Klejnot Asybi - Prolog
Krótki prolog do powieści o potężnym artefakcie, jakim jest Klejnot Asybi.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Gdy szedł pustym korytarzem echo jego kroków odbijało się od marmurowych ścian i posadzki. Oprócz niego, w tym rejonie pałacu nie było nikogo. Nie dziwiło go to. Wszakże tylko on miał dostęp do tych komnat. Tylko on i służba, która pilnowała, by pochodnie w kinkietach na ścianach zawsze płonęły i by kurz nie osiadał na jego drogocennych przedmiotach. A miał mnóstwo takich rzeczy. Wielu ludzi dałoby za nie całe królestwa. Magicznych przedmiotów nie spotyka się wszakże na każdym kroku. Posiadał również duży zbiór tajemnych ksiąg, za których niejeden oddałby swą duszę. Oprócz niego tylko słudzy mogli do nich podchodzić, by oczyścić je z osadzającego się brudu. Pomimo tego, nie obawiał się, że mogliby oni wydać komuś sekrety zawarte w tych woluminach. Za bardzo się go bali, by móc to zrobić. Oczywiście, nie zdał się tylko na to. Jego księgi były zabezpieczone magicznie, a jego słudzy nie potrafili pisać ani czytać. Dla pewności, wszystkim, pracującym w tych zakazanych partiach pałacu, kazał obciąć języki. Uśmiechnął się z zadowoleniem. Gdyby ktokolwiek próbował ruszyć jego przedmioty z miejsca, wiedziałby o tym. A potem zająłby się delikwentem osobiście. Z tego zakresu miał bardzo wielkie doświadczenie. Jego umiejętności przerażały każdego. I słusznie. Dotarł do ciężkich, zdobionych w wymyślne symbole wrót. Powiódł po nich delikatnie palcami. Dla wielu nie miały one żadnego sensu, on jednak doskonale je rozumiał. Otworzył odrzwia i znalazł się w mrocznym pomieszczeniu. Tutaj nawet służba nie miała dostępu. Przywołał swą moc i utworzył niewielką kulę światła; odesłał ją na środek pomieszczenia. Zawisła w powietrzu, tuż pod sufitem. Jego oczom ukazała się jeszcze większa liczba symboli, wygrawerowanych na tych ścianach setki lat temu. Odczytał je uważnie, przypominając sobie dokładnie skomplikowany rytuał zaklęcia. Skończywszy, stanął w centrum wyrysowanego na podłodze magicznego wzoru. Wykonał go godzinę wcześniej krwią jednego z nieposłusznych sług, który śmiał rozlać…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Navera
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…