Wróć do katalogu

Kilka niepotrzebnych słów

Przychodzi chwila, gdy każdy potrzebuje się wygadać...

majkel30005, opublikowano , 10 min czytania, 4,4 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- „Poranny serwis informacyjny: Jak nieoficjalnie udało się ustalić naszym reporterom dziś pod Elblągiem…” - Ścisz to rzępolenie, bo nic radia nie słychać! - Rzępolenie? Lorenc, a Ty, że rzępolenie? - „… tożsamości. Policja wyjaśnia wszystkie okoliczności zdarzenia. W Sejmie trwa głosowania nad…” - Możesz dalej rzępolić tego Lorenca. Idę na zakupy. - Idź, idź, świat będzie spokojniejszy. *** - Robię kawę, chcesz? - A zrób. - Puka ktoś, otwórz weź! - Dzień dobry! List dla naszego pisarza, wołać nie trzeba, niech tworzy. Pani tu się podpisze i fajrant. - … - Rączki całując, miłego dnia życzę! - Masz, listonosz przyniósł. *** Szanowny Panie Tadeuszu Ludzie kulturalni pisząc do kogoś pierwszy raz, winni na samym początku przedstawić się odbiorcy z nazwiska, a przynajmniej z imienia. Nie przedstawię się, to nie kwestia mojego wychowania. Nie zrobię tego, ponieważ i tak to nic panu nie powie. W najdziwniejszym zbiegu okoliczności połączenie mojego imienia i nazwiska może krystalizować się pod pewną postacią, zaś jestem tego pewien nie będę to ja. Piszę do pana umyślnie. Nie oczekuję ani współczucia, ani zrozumienia, nie chcę też w odpowiedzi pańskiej książki z autografem, nie załączam swoich literackich prób do ocenienia. Piszę do Pana, bo mam zamiar się zabić, tak – po prostu się zabić, zarżnąć, zdechnąć, zajebać się na śmierć, to nawet nie zamiar – to pragnienie. Taka zwyczajna rzecz, nic wielkiego, małe samobójstwo, samobójsteweczko. Może lokalna prasa spróbuje dociec, czemu ktoś tak młody, niesprawiający problemów, mówiący z uśmiechem „dzień dobry”, przytrzymujący sąsiadce drzwi, niespodziewanie odbiera sobie życie, mając przy tym czelność nikogo nie informować, nie zgłaszać, nawet małego liściku do rodziny, przyjaciół, choćby głupiego pożegnania na „naszej klasie”, opisu gadu – gadu w stylu: „Pieprzę wszystko, was pieprzę, śpieszcie się, właśnie się zabijam”. Nic, tak mało medialnie, intymnie, bez polotu. List napisałem dzień przed śmiercią, zatem gdy Pan to teraz czyta powinienem mówić o sobie tylko i wyłącznie w czasie przeszłym, jednak pozwolę sobie pisać w formie wygodnej dla mnie, jakby nie było to ja się zabijam i to ja po raz ostatni mogę czegoś oczekiwać. Zapewne zastanawia się Pan coraz bardziej, w jaki sposób chcę pożegnać się ze światem. Tegoż też nie zdradzę, za dużo widziałem w swoim krótkim życiu zbiegów okoliczności albo wydawało mi się, że to jedynie zwykłe zbiegi okoliczności. Być może zacznie Pan teraz szukać wzmianek o mojej śmierci w Internecie, odnajdzie Pan apel zrozpaczonej rodziny i odeśle im ten list, a tego bym nie chciał. Opuszczając świat, piszę tylko do Pana, nikt więcej nie dostanie ode mnie nic. Ośmieliłem się napisać, bo po prostu lubię czytać pańskie książki, każdą kolejną prędzej czy później oglądałem jak dumnie prężyła przede mną swój grzbiet na półce. Czytałem i zazdrościłem umiejętności posługiwania się słowem, mówienia w imieniu bohaterów takich rzeczy o życiu, które i ja sam chętnie bym wypowiedział, ale potrafiłem dopiero, gdy Pan już to robił za mnie. Nie próbowałem nigdy pisać, widać za mało miałem w sobie odwagi, wstydziłem się samego siebie, pisać do szuflady i odkładać na później historie pełne histerycznego cierpienia – to nie dla mnie. Wolałem się wesprzeć na kimś, zaufałem Panu i odnalazłem w tych słowach swój świat. Ochłonął już pan ze świadomością, że rozmawia pan z nieznajomym umarlakiem? Cóż za ironia godna książkowego rozwinięcia. Gdyby chciał Pan skorzystać z tego chwytu, służę uprzejmie. Proszę mnie tylko dopisać do spisu osób pomagających przy powstawaniu książki. O samobójcach mówi się przeważnie w kontekście egoistów, którzy z braku odwagi w stosunku do świata, zabijają się i nikomu nic mówią, a „zawsze gdzieś, czeka ktoś…”. Nie chciałem być do tego wszystkiego posądzony i o egoizm, choć każdy w życiu musi przede wszystkim myśleć o sobie, żeby na każdym kroku nie dostawać w dupę od silniejszych. Piszę ten list do kogoś, a zatem egoistą nie jestem. Jeśli jest z tym Panu źle, proszę wybaczyć, tylko ten adres przyszedł mi do głowy, jako godny kilku niepotrzebnych słów. Nie ma co tu dużo mówić. Poddałem się, znudziła mi się ta ciągła szarpanina z samym sobą. Od kilkunastu lat wszystko wyglądało tak samo, kiedy myślałem, że jest wtorek, za oknem już budził się piątek. Traciłem orientację, każdy dzień wyglądał jak poprzedni i kilka kolejnych, które dopiero miały nadejść. Czasami w kalendarzu pojawiały się przypomnienia, że coś, że ktoś, jakieś spotkanie, jakiś koncert. I teraz każdy dzień czekania wydłużał mi to życie jeszcze bardziej. Nie dość, że i tak dni były takie same, to jeszcze jak na złość wszystko zwalniało, czas stawał w miejscu. Dochodziło do sytuacji krytycznych, umówione spotkania przestawały być umówionymi w ostatniej chwili. Nagle mozolne czekanie stawało się wysiłkiem ponad miarę. Niepotrzebnym mi, a

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych