Jeszcze nie znany
Frustracja dnia powszedniego daje o sobie znać podczas ich wieczornego spotkania. Rozdział 1 opowiadania.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział 1: Spotkanie
Sobota. Dzisiaj mam się z nią spotkać. Ukradkiem zerkam na czarną torbę sportową leżącą obok mojego łóżka. Zieje z niej pustka. Zaprasza do wypełnienia jej narzędziami nocy. „Spokojnie moja malutka” – mówię do niej w myślach „Oboje dzisiaj się najemy do syta”. Godzina 21:00. Dreszcz podniecenia spaceruje mi po karku. Sięgam pod łóżko. Czekają już na mnie przyszykowane w pudłach. Posegregowane na odpowiednie okazje. Dziś zestaw dla księżnej. Prawdziwa z niej dama, którą należy traktować z właściwym dla niej szacunkiem i czcią. Wieczko nieco przykurzone, otwieram. Dawno już nie sięgałem po ten karton. Niektóre z elementów wzbudzają w pamięci wspaniałe obrazy, które nieznany malarz maluje przed moimi oczami. Skupienie. Godzina 21.25. Jestem spóźniony. Zdecydowanym ruchem zapinam torbę. Ubieram się. Czarna koszula z długim rękawem, bokserki – zmieniam na slipy, nie lubię, gdy bez kontroli mi lata w nogawce. Ciemne granatowe jeansy, czarne skarpety, pantofle. Pantofle – czy ja jadę do pracy? Ściągam pantofle, zakładam glany, wypastowane na najwyższy połysk. Na grzbiet wrzucam skórzaną kurtkę. Jeszcze tylko pasek, zmieniam go na mocny brązowy pas z grubą mosiężną sprzączką. Rękawiczki i można już wychodzić. Kluczyki, dokumenty, wszystko na swoim miejscu. Wychodzę z domu. Wsiadam w zaparkowany samochód. Godzina 22.05. Jestem spóźniony. Ta myśl nie daje mi spokoju. Rytuał nie został zachowany. Przyspieszę po drodze. Droga jest spokojna, ruch sporadyczny jak o tej porze. Większość mieszkańców wybywa na weekend już w piątek. Przyspieszam, 90,100,110,120. Tak przy tej prędkości powinienem zdążyć na czas. Dopiero po chwili zauważam jadący za mną samochód. Od jak dawna jedzie za mną, ciężko stwierdzić. Zjeżdżam na prawy pas. Zwalniam. Daję się wyprzedzić. Tak jak przewidziałem wyprzedza mnie. Zjeżdża na prawy pas i zwalnia. „ Co jest?” – Myślę sobie, „ Co za baran.” Moja ręka sięga już do drążka zmiany biegów, żeby zredukować i wyprzedzić. Niestety w tragedia sytuacji ściągnęła na mnie najgorsze swoje oblicze. Chcąc prześcignąć stracony czas, zostałem ograny w jednym rozdaniu. Mój okrutny przeciwnik, wyjął ostatniego asa z rękawa. POLICJA. Taki napis pojawił się na tylniej szybie samochodu przede mną. Słowo KURWA wypełniło po brzegi mój umysł. Niemy krzyk eksplodował tysiącem odprysków wewnątrz samochodu. Zatrzymaliśmy się. Człowiek w mundurze wysiadł z radiowozu. Wolnym spokojnym krokiem zbliżył się do mojego samochodu. Obszedł go dookoła, a następnie zapukał mi w szybę. Szyba pod delikatnym naporem mojego palca na przełącznik, powoli osunęła się w dół. „Dobry wieczór Panu, Sierżant Adam Murek, Proszę zgasić silnik” – oczywiście bez najmniejszego sprzeciwu wykonałem polecenie. „Prawo jazdy oraz dokumenty pojazdu” – suchy ton, raczej nie ma szansy na dyskusję. Stówka też raczej nie wchodzi w rachubę. „Panie kierowco znak ograniczenie prędkości 80 minął pan przy prędkości 100 km/h, po przejechaniu następnego odcinka drogi pana prędkość wzrosła do 118 km/h” – wiedziałem, że przekroczyłem prędkość, przecież goniłem stracony czas. „Panie władzo tak jakoś mi się depnęło” – kłamię w żywe oczy. „Powinienem zwrócić uwagę ile miałem na budziku”, – Tłumaczę się jak dziecko „Proszę wysiąść z samochodu” – Pięknie teraz dopiero będę spóźniony. Wyłączyłem światła i zamknąłem szybę. Zdążyłem zrobić jeden krok w stronę policyjnego samochodu, gdy usłyszałem „Proszę otworzyć bagażnik” – ciśnienie w mojej głowie podniosło się o tysiące atmosfer. TORBA. Otworzyłem drzwi i wcisnąłem przycisk klapy. Z lekkim skrzypnięciem klapa od bagażnika uchyliła przed policjantem moje tajemnice. „Co pan wiezie w tej torbie?”- Spytał policjant. Odruchowo odpowiedziałem, że wiozę strój sportowy na siłownię. Usłyszałem odgłos otwieranego zamka błyskawicznego. Chłód stresu z prawdopodobnego odkrycia zawartości torby oblewa mi całe plecy, dygoczę jak człowiek z febrą. Zamek błyskawiczny zostaje zasunięty. Świadomość wraca, przypomniałem sobie, przecież torbę z elementami dzisiejszej wieczornej…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil _pasikonik_
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…