Klatka - Rozdział 9
Kolejny dzień na klatce
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział 9
- Panie doktorze, mamy problem z ta dziewczyną, co ją wczoraj przywieźli – powiedziała siostra oddziałowa. - To znaczy? – spytał lekarz. - Nie wiemy, jak się nazywa, bo nie miała przy sobie żadnych dokumentów, a jej narzeczony też nie chce ujawniać jej imienia. - Niedobrze. Trzeba przecież coś wpisać na karcie choroby. - Więc co mam wpisać, doktorze? – dopytywała się siostra. - Niech pani wpiszę… bezimienna. - Bezimienna?! – zdziwiła się – trochę to jakoś tak dziwnie brzmi - Nie mamy innego wyjścia – powiedział lekarz. - A może dałoby radę przekonać tego jej narzeczonego, żeby powiedział jak ona ma na imię. W tym momencie rozmowę lekarza z siostrą, przerwał krzyk. Lekarz prędko pobiegł na salę. Spojrzał na monitory, z których wynikało, że pacjentka zaraz zejdzie z tego świata. - Siostro, będziemy musieli reanimować – zwrócił się do siostry i czym prędzej pobiegł po defibrylator. - Hej, popatrz na mnie. Nie zasypiaj. Patrz na mnie. Hej, hej – pielęgniarka w międzyczasie próbowała ocucić dziewczynę. - Doktorze, szybko. Chyba ją tracimy. Doktorze!. Tracimy ją…
* Bezimienna leżąc jeszcze na łóżku, otworzyła oczy. Nie wiedziała gdzie jest, ani co się z nią dzieje. Wokół niej wszystko było białe. Miała na sobie, długą, białą koszulę i białe majtki. Dziwne światło, które wydobywało się nie wiadomo skąd raziło ją w oczy. Wstała. Jej nogi dotknęły białego, miękkiego dywanu. Zaczęła iść przed siebie, długim jasnym korytarzem. Oczy miała lekko przysłonięte. Kiedy tak szła, zorientowała się, że jest tutaj sama. Wokół niej, nie ma nikogo. - Gdzie ja jestem? – pomyślała i szła dalej. Jej oczy powoli zaczęły przyzwyczajać się do jasnego, wręcz białego światła. Szła przed siebie, nie wiedząc dokąd tak naprawdę idzie. Czuła się dziwnie. Wydawało jej się, że jest jak anioł. Że unosi się nad powierzchnią ziemi. Jednak to było tylko złudzenie. Do jej uszu zaczęły dobiegać dźwięki jakiejś muzyki. Muzyka ta była spokojna, stonowana. Dziewczyna nie rozumiała co się dzieje. W pewnym momencie zaczęła słyszeć słowa pieśni:
Watching the world From our window of life Can we see all there is That is real That is right To the distance so far From our true understanding Making us want more Making us see less*
Melodia wraz ze słowami sprawiła, że bezimienna poczuła się jak w niebie. Jednak w nim nie była. Wciąż słyszała powtarzające się słowa refrenu:
The fire Making me clean Making me fly Spinning me ’round Spinning me ’round
Idąc tak przed siebie, w białym świetle zobaczyła postać. Był to mężczyzna. Ubrany był tak jak ona. Cały w bieli. Podeszła do niego bliżej.
- A więc jesteś – powiedział – czekałem na ciebie. - Kim jesteś? – spytała dziewczyna wciąż słysząc kojącą muzykę z powtarzającym się tekstem. - Kim jestem? Dobre pytanie. Jednak teraz ci na nie odpowiem. Kiedyś może tak, ale nie teraz – odpowiedział mężczyzna. - Co ja tu robię? – pytała dalej dziewczyna - Co tu robisz? – pytaniem na pytanie odpowiedział biały jegomość – powiem ci, że nie znalazłaś się tu przypadkiem. Przywiódł cię tutaj twój umysł. Tak naprawdę ja nie istnieję. Jestem wytworem twojej wyobraźni. Jest jednak ktoś, kto istnieje naprawdę w tym świecie do którego wkroczyłaś. Chodź zaprowadzę cię. Bezimienna niepewnie poszła za nowym znajomym. - Nie bój się – powiedział mężczyzna, widząc jak bezimienną włada strach – nie zrobię ci krzywdy. Po krótkim spacerze, dziewczyna dotarła do jedynego na tym korytarzu pokoju. Otworzyła drzwi. W fotelu siedział Krzysztof. Odwrócił się do niej. - Witaj kochanie – powiedział. Miło mi cię widzieć. - Krzysztof?! – zdziwiła się – co ty tu robisz? - Jak to co. Przyszedłem po ciebie. Przecież jeszcze z sobą nie skończyliśmy. - Ale jak to. Czego nie skończyliśmy – dziewczyna odwróciła się w stronę mężczyzny ubranego na biało. Krzysztof spojrzał na niego. Po krótkiej chwili mężczyzna złapał dziewczynę i przywiązał ją do stojącego pod ścianą krzesła. Krzysztof podszedł do niej. Jego ręce powędrowały do tyłu. Bezimienna zobaczyła jak z twarzą Krzyśka dzieje się coś dziwnego. Po chwili jej oczom ukazał się przerażający widok. To był ON. Bezimienna przestraszyła się. Jej serce zaczęło bić niczym kościelny dzwon. ON tylko się uśmiechnął. Dziewczyna próbowała się wyrwać jednak biały mężczyzna trzymał ją mocno. Dziewczyna wiła się jak piskorz. W końcu poczuła mocne uderzenie w twarz. Zamknęła oczy…
- Mamy ją – zabrzmiał głos lekarza. Zdążyliśmy w samą porę. - Czy ja mogę przy niej zostać – spytał Krzysztof. - Oczywiście. Myślę, że pańska narzeczona, na pewno ucieszy się z pana obecności – pielęgniarka życzliwie się uśmiechnęła i wyszła z sali, zostawiając młodych samych. Dziewczyna widząc siedzącego obok niej Krzyśka, uśmiechnęła się. Chwyciła go za rękę i mocno ścisnęła. Po tym co przeżyła, była w szoku. Nie mogła wydobyć z siebie ani słowa. Krzysiek również nic nie mówił tylko trzymał bezimienną za rękę. Patrzyli sobie nawzajem w oczy. Te…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Krzysiek210786
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…