Karnawał jest wieczny
Mroczna opowieść o duchach przeszłości... Czy się odważysz wziąć udział w tym chorym przedstawieniu?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Pewnej nocy. Mężczyzna w czarnym płaszczu poprawił okulary, zupełnie jakby nie wierzył w to, co widzi. I można by nawet pomyśleć, iż tak było w istocie - patrzył na stojące w środku miasta ruiny, starą bliznę na skórze z betonu, szkła i stali, jednak w jego przypadku był to po prostu tik nerwowy. W owej chwili oprawki uwierały go szczególnie - wrócił jego stary przyjaciel z dawnych lat. Ten sam, który mówił: „uważaj, stary, to miejsce cuchnie śmiercią!" - tak jak teraz. Ciężki wzrok gargulców śledził jego ruchy, kiedy przeprawiał się powoli na drugą stronę ulicy. Robił to i wtedy, gdy już stanął u stóp ruin, wiercąc się w miejscu i jakby na coś czekając - nie na coś, a na kogoś, jak się wkrótce okazało. Drugi z mężczyzn był nosicielem białej koszuli i schludnego garnituru, co tylko podkreślało jego wysoką pozycję. Wyciągnął swą prawicę, pierwszy ją uścisnął. Ruszyli ku ruinom spacerowym krokiem. - Grobowiec czasu - powiedział pierwszy, gubiąc przy tym echo swoich słów pośród murów. - I wielu istnień - dodał drugi, przestępując niski murek. Tamten zamilkł, wsłuchując się w ciszę, nieme krzyki, wpatrując w eter nocy. Całkiem głośną ciszę, jak się wkrótce okazało; oto na nowo rozbrzmiały pieśni rytualne, mieszające się z wrzaskiem i wyciem mordowanych. Cienie kultystów odżyły znów na ścianach... Gdy zamrugał, wszystko znikło. Poza jednym - krwią i bólem. Te odczucie były aż nadto wyraźne... Spojrzał więc w dół: na własną śmierć. Rękojeść sztyletu unosiła się wraz z każdym jego (gasnącym już) oddechem. Nim zdążył choćby krzyknąć, osunął się już w nicość; drugi odszedł zaś w ciemność, wspominając w międzyczasie pewną kreskówkę o dwóch Gallach: „ten grobowiec będzie waszym grobowcem!" - usłyszał własny głos gdzieś w głowie, grobowcu pamięci. Zaśmiał się jeszcze, otarł sztylet z posoki, po czym zniknął na dobre pośród mroków nocy. Tymczasem gargulce nadal śledziły wzrokiem pierwszego, teraz trupa, wzrokiem, który mówił, wręcz zawodził: „why so serious?".
***
Następnego dnia. Tom był wściekły - na żonę, z którą pokłócił się dziś rano o pracę, na Boga, że zesłał mu taką parszywą (nie)pogodę, na psa, że raczył właśnie w tą pogodę uciec, i wreszcie na tego suczy syna Jerrego, swojego agenta, spóźnionego już od ponad pół godziny do pracy. Przez cały ten czas siedział w swoim biurze, kontemplując zimną kawę, na którą nie miał ochoty. W końcu nie wytrzymał, i już sięgał po słuchawkę, kiedy wreszcie go zobaczył, jakiegoś pustego, bez wyrazu. Ale jednak jego - więc ponaglił go gestem. Tamten przyspieszył, i niemal wbiegł do biura, zaraz zajmując swoje miejsce naprzeciw. - Wallace, co to ma znaczyć? Czy ty w ogóle wiesz, która godzina? - zmierzył go wzrokiem, po czym upił łyk kawy. „Paskudna lura" - stwierdził z niesmakiem. Ot, kolejny powód żeby naprawdę się wściekł. - Przepraszam, utknąłem w korku. - Wyjąkał tamten, dziwnie przestraszony. - Wallace, wszystko dobrze? - wtem jakby odzyskał nagle całą wiarę w siebie. Aż za bardzo, na swoje nieszczęście: - Spytałbym o to samo raczej pana, szefie. - Zamilcz, to już nie twój interes - odparł wówczas Tom, rozzłoszczony. Tamten znowu jakby zmalał, zapadł się w sobie, nieszczęsny... - Do rzeczy. Co ustaliłeś? Bo, z tego co wiem, miałeś wczoraj w nocy rozmowę tam, w ruinach. - Błysk w oku tamtego, nagłe skinięcie głową. - Pan hrabia zgodził się, udostępni nam ruiny. - Tom odetchnął z ulgą. Jeden problem z głowy. - Ale to nie wszystko: mam tu również listę kilku nowych aktorów. To sprawdzeni ludzie, na pewno się nadadzą... - A co z tymi, którzy zgłosili się wcześniej? - Zrezygnowali. - Wszyscy? Wszystkich siedmiu? - Co do jednego. - Teraz już półleżał w swym głębokim fotelu, w głowie mając tylko jedną ważną myśl, nieskończony komunikat, pomyślną wiadomość z kosmosu wyłapaną dziś przez radar: „może jednak ten dzień nie będzie aż tak zły...".
***
Wieczór. A jednak - nadzieja matką głupich. Dzień nie dość, że zły, to nawet gorszy, niż myślał. Po powrocie do domu - kolejna kłótnia z żoną. Później wiadomości - osiem trupów, znalezionych dziś wieczór gdzieś w pobliskiej rzece. Jeden miał dobę, pozostałe kilka godzin. Morderca na wolności, podejrzanych - brak. Nic nie psuje mu humoru bardziej niż głos tej przeklętej spikerki, recytujący beznamiętnie kolejne informacje o Przerażającej Zbrodni, Która Wstrząsnęła Dziś Miastem: „... ofiary potraktowano nożem, po czym ich ciała wyrzucono do rzeki. Przerażająca zbrodnia wstrząsnęła całym miastem - zabójca jest wciąż na wolności, żywy. Tymczasem trwa identyfikacja ciał - okazuje się, iż należą one...". Jeden klik, i jej głos milknie, zostawiając go w ciszy sam na sam z problemami. Boże, ileż on by dał za pilota mogącego wyciszać żywych ludzi... tak jak teraz. Jeden klik, i po bólu - proste, prawda? „Nieprawda" - odpowiada Rozsądek. „Nic nie jest proste, a ty jesteś najlepszym tego przykładem, Tom. Najlepszym przykładem... Ale nawet o tym nie wiesz". Wzdrygnął się, wstał. I poszedł do łóżka. To, co miało mu się przyśnić za chwilę, miało w dwa miesiące później przesądzić o jego żywocie - lecz skąd mógł to wiedzieć? Niestety, ale pilotów na ukazywanie prawdy nie wynaleziono. Jeszcze... Dźwięk gongu. Prolog - cisza na sali. Jednak nie ma tu sali, są tylko ruiny - wszyscy skupiają się teraz wyłącznie na scenie. Wchodzą dwie postaci - jedna w biskupiej purpurze, mężczyzna, druga w prostej sukience, kobieta. Nagle głos tej drugiej rozlega się wśród murów: - Chcemy tylko…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Dragenor
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…