Joanna
Opowieść o kobiecie, która nie jedno ma imię...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Patrzyli na siebie w milczeniu. Nie mógł uwierzyć, że wróciła. Tak długo na nią czekał. Już dawno stracił nadzieję, że kiedykolwiek jeszcze ją zobaczy. A tu proszę. Stoi w jego drzwiach. Piękna jak zawsze. Uśmiechnięta, czarująca i delikatna. Jak zawsze. Ja nadal ją kocham - pomyślał. - po tylu latach... Wiktor nie należał do sentymentalnych mężczyzn, ale tego dnia, w tej chwili, nawet on musiał przyznać w duchu, że stara miłość nie umiera nigdy. Otworzył szerzej drzwi i odsunął się lekko. - Wejdź - powiedział. Bez słowa przekroczyła próg i udała się wprost do salonu. Usiadła przy pianinie. Powoli starła kurz z klawiszy, mrucząc coś pod nosem. Spojrzała w jego stronę. Zobaczył w jej jasnoniebieskich oczach coś, co nie pasowało do niej, coś czego nigdy wcześniej nie widział. Nie u niej. Zobaczył... smutek. Zaczęła grać... Świat jakby zamilkł. Do pokoju przestał docierać gwar ulicy. Dźwięki rozpływały się w przestrzeni. Byli sami. On, ona i muzyka. Wszystko inne przestało nagle istnieć. Wiktor usiadł na podłodze, oparł się plecami o ścianę i zamknął oczy.
Wiał silny wiatr. Zobaczył morze, plażę i Joannę spacerującą po kostki w wodzie, pomimo tak paskudnej pogody. Podeszła kawałek i uśmiechnęła się do niego. On nie potrafił odwzajemnić tego uśmiechu. Wyciągnął z torby aparat i zrobił zdjęcie. Pokiwała głową i odeszła w stronę klifu na końcu plaży. Odprowadził ją wzrokiem. Czuł niepokój, ale nie chciał jej przeszkadzać.
Grała dalej. Chopin - pomyślał. - Ze wszystkich utworów wybrała akurat to preludium. Dlaczego? Nieświadomie zaczął płakać. Nigdy tego nie robił. Nie w jej obecności. Nie wstydził się łez, ale uważał je za ostateczność. Podniósł się i podszedł do pianina. Przyjrzał się jej złotym włosom, które ciężkimi lokami opadały na kształtne ramiona. Jej drobnym dłoniom, jasnej, perłowej skórze. Ustom, delikatnie podkreślonym różową pomadką. Za oknem zaczął padać deszcz. Targany wiatrem liść przylepił się do szyby. Była jesień, a ona miała na sobie białą zwiewną sukienkę w czerwone maki i słomkowy kapelusz. Jej bose stopy płynnie i z lekką pieszczotą dotykały pedałów pianina. Nie mógł opanować łez. Przestała grać. Podeszła do niego i wtuliła się w jego ramiona. - Preludium e-moll op.28 nr 4 - powiedziała patrząc mu prosto w oczy i prawą dłonią przeczesując włosy. - Wiem.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Imaeel
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…