Wróć do katalogu

Joshua

Poznaj Joshuę - kiedyś był lekarzem, teraz jest upiorem...

henoch, opublikowano , 14 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

W opuszczonych pomieszczeniach biurowych starej fabryki siedział, a raczej spoczywał na podłodze czarnoskóry mężczyzna. Niewiele z niego zostało, ale w duszy mężczyzny ani na moment nie zagościł strach. Modlił się tylko do Boga, przekonany, że skoro wyrokiem boskim - tak bowiem rozumował - został przywrócony do życia, Bóg nie pozwoli, by męczył się długo w tej postaci. Siedział bezsilnie na podłodze, nie bardzo wiedząc, gdzie mógłby się udać. Nikt raczej nie udzieliłby bezinteresownie pomocy człowiekowi, który zamiast nóg ma bezwładne, żółto-sine kości, a spod pokrytej kurzem i piachem koszuli wyłażą żebra. Najgorsze było właśnie patrzenie na siebie w takim stanie i świadomość, że jest się żywym, a nie martwym, choć zdecydowanie się na to nie wygląda. Przecież był żywy. Czuł, jak pod skórą - tam, gdzie ona jeszcze obciągała ciało - płynie krew, czuł ją nieomal fizycznie. A jednak, kiedy uniósł rękę, wyraźnie widział, że trzy palce prawej dłoni składają się wyłącznie z nieruchomych kosteczek. Był lekarzem, więc wiedział, dlaczego są nieruchome. Nie było na nich żadnego nerwu, który mógłby zmusić je do poruszenia. Nie było ani jednego mięśnia, który byłby siłą napędową. Zniknęły też ścięgna, łączące mięśnie ze stawami i kośćmi w jeden spójny system. A jednak żył. To było niepełne życie, mimo to prawdziwe. Joshua nie pamiętał, jak zginął, nie miał w zasadzie pojęcia, skąd się tu wziął, ani gdzie się znajdował od czasu śmierci. Ani fizycznie, ani duchowo. Ta konstatacja doprowadzała go na skraj szaleństwa. Podświadomie czuł, że potęga, która doprowadziła do jego zmartwychwstania, może jeszcze upomnieć się o należne jej prawa. Spróbował obrócić się na brzuch, aby przeczołgać się w inne miejsce, korzystając z siły niemal nieuszkodzonych mięśni ramion i barków. Zdecydował, że musi coś zrobić, choć nie bardzo wiedział, po co. Bezczynność po prostu nie leżała w jego naturze. Zacisnął zęby (nie wiedzieć dlaczego fakt posiadania całego kompletu, choć mogły przecież powypadać, czynił go nieco szczęśliwszym) i zaczął powoli się przesuwać w kierunku przeciwległej ściany, w której znajdowały się drzwi, przez które wyszła ta dziwna dziewczynka. Nie miał pojęcia, gdzie chciałby się wybrać, ale wszystko było lepsze od pozostawania w miejscu i rozważania zaistniałej sytuacji. Poza tym, miał dziwne wrażenie, że ktoś go obserwuje. Wrażenie to objawiało się przede wszystkim tym, że nieliczne włoski, jakie porastały jeszcze jego skórę, uniosły się ostrzegawczo. Panika zaczęła narastać, kiedy Joshua dotarł wreszcie do drzwi. Nagle poczuł, że jego lewa noga nie ma zamiaru się ruszyć. Serce zabiło mu mocniej, z uporem tocząc krew w przedziurawionej klatce piersiowej, a na czoło wystąpił zimny pot. Opanuj się, powiedział sam sobie w duchu. Powoli przekręcił głowę, starając się ujrzeć własne nogi. Kości lewej nogi ugrzęzły w szparze pomiędzy deskami, z których zrobiona była podłoga. Joshua na chwilę przestał oddychać (choć w zasadzie nie mógł oddychać w ogóle, jakoże gdzieś zapodziały się płuca), potem powoli, z jękiem zdradzającym wielki ból, zaczął obracać się z powrotem na plecy. Jednocześnie dostrzegł, że prawa noga zmieniła kolor na lekko białawy, wpadający miejscami w różowy. Zorientował się, że jego noga wcale nie zmieniała koloru, a po prostu obrastała ja nowa skóra! Delikatna jak u noworodka, cieniutka niby papier, tak samo krucha i łamliwa, ale zaczęła się pojawiać! Nie takiego obrotu sprawy się spodziewał. Sądził, że obrastanie tkanką będzie trwać miesiącami. Jeśli w ogóle kiedyś jego ciało na nowo pokryje się tkanką. Tymczasem nie minęła jeszcze godzina od chwili, kiedy odzyskał świadomość, a jego prawa noga już miała na sobie niemal przezroczystą co prawda powłokę, ale zawsze była to skóra! Miał jednak teraz inne problemy na głowie. Lewa noga ugrzęzła i nie miała najmniejszego zamiaru ułatwiać mu zadania. Złapał oburącz za kość udową i szarpnął, na moment zapominając, że kości trzymają się właściwie tylko na szczątkach stawów. Noga ani drgnęła. Joshua zacisnął więc zęby, zebrał wszystkie siły, na jakie było tylko stać jego okaleczone ciało i szarpnął znowu, tym razem jednak nie trzymając się za goleń, a zapierając się o podłogę. - No, już, wyłaź! - zawył mężczyzna, odrzucając pokrytą krwawym potem twarz do tyłu. Tym razem noga odpowiedziała na wezwanie. Nie tak jednak, jak pragnął tego Joshua. Kość udowa z mrożącym krew w żyłach trzaskiem wyskoczyła z miednicy, jakby nic jej nie trzymało. Joshua ryknął głośno, patrząc z szeroko rozwartymi oczyma na własną nogę oddzieloną od ciała. Rozpacz spadła na niego tak nagle, że nawet nie dostrzegł młodego białego mężczyzny, który wślizgnął się za jego plecami do biura i patrzył na niego beznamiętnie, nie zwracając uwagi na żałosne jęki Joshui. Stał tuż nad nim, zakładając ręce na piersi. Jego twarz nie oddawała żadnych uczuć. Czekał. W końcu Joshua dostrzegł tajemniczego gościa. Uniósł dłoń do góry, starając się osłonić oczy przed światłem, padającym z nagiej żarówki zawieszonej u sufitu. - Kim ty, u diabła, jesteś? - parsknął wreszcie. Mężczyzna zaśmiał się bez śladu wesołości. - Sam to powiedziałeś. Diabłem. - Żarty sobie stroisz. - fuknął Joshua. - Pomóc ci? - spytał grzecznie mężczyzna. Nie doczekawszy się odpowiedzi, sięgnął po uwięzioną w szparze nogę i wyciągnął ją bez wysiłku z pułapki. Stał teraz, mierząc ją z zainteresowaniem wzrokiem, w którym nie było ani krztyny zaciekawienia. Po prostu taksował wzrokiem przedmiot, jakby nie dostrzegał, że tym przedmiotem była ludzka noga, obrana z ciała. - To twoje? - spytał mężczyzna. Joshua dzielnie skinął głową. Właściwie sam nie rozumiał, dlaczego miałby się tego wypierać. W końcu dotarło do niego, że pytanie mężczyzny było absurdalne; musiał znać odpowiedź na zadane przez siebie pytanie. - Kim jesteś? - spytał cicho Joshua, nie mając już sił na dalszą konwersację. - Ciekawe. - mruknął mężczyzna. - Do rana będziesz miał gotową powłokę. Jak ta dziewczyna to zrobiła? Regeneracja od tysiącleci nie trwa krócej, niż trzy doby. Tak było zawsze. A ona w ciągu jednego dnia obróciła wszystko na opak. Gdybym się nie pojawił na czas, pewnie nigdy nie udałoby mi się ciebie odnaleźć. - powiedział, zwracając się do Joshui. - O czym ty mówisz, do diabła! - Posłuchaj mnie, człowieku. - młody człowiek przykucnął nad ciałem Johui, zbliżając usta do jego twarzy. - Nie powinno ciebie tu być, rozumiemy się? Jesteś trupem, podobnie zresztą jak twoja wskrzesicielka. - zmiął w ustach przekleństwo. - No dobrze, może ona jeszcze nie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych