Wróć do katalogu

Kate: świat z trochę innej perspektywy, cd. ;)

Ciąg dalszy przygód Kate ;)

satti, opublikowano , 11 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Jak ja nienawidzę balów. Po prostu nie cierpię, nie znoszę tych wypacykowanych idiotek i baranów puszących się w za małych garniturach. Ta denna muzyka przyprawia mnie o ból głowy, a na zmieszany zapach tych wszystkich śmierdzących „perfum” moje ciało dostaje wymiotnych spazmów. Ten przepych, wielkie bogactwo i upiększanie wszystkiego co się da jest okropne. Że nie wspomnę o tych tonach pudru na mordach wynajętych dziwek z podrzędnych burdelów. Dlatego byłam ogromnie zdziwiona kiedy przyszło do nas zaproszenie od samego Daryla (szok!). Ale to nie było zwykłe zaproszenie wydrukowane na papierze i przyklejone do laurki z papierniczego. To zostało ręcznie napisane na bardzo drogim i cholernie trudno dostępnym papierze z herbem rodu wampirów. Po prostu full wypas. Postarał się chłopak, nie ma co… -Ja cię pierdzielę –rzekł Hikaru na widok listu. Razjel specjalnie pofatygował się na salę treningową, aby nam go pokazać. Rordimus dawał nam dzisiaj niezły wycisk, więc każdą sekundę odpoczynku traktowaliśmy jak dar od niebios. –Zaproszenie na bal, dla nas? Go chyba już totalnie popierdoliło! –dodał i oddał list bratu, który zabrał się za niego z wielką werwą. Akurat siedziałam mu na barkach, więc mogłam bez trudu przeczytać zawartość przesyłki. Nie doszłam jeszcze do siebie po ostatnim biegu z siedziby Daryla do gildii, a Rordimus już dowalił nam kolejne 50 km. Ze zmęczenia nie byłam w stanie utrzymać się na nogach, w których nawiasem mówiąc straciłam czucie. Zawsze mówiłam, że te treningi prędzej doprowadzą nas do kalectwa niż do idealnego przygotowania bojowego. No ale z Rordimusem się nie dyskutuje… -A co to za opierdalanie się?!?! –wrzasnął srogi mentor podchodząc do nas z wściekłością wymalowaną na twarzy. Nozdrza niespokojnie mu drgały, co oznaczało iż w najlepszym humorze nie jest, a w takich momentach niebezpiecznie było znajdować się w pobliżu 100 km od jego osoby. Swoją postawą przypominał wtedy rozwścieczonego byka, gotowego zaatakować w każdej chwili. –Zapierdalać mi naokoło gildii!!! Dwadzieścia razy!!! Razjel zmył się, jak na odważnego i walecznego bohatera przystało, a my zaczęliśmy krążyć wokół gildii niczym krążowniki. W pewnym momencie rozpostarłam ramiona i zaczęłam robić głośne „Wziuuuuu! Wziu, wziu, wziu! Wziuuuuu!”. Wyglądało to idiotycznie, ale nie miałam już ochoty tylko biec i sapać. Kiedy po raz piąty mijaliśmy rozwalonego na trawie Michała zaczęłam do niego strzelać niewidzialnymi nabojami. Umarł w strasznych konwulsjach i leżał tak przez kolejne 5 okrążeń. Potem wstał, otrzepał spodnie i wszedł do budynku machając nam ręką. Kiedy skończyliśmy biegać w kółko jak debile dostaliśmy dwie minuty odpoczynku. Jak na Rordimusa to była ogromna łaska i litość nad naszymi wykończonymi ciałami. Nie muszę chyba wspominać, że jedną minutę zmarnowaliśmy na narzekania i błagania o odrobinę wolnego czasu. Ledwo żywi i upaprani błotem weszliśmy do jadalni na kolację. Cały dzień nic nie jedliśmy, a teraz nie mieliśmy siły, żeby cokolwiek przeżuwać. Usiedliśmy przy stole z głośnym westchnieniem. Nie byłam w stanie podnieść widelca, więc tylko błagalnie spojrzałam się w stronę Michała. Ten przewrócił oczyma, ale pozwolił mi usiąść na swoich kolach i zaczął mnie karmić. Uwielbiam go wykorzystywać do swoich potrzeb. -Słyszałaś, że jedziemy na ten bal? –zapytał wpychając mi porządny kawałek mięsa maczanego w sosie myśliwskim do ust. -A cfo? –zapytałam z zapałem przeżuwając mięsko. -Moim zdaniem powinno cię to zainteresować –rzekł nabijając na widelec ogromnego ziemniaka. Bliźniaki gromili mnie wzrokiem, bo ich nikt nigdy nie chciał karmić. –Na zaproszeniu twoje imię widniało jako pierwsze, co oznacza, iż ciebie chce widzieć najbardziej, a reszta traktowana będzie jako twoje towarzystwo. -Co w tym złego? –zapytałam przełykając to co miałam w ustach. –Przecież wasze imiona tez są tam wymienione. -Tak, ale formalnie pierwsze powinno być imię Razjela, ponieważ to on jest tak jakby naszym „dowodzącym”. W sumie to miał chłopak rację. Daryl pojechał Razjelkowi po ambicji i to ostro. Ciekawa jestem jak to się rozwinie… * -Zamorduję was –powiedziałam w pełni przekonana o wypełnieniu tej obietnicy. –Ja was po prostu zamorduję. -Przestań –rzekł Hikaru zawiązując sznurki od gorsetu. –Musisz ładnie wyglądać na tym balu. -Dokładnie –dodał Kaoru pudrując mi twarz jakimś gównem. –Obecna będzie cała śmietanka towarzystwa. Musisz zaprezentować się z dobrej strony. -Ale ja nienawidzę sukienek! –wrzasnęłam i rozkaszlałam się na całego. Ten zapaćkany puder wkurwiał mnie już coraz bardziej. –Przestań już mnie tym pokrywać! Kaoru odsunął się ode mnie z uśmiechem na twarzy i odsłonił mi ogromne lustro. Znajdowaliśmy się już w zamku Daryla i specjalnie dla mnie przesłał mi ten wspaniały, misternie zdobiony prezent. Przyjrzałam się uważnie swojemu odbiciu i nie czekając zaczęłam niezgrabnie zdejmować z siebie te zboczone szmaty. Bliźniaki złapali mnie za ramiona. Próbowałam się uwolnić z ich uścisku, ale oni byli dwaj i w dodatku trzymali mnie bardzo mocno. -W życiu nie pokażę się w tym gównie! –wrzeszczałam szarpiąc się wściekle. –Puszczajcie! -Przestań! Zepsujesz sobie zaraz fryzurę! –warknął Hikaru. –Chyba że wolisz, żeby Razjel coś ci przygotował! Przestałam się wyrywać i głośno sapiąc odrzuciłam ich od

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych