Karcer
kolejny fragment mojej książki pt "Sylwa - oddech czasów przeklinania" jaki zamieszczam. tym razem główny bohater rozmawia ze swoim przyjacielem o tym jak łatwo spaść w przepaść wprost z krawędzi sukcesu.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Na drugi dzień znalazłem się u Karcera, jak zawsze, gdy coś się działo w moim życiu. - Zawsze się zastanawiałem, po co ty w to brniesz. – powiedział Karcer wyłączając głośno dudniącą muzykę. Ta muzyka była po części jego znakiem rozpoznawczym, zwłaszcza w wakacje, kiedy jego rodzina wyjeżdżała, a on, jak przystało na prawdziwego domatora, spędzał ten czas na leniwych spacerach, wielogodzinnych rozmowach ze mną, graniu w kosza i odsypianiu dziesięciomiesięcznego roku szkolnego, a później akademickiego. Wtedy z jego otwartych okien na chodniki spływały loopy i basy, majstersztyki muzyczne, a każdy nawiązywał do humoru, w jakim właśnie był Karcer, od rapu po dyskografię Queen. - Skąd masz na to? – wskazałem na papierosa, którego właśnie odpalał. - Z kieszonkowego, przecież wiesz. - Więc wiesz już, po co w to brnę. - Dla kasy? - Też... - Więc po co jeszcze? Dla szpanu? Szacunku? - Pewnie też... - Więc, po co? - Cóż, każdy z tych powodów ma znaczenie. - Brakuje ci kasy? Każdemu brakuje, znasz ludzi, którzy powiedzą ci, że mają dość? - Nie, bo potrzeby i wydatki rosną wprost proporcjonalnie do zarobków. - Tak jak twoje. Nie wystarczyło ci, jak zarabiałeś na piwo od czasu do czasu i fajki. Ty musiałeś mieć więcej. No i masz. Pijesz ile chcesz, palisz cygara i masz na benzynę do pieprzonego samochodu...! - Sam powiedziałeś, że każdemu brakuje, Karcer. - Zachłanność prowadzi prostą drogą do zatracenia się w dzikiej pogoni za mamoną. - A ubóstwo do zgorzknienia i ascezy. Ale co wynika z tej dedukcji? Poza złotym środkiem, który trzeba znaleźć, nic. - Przeciwnie, asceza według świętego Augustyna uszlachetnia. Praca fizyczna pomaga pracować nad sobą i wyrabia szacunek do drugiego człowieka. - Ale Augustyn mówił również, że ludzie z góry są skazani na swój los, jedni na zbawienie, a drudzy na potępienie. Kościół odszedł później od tej jego koncepcji, czym udowodnił, że Augustyn nie był tak wielkim mędrcem, bo jego myślenie było bardzo krótkowzroczne. Nie ważne, ważne jest, by zadać sobie pytanie, czy całe życie chcesz pracować dla kogoś, na kogoś, zaharowywać się po dziesięć godzin w pracy za minimum krajowe i liczyć, żeby starczyło od pierwszego do pierwszego? Ja nie, ja się nie widzę w takiej roli, choć nie dlatego, że przeraża mnie praca. Uważam, że głównym zadaniem wynalazku Fenicjan jest praca dla nas. To nie my mamy zarabiać pieniądze, to pieniądze mają zarabiać na mnie. - To slogany marketingowe sprzedaży piramidkowej. - Tak, ale z całej propagandy właśnie to hasło stanowi fundament planów biznesowych. Nie boję się pracy po dwanaście godzin na dobę, ale chcę, żeby pieniądze za tą pracę lądowały wprost w mojej kieszeni, a nie kieszeni pracodawcy, udziałowca, funduszu emerytalnego, czy innego złodzieja. - Ale ty nie pracujesz po dwanaście godzin na dobę, tylko pchasz się w głębokie bagno światka przestępczego. - Fakt, ale chciałbym w przyszłości znaleźć lukę rynkową, w którą mógłbym się wepchnąć i zarabiać duże pieniądze. Wiem, że to przyziemne i trywialne marzenia, że ty nazwiesz to pogonią za mamoną i umiłowaniem materializmu, ale widzę w tym prostą drogę do tego, by moje dzieci nie musiały zajmować się tym samym, co ja teraz. - Człowieku, ale co to ma wspólnego ze sobą? Jeżeli chcesz znaleźć ekonomiczny blue ocean przygotowany na zasianie na nim ziarna monopolu na popyt twojej branży, to rozejrzyj się za nim, a nie wykręcaj się pięknymi monologami przyprószonymi wartościami aksjologicznymi, bo całokształtem swojej egzystencjalnej pogoni za kasą zaprzeczasz temu! - Aksjologia nie koniecznie przeciwstawia się normom tetycznym. Zresztą trudno powiedzieć „nie”, gdy grube nominały same pchają ci się do kieszeni. Liczę na to, że odłożę dość, by mieć za jakiś czas na nowy start. - Na tym polega nasz narastający problem społeczny. Każdy chce dostać sraczkowaty dyplom i dopisywać sobie magistra przed nazwiskiem. - Bo to ambicja naszych czasów. - Ambicja naszych czasów wytępiła hierarchię i symbiozę społeczną. Zawsze zachowana była pewna równowaga. Dwadzieścia lat temu praca w supozycji formalnej w ekonomii była pracą rąk ludzkich. Ale w ciągu tego czasu zmieniło się tak wiele, że supozycje pomieszały się ze sobą, pozostawiając możliwość określenia czegoś pracą tylko w supozycji prostej lub w mowie potocznej. Społeczeństwo zmierza do tego, że zgodnie ze stosunkiem Pareta ponad osiemdziesiąt procent społeczeństwa będzie zatrudniona w informacji i to właśnie informacja stanie się głównym towarem wymiany handlowej. Zaledwie pozostałe kilkanaście procent będzie pracowało zgodnie z pierwotna definicją, będą to nieliczni rolnicy, kominiarze, czy drogowcy. Nie zauważyłeś tendencji społecznej w owczym pędzie na uczelnie? Campusy są przepełnione, prywatne uczelnie przeżywają erotyczny wręcz napływ świeżego materiału studiującego, wydziały prawa, administracji, medycyny są przepełnione od zawsze. Ale jeśli na turystyce, stosunkach międzynarodowych, czy wreszcie religioznawstwie studiuje po czterystu studentów, to warto się zastanowić skąd takie przepełnienie i nie chodzi tu wcale o wyż demograficzny. - Wyższe wykształcenie jest furtką do lepszego życia i lepiej płatnej pracy... - Bzdura! – przerwał mi natychmiast - Sam przeczysz swoim tezom z podręcznika dla akwizytorów. Owszem, wykształcenie jest bardzo ważne, ale bardziej jako papier i deska ratunkowa. Nie ma takiej możliwości, żeby zapewnić ludziom pracę w ich zawodzie, gdy skończą studia. Ilu corocznie przybywa prawników, lekarzy czy urzędników? Niech studia na danym kierunku kończą studenci tylko z dwóch uczelni w kraju. To i tak w każdym zawodzie pojawia się sześciuset nowych specjalistów. Gdzie maja pracować? Sam mówisz, że to własna firma, czy też ujęty bardziej ogólnikowo „własny biznes” są scenariuszem do dostatku. - Czyżbyś był przeciwnikiem kształcenia? - Nie. Ale próbuje ci uzmysłowić, że owczy pęd za tytułem zadeptał inne szlachetne zawody, które przetrwały setki lat żyjąc w symbiozie społecznej. Kowal podkuwał konie, ale musiał też coś jeść. Piekarz piekł mu chleb, ale potrzebował rolnika i młynarza, żeby mieć mąkę, szewca i krawca żeby ten chleb dostarczyć kowalowi i tak dalej. Dziś mamy samych mądrze kiwających głową magistrów, doktorów i innych debili, którzy znają na pamięć Byrona, Senekę, Arystotelesa, Platona, Machiavellego i wielu innych, a nie potrafią sami sobie zreperować butów...! - Wyrastasz mi na wroga wiedzy, Karcer. Wiedza jest kluczem do sukcesu i dostatku. Cnota ma wielu nauczycieli, ale mało obrońców, jak mówił Platon. Tak jak... - Cóż, dobrze, że o tym wspomniałeś. – przerwał mi znowu Karcer – Chcesz szukać człowieka ze świecą? Człowieka, który poparłby twój proces zatracania się w półświatku przestępczym? - Mogę spróbować, Diogenesowi się nie udało, z tego, co pamiętam... Choć uważam go za wielkiego człowieka. Cynik, co z greckiego znaczy „psi filozof”, a jednak nie zasługiwał na taka ocenę! Powiedział, że wiedza jest dla młodych rozsądkiem, dla wiekowych pociechą, dla biednych bogactwem, a dla bogatych ozdobą. A ty występujesz teraz przeciwko wiedzy, która jest cnotą sokratejską. - Ale właśnie twój Diogenes wyparł się hedonizmu i dóbr materialnych. A ty właśnie w nich znajdujesz sens swojego życia i rozwoju. - Oscar Wilde powiedział, że młodzi ludzie myślą, iż pieniądze rządzą światem. Kiedy dorośleją, są już tego pewni, a Arystoteles, że bieda wywołuje powstania i rewolucje. Nie odbierzesz bogactwu materialnemu…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil MagMagneto
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…