Wróć do katalogu

Kiedy jest obrzydliwie gorąco

Mały fragment większej cześci. Enjoy.

czester, opublikowano , 6 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Ale to on przecież był pies na baby, to na niego wszystkie leciały, ja byłem szarakiem, nie wartym zapamiętania, budzącym śmiech w swoich godach, a raczej przymiarkach do godów. Jeżeli już się chwaliłem jakimś osiągnięciem w sprawach intymnych, jeżeli już byłem na tyle wstawiony by dozmyślać trzy czwarte historyjki, a na tyle trzeźwy, by ubrać to w formę, która świadczyła o prawdziwości wypowiedzianych słów, to najgorsze było to, że wszyscy mi wierzyli. A jeszcze gorsze to, że Mariuszek to potwierdzał. A że jemu każdy ufał, szybko stałem się legendą, mitem potwornym, świętym defloratorem, pogromcą serc niewieścich. Czasami nie wytrzymywałem, wtrącałem coś, by uzmysłowić, że to nieprawda, że wszyscy kłamią, że ja żaden Don Juan, tylko zwykły nieudacznik, śmiertelnik i po prostu łgarz. Ale nikt nie traktował mnie poważnie, mówili tylko, żebym się nie wygłupiał. Musiałem im się wydawać swój chłop, nie dość, że ulubieniec bab, to do tego skromny. I tak to właśnie nastąpiło sprzężenie zwrotne, że zamiast wyplątać się, to coraz bardziej zapadałem się w tą bezpruderyjną maź komplementów. No i w końcu znak firmowy mężczyzn- próżność znaczy się, dał o sobie znać; wtedy dopadła mnie, i niestety nigdy już nie puściła. I teraz to właśnie on, Mariuszek, niekwestionowany car flirtu, miał mi pomóc, mnie, temu samozwańcowi. Ale miał obowiązek, bo to przecież przez jego słowa po części stałem się tak kurewsko sławny w szeregach cycatego wroga.

******************************

Siedzieliśmy wtedy w którejś kafejce pod parasolami na deptaku. Było tak cholernie upalnie i duszno, tak obrzydliwie gorąco, że nawet gimnazjalne pannice przestały chadzać w tą i z powrotem, co zwykły robić na okrągło. Nie było wiatru. Nie było nawet wietrzyka. Podobno kiedyś, bardzo dawno temu, jak jeszcze nie wymyślono klimatyzacji, wielcy świata afrykańskiego płacili każdy pieniądz architektowi, który umiał przy pomocy załamań brył, specjalnego ułożenia budynku, czy też strategicznego rozmieszczenia otworów spowodować wiatr w takim pałacu. Był wart każdej ceny. Teraz też miałem ochotę na mały, chociaż malusieńki powiew. Ale nic się nie działo. Ludzie siedzieli pod tymi firmowymi parasolami, pili bąbelkowaną wodę, palili mentole, odzywali się sporadycznie, a jak już to robili, to tylko po to, by wyrazić swój stosunek do takiej pogody. Byli nieruchomi i nieruchawi, porozkładani na tych wiklinowych krzesłach, ocierali sobie pot nie tylko z czoła, ale także z każdego innego miejsca na ich miejskich cielskach. Co ciekawe, oczy mieli zwrócone ku niebu, jakby prowadzili zaciekłe konwersacje z Panem, przeklinając po trochu, ale przede wszystkim błagając o zmiłowanie. Ale Pan Bóg nie zwracał na nich uwagi, nie plątał się w te

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych