobno jej nie wolno, ale nie wiemy dlaczego. Słyszałam, że jest po prostu chora i przez to nie może. W każdym razie. Wszyscy bawiliśmy się świetnie. Nawet dla Marchewy byłam dzisiaj miła. A to bardzo dużo jak na mnie. Robiło się już ciemno, gdy zabrakło drewna na opał. Wysłano mnie i Olkę, abyśmy przyniosły z lasu. Wypadła nasza kolej. Nie chciałam zostawać z nią sam na sam. Głupio mi było za to co się wydarzyło na Połowinkach. Dlatego wchodziłam co raz dalej w las, aż zupełnie się zgubiłam. Nigdzie nie widziałam Olki i nie słyszałam żadnych głosów. Doszłam do dość stromego urwiska z nadzieją, że stamtąd coś dojrzę lub usłyszę. Ale nic takiego się nie stało. Zaczęłam się naprawdę bać. Aż usłyszałam, że ktoś mnie woła. - Tutaj! Tutaj jestem! – Krzyknęłam. To była Ola. Po raz pierwszy cieszyłam się tak bardzo z tego, że ją widzę. - Maria! Nic ci nie jest? Martwiłam się, gdy straciłam cię z oczu. - Naprawdę? - Jasne. Co za głupie pytanie. Podeszła bliżej i nagle poczułam jak się osuwa ziemia pod nami. Częste deszcze sprawiły, że ziemia nie była zbyt stabilna w tym miejscu. Obie zsuwałyśmy się w dół. Zaczęłyśmy się toczyć coraz szybciej, aż w końcu zsunęłyśmy się na sam dół. Gdy spojrzałam w górę, trudno było mi uwierzyć jak szybko znalazłyśmy się na ziemi. Byłam lekko skołowana. Chwilę jeszcze leżałam, zanim przemówiłam. - Jak tam Olka? Żyjesz? - Niestety tak. Wszystko mnie boli. A już przede wszystkim tyłek. A jak z tobą? - U mnie tak samo. Czy nie wiesz przypadkiem jak wrócimy na górę? - Szczerze? Nie mam bladego pojęcia. Ale…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych