KAPITAN KAPIBAR
s-f lekko niby prawda chichihaha, dawne dzieje panie dzieju
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Panie kapitanie przed nami wielka czarna dziura w sektorze Gamma 13. - Ominąć, drogi chłopcze. To chyba oczywiste ? - Ale panie kapitanie, jest jeden szkopuł. Nie uda nam się jej wyminąć. Nie mamy pełnej mocy, a pole grawitacyjne dziury jest zbyt silne ... - O kurcze ...
... jedno wchłonięcie przez czarną dziurę później...
- Żyjecie chłopcy ? - Ta jest panie kapitanie – krzyknęli zgodnym chórem chłopcy. - A więc, Kosh’yk sprawdź radary i sonary, Agathon akumulator i osłony zewnętrzne, Bieshchat zobacz co z resztą załogi . Wykonać ! W głowie kapitana Stone kłębiły się myśli nieuczesane jak wysokie trawy afrykańskich stepów. Dotąd niczym nie zmącone, z wolna poruszające się w takt dusznego wietrzyka, teraz jeżyły się straszliwie, zdając się płonąć w oślepiającym blasku tajemniczego światła, światła bardziej tajemniczego niż by się mogło zdawać. - Jak to możliwe, że przeżyliśmy ? – zapytał kapitan sam siebie głośniej niźli chciał. - Nie mam pojęcia, sir. – odchodząc powiedział Bieshchat. Jeszcze... no właśnie ile czasu minęło od wessania? Kapitan nie znał odpowiedzi na to pytanie, ale gdyby je znał żyłby pewnie do dziś. Jeszcze... jakiś czas temu byliśmy w sektorze Gamma 13, około dwóch skoków w ponadprzestrzeń od Ziemi i ukochanego miasta załogi i kapitana – Dębicy. A teraz ich Dębicki Kondor i cała jego załoga wpadła w czarną dziurę i zamiast zginąć wylądowała niewiadomo gdzie. - Kapitanie chyba po prostu ją przelecieliśmy. Jesteśmy w Gamma 13. – podnieconym głosem krzyknął Kosh’yk, wbiegając na mostek. - A więc wracamy do domu panowie – zarządził kapitan Stone. - Hurra ! – krzyknęła ochoczo załoga.
... dwa skoki w ponadprzestrzeń później ...
- O Boże co to? – krzyknęła przeraźliwie załoga wpatrując się w zgniło zielonkawą planetę. - To Ziemia panowie. Nie wiem co się dzieje ale zaraz się dowiem. Lądujemy. Bieshchat kurs dwa dwa zero jeden. Dębico witaj ! Lądowanie okazało się trudniejsze niż ktokolwiek przewidywał. Cała powierzchnia planety pokryta była zielonym, klejącym śluzem, który skutecznie utrudniał bezpieczne osadzenie statku na lądzie. Nie obyło się bez kilku złamań wśród załogi Kondora, a kapitan Stone po raz kolejny udowodnił, że nie na darmo mówią nań Nieustraszony Kapibar; z odwagą godną japońskiego pilota kamikaze uratował cyborga Agathona spod walących się z półek puszek z chińskimi zupkami w proszku. - A więc panowie, nie wygląda to najlepiej – stwierdził, nie bez racji, kapitan po opuszczeniu statku - Na zwiad idę ja, Bieshchat i Kosh’yk. Ty Agathon zostań z resztą załogi i spróbuj im wmówić, że nic się nie stało i są bezpieczni jak z Dębicy ciemną nocą.Wykonać ! - Ta jest, sir ! – krzyknęła poinstruowana załoga i przystąpiła do wykonywania jej zadań. Kapitan ze swym zwiadem wyruszył w drogę, powoli posuwając się poprzez zlepione dziwną substancją chaszcze, co krok potykając się, i przyklejając do podłoża. Kapitan nie mógł pozbyć się wrażenia, że są obserwowani. Jak się zaraz okaże Nieustraszony Kapibar nie mylił się i tym razem. - Stać i ani kroku albo was rozwale na kwanty i atomy, że was rodzona ciotka nie pozna ! Atak nastąpił błyskawicznie nie dając kapitanowi i jego kompanom żadnych szans na ucieczkę. Po chwili wszyscy byli związani i przykuci do drzewa, prawie po szyję przykryci tą ohydną wydzieliną. Ich oprawcami była banda około dwunastu mężczyzn w mocno skorodowanych ubraniach, podobnie jak u modelek, przysłaniających jedynie to co najważniejsze. W dłoniach dzierżyli metalowe pałki, drzewce, sierpy, i skandalicznie niedbale sklecone z kamienia i patyka siekierki. Stali tak chwilę nad swą zdobyczą, gdy jeden z
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil tit
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…