Kłótnia Czworga
Fantasy opisujące krótkie losy czterech herosów.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Mała sala, jeden stolik pośrodku pokoju siedzi przy nim na drewnianych twardych krzesłach czterech ludzi. Nazywają się Arid, Agito, Lee i Bezilon. Spoglądają na siebie gniewnym wzrokiem poza Lee który uśmiecha się do reszty jak wogóle nie przejmował się atmosferą jaka była w tym pokoju. Był jeszcze jeden człowiek z nimi, syn Lee po imieniu Sil. On stał obok nich... a wszystko zaczęło się od tego: - Wszyscy znikajcie stąd tu musimy porozmawiam w małym gronie osób. Ty możesz zostać wydajesz się na odpowiednim poziomie żeby prowadzić z nami rozmowę - powiedział Bezilon początkowo do kilku osób które znajdywały się w pokoju a później do Sila jako że czuł że jest on lepszy od tej zgrai słabeuszy którzy go otaczali poza kilkoma wybitnymi jak on sam jednostkami. - Zostanę i wam pokaże co potrafię i co wiem. Jesteście nieźle ale ja was wiedzą zjem. - powiedział pysznie Sil. Zobaczył że Lee zaczął się śmiać po jego słowach bo wiedział że jego syn nie jest taki potężny i wiedzący sporo jak pozostała trójka osób którzy siedzieli przy stoliku. - To co ty takiego wiesz że się tak chwalisz sobą. - zapytał Arid Sila i wpatrując mu się głęboko w oczy w ich najgłębszą głębie badał co Sil teraz zrobi. - Wiem sporo o duchowym świecie i o genetyce. Stworzyłem swoją armie potężnych demonów i swoją gwardie o 7 członkach każdy z nich potężny wielki na 2,5 metra i szybki jak biegnący galopem koń. - Tak masz jakieś tam małe osiągnięcia w tej kwestii ale z czym do ludzi myślisz że jak jesteś niezły to od razu możesz grać wszechwiedzącego, wszechpotężnego. Jesteś tylko pyłkiem który bym zmiótł w maksymalnie pół minut z swojej drogi. - odpowiedział mu Arid który też o genetycznym tworzeniu i wzmacnianiu istot wiedział sporo może nawet więcej od Sila bo sam miał małą grupkę ludzi którzy byli przez niego stworzeni lub genetycznie wzmocnieni poprzez mutacje ich ciał z różnymi potężnymi bestiami lub w inny sposób. - Ja jestem niezły, nie wiesz do kogo mówisz bym spokojnie mógł z tobą walczyć jak równy z równym i miałbym spore szanse aby cię pokonać. - powiedział do Arida Sil. - Chwal się dalej nawet nie widziałeś jaki ja jestem potężny bym tylko użył części swojej mocy a byś był bezradny jak dziecko w mgle które zgubiło rodziców i teraz płacze bo nie wie jak wrócić do domu. - To co takiego potrafisz koleś powiedz mi to będę wiedział od razu jak szybko bym cię załatwił. - zaczepiał dalej Sil Arida - Mam moc panowania nad czasem mogę cię spowolnić tak bardzo że byś ledwo mógł poruszyć się o kilka centymetrów w ciągu dwóch sekund nawet jakbyś poruszał się najszybciej jak potrafisz. A ja wtedy bym użył jednego lepszego zaklęcia i bym cię zmienił w popiół. - odpowiedział Arid - Spokojnie chłopaki, mój syn nie jest taki słaby co prawda do nas czworga się nie umywa ale umie walczyć ma trochę talentu po mnie w tworzeniu artefaktów też co prawda nic miażdzącego nie stworzył jak ja ale i tak należy mu się mały szacunek. - wtrącił się Lee do rozmowy pomiędzy Aridem a Silem - A ty co jego obrońca, on nie jest kimś wielkim, mój rywalu na arenie duchowej. - powiedział Arid do Lee - Jestem silny i wiem wiele pociskam mocą każdego kogo chce... - tu mówił Sil ale przerwał mu Bezilon - Zamknij się umiesz tylko się chwalić a tak naprawdę nie wiesz co to prawdziwa potęga. Zmieniam zdanie nie powinienem ci mówić abyś został, jesteś zwykłym przeciętniakiem, czuć od ciebie że masz pewnie umiejętności ale zbytnio się przechwalasz jak przedszkolaka rozwoju. Ledwo cię tu dostrzegam jesteś dla mnie jak powietrze mogę cię zniszczyć kiedy zechcę. Wiesz co jak jesteś taki obeznany w duchowości to opowiedz co wiesz najciekawszego o świecie duchowym. - przekazał swą kwestie na głos Bezilon zwracając się do Sila - Wiem że świat jest podzielony na świat fizyczny i ten energetyczny. One współistnieją i koegzystują. Ich połączeniem jest magia takie połączenie mocy z głębi duszy i energii która znajduje się wszędzie w każdym zakątku świata. Wiem też że jest ktoś kto tym wszystkim kieruje jest ponad wami, ponad mną rządzi całą naszą planetą z ukrycia on wie więcej niż wy wszyscy razem wzięci. - pochwalił się prostymi informacji Sil - I to wszystko. Jak to jest wszystko co wiesz to jesteś zwykły pies który nie wie nic niezwykłego. Jesteś z drugiej ligi rozwoju przy mnie to możesz się powiesić nawet bym ciebie nie pochował bo szkoda mi brudzić rąk na takie gówno jak ty. - obraził Bezilon Sila - To co ty wiesz takiego że się tak przechwalasz koleś? - zapytał Sil Bezilona - Wiem sporo powiem ci kilka prostych informacji. Na przykład ci potężniejsi lub mający ogromną władze mogą kierować i wpływać poprzez egregor danej grupy na jednostki które należą do grupy tego egregoru. Ogólnie można tym zmieniać nawet poglądy ludzi zwykłych, możesz uspokajać ludzi, możesz zmieniać i dawać do ich umysłu myśli które nie powstały z ich umysłu. Albo to że każdy... albo nie tego nie musisz wiedzieć bo i tak pewnie ci się to nigdy nie przyda. - powiedział Bezilon głównie do Sila ale po części też do reszty zebranych - No co zaciąłeś się i teraz wykręcasz się od dalszej konwersacji, boisz że jak powiesz za dużo to wykorzystam to przeciw tobie. - taką kwestie wygłosił głośno Sil do Bezilona - No dobra to ci powiem to... każdy na poziomie naszej 4, ciebie nie. Mają swoją własną krainę w świecie fizycznym w którym może cokolwiek chcę zmieniać myślą. W tej bazie jest każdy z nas o wiele potężniejszy niż w innym miejscu na plancie. Ja na przykład mogą zwiększyć moją moc energią z otoczenia. Mogę tam co zechce i gdybyś walczył z mną na moim terenie to walka nie potrwała by 2 minut. Bym cię zniszczył po prostu. - odpowiedział Bezilon - Chwal się, ja wiem że nawet jeżeli to prawda to na neutralnym terenie byś nie miał z mną tak wielkich szans jakie ci się wydaje że masz... - mówił do tego momentu Sil ale przerwał mu nagle Lee - On nawet na neutralnym terenie by cię pokonał Sil ty nie wiesz kim on jest to starożytny cesarz cesarstwa ludzkiego który zrezygnował z władzy aby zyskać potęgę, moc i nieśmiertelność. Ja go pokonałem bo jestem zajebisty ale ty byś poległ jesteś od niego słabszy o jeden cały poziom. - Dobra nie chwal się tak, że udało ci się wykorzystać moją moc przeciw mnie, ty jesteś geniuszem on nie. Lee kiedyś już rozmawialiśmy nie raz i wiesz że umiem sporo. Przecież całe krainy zmieniałem w pustkowia poprzez absorbcje energii otoczenia z fauny i flory. - powiedział Bezilon do Lee patrząc na niego skupionym wzrokiem, przez chwile Lee i Bezilon spojrzeli sobie głęboko w oczy, oboje czuli względem siebie pewien respekt obaj się trochę znali i obaj tak wpatrując w oczy nie chcieli odwrócić wzroku lecz Lee pierwszy ustąpił i popatrzył na Sila - E ty lepiej skocz nam po piwa a dorośli pogadają między sobą. - wyśmiał delikatnie Lee Sila - Co myślisz że jak jesteś moim ojcem to możesz mi rozkazywać. Pier*ol się gnoju. - obraził Sil swojego ojca - Patrz jaki wyrodny syn jak miałeś osiem lat to wybiłeś 1/10 ludzi z dużego miasta. Zawsze byłeś chory na głowę, taki mi się trafił syn że zamiast uczyć się od ojca to chcę tylko przewyższyć choć nie ma talentu ojca bo jabłko spadło uuu daleko od jabłoni. - powiedział Lee do Sila ale w taki sposób jakby przemawiał w swych słowach także do reszty zebranych podsumowując w skrócie swojego syna - Dobra stop tych kłótni stop. Pogadajmy o czymś konkretnym na przykład o wszechświecie, o magii, duchowej stronie świata i tak dalej. - przerwał Agito który powoli miał dość przekomażań Sil'a z resztą - No dobra Agito co chcesz wiedzieć za 100 złotych monet(równowartość 10.000 złoty) dam ci odpowiedź. - Powiedział Lee do Agito którego całkiem lubił byli oni nawet dobrymi znajomymi i jak Agito był jeszcze nie w pełni rozwinięty jako duchowy mistrz to Lee go nauczył kilku ciekawych rzeczy które kilkukrotnie przydały się dla Agito w życiu. - To powiedz wszystko co potrafisz... - powiedział to do Lee i dał mu 102 złote monety(bo tyle było w skórzanej sakiewce). - Dobra tak jestem wszechpotężny, bardzo szybki, bardzo silny, mam ogromne pokłady energii magicznej mogę dzięki niej teleportować się nawet 6-krotnie w ciągu kilku chwil w pobliskiej odległości(w tym uniwersum teleportacja na bliską od siebie odległość wymaga sporych pokładów energii magicznej a na daleki odległości wymaga to o wiele mniej tzw. many). Mam amulet wglądu który sam stworzyłem daje mi on w intencji dźwięku odpowiedź na każde moje pytanie i przez to mogę pokonać każdego bo szybko poznam sposób na pokonanie go. Jestem mistrzem magii, ty rzucasz fireball'a a ja doprowadzę do tego że deszcz ognia z lawą będzie na ciebie się lał nawet przez godzinę. Jestem dobrym szermierzem, mam doskonałą broń na takich jak ty odciąłbym ci głowę od tułowia nim byś doliczył do trzech. Mam ogromną wiedze bo jej najdłużej poszukiwałem i teraz jestem praktycznie spełniony, nie przegram z wami bo jestem na maksa przekoksany. - Nieźle ale ja potrafię więcej... - powiedział Agito do Lee po jego długiej przemowie - ...ja potrafię władać ciemnością która może zabijać słabeuszy samą moją myślą i do nich wysłanej moją energią(na odległość może zabić maksymalnie kogoś 10-krotnie od siebie słabszego). Moja ciemność nieraz pochłonęła mnie i dała mi szał w którym niszczyłem swego przeciwnika. Ale gdy już ją opanowałem to dzięki niej mogę osiągać dobrą siłę i prędkość dźwięku, mogę poruszać się z prędkością około 350ms natychmiastowo. To nie wszystko bo na magii znam się perfekcyjnie mówisz fireball ja gdybym wzmocnił go swą mocą to by cię przebił na wylot z swym impetem i mocą. Twoją chmurę ognia bym odepchnął daleko stąd potężna wichurą i to wszystko bym zrobił w kilka sekund. Mam także ukrytą potężną moc, nie powiem wam o niej bo to mój hack na was z tym jestem pewny że bym każdego z was pokonał a nazywa się ta moc muzyka harmonii ale nic ci więcej o niej nie powiem. - powiedział Agito do Lee i nie tylko - Dobra to teraz ja. Nazywam się Arid moja jest duchowa potęga, panuje nad czasem w różny sposób. Mogę cię spowolnić w swojej bazie nawet 100-krotnie tak że nie będziesz się wcale ruszał a ja ci poderżnę gardło i po chwili umrzesz. Umiem także przenosić innych do innych czasów to moje ostateczne zabezpieczenie więcej nawet jakbyś mnie pokonał to się ciebie w inny sposób pozbędę. Jestem całkiem szybki gdzieś w połowie tak szybki jak Lee ale jak cię spowolnię to i tak jestem szybszy. Mam swoją armie przydupasów którzy pokonają waszych frajerów a ja pokonam was. Potrafię także absorbować energie... - tu Aridowi przerwał Bezilon - Masz moją moc absorbcji? - Nie wiem czy twoją ale ja potrafię pobierać energie z całej planety i zmieniać ją na życiową energie którą potrzebuje aby dłużej życie. Muszę jej zbierać sporo bo gdy używam moich mocy związanych z czasem to powoli sobie skracam życie. Ale i tak jestem zajebisty bo moi wrogowie przed mną padną, jestem trochę pyszny ale też potężny więc sobie mogę na to pozwolić. - dokończył swoją kwestie Arid - A ty co potrafisz? - zapytał spokojnie i stonowany głosem Agito Bezilon'a - Ja też sporo potrafię. Tak z bardziej przyziemnych umiejętności to jestem mistrzem walki na pięści, jestem pewny że każdego z was bym w walce na pięści pokonał maksymalnie z małymi trudnościami. Mam też ogromną siłę fizyczną miażdze skały gołymi dłońmi, mój cios jak cię trafi na szczękę to masz złamanie pewne. Znam się świetnie na walce mieczem, fechtunek dla mnie to drobnostka w tym też jestem dobry i bym pokonał niejednego osła. Kolejna sprawa to moja moc nieskończonego potencjału z walki na walkę robię się lepszy i nie ma granic mojego rozwoju jakbym żył 1000 lat to bym był wszechpotężny poziom ponad wami. Mam także moc absorbcji, umiem z moich przeciwników zabierać ich duchową energie i przetwarzać ją na moc którą posiadam czym więcej zabije i pochłonę tym jestem coraz lepszy, wszystkie fizyczne możliwości mi się głównie od tego polepszają. Mam też większą moc absorbcji taką na całe krainy zmieniam je w pustkowia i zyskuje tym dużo mocy i siły. Tak zrobiłem gdy przez chwile Lee mi służył i wtedy chciałem odzyskać wcześniejszą moc sprzed mojej poprzedniej śmierci. A no i reinkarnuje się zawsze jako ja sam, mam swoja pamięć, co prawda przy każdej reinkarnacji kolejnej tracę cześć mocy ale zachowuje siebie i całą swoją wiedze. - opowiedział o swojej mocy Bezilon - Nieźle, ale przy okazji ja ci nie służyłem tylko ciebie szpiegowałem udając słabszego by poznać twoją moc i tak cię pokonałem użyłem twojej mocy przeciw sobie przez co sam się zabsorbowałeś aż umarłeś w ten sposób. Trzeba tylko odpowiednio używam energii by znaleźć odpowiedź na prawie każdą umiejętność czy też moc. - tu Lee przekazał co miał do powiedzenia - Więc wszyscy jesteśmy nieźli... myślę że możemy się nazywać czworo potężnych a i ty Sil jeden przeciętny. - dodał po chwili ciszy Lee - Teraz powiedzcie mi co wiedzie o strukturze rzeczywistości. - powiedział donośnym głosem Arid - Na pewno więcej od ciebie zjebie. Ty masz tylko czas opanowany a ja znam potencjały jakie zaistnieją w środowisku nawet na kilka lat przed. Nim w strukturze pojawi się efekt musi powstać myśl która zmieni potencjał w rzeczywistości którą tu odbieramy. - początkowo obraził Bezilon Arida ale później wypowiedział bardzo powoli resztę swych słów - To powiem ci coś o wiedzy tajemnej. Jest ona skryta po całym świecie, wiele ciekawych książek z czasów jeszcze cesarstwa można spotkać na południu w pustynnej krainie. Ale mówiąc o wiedzy tajemnej każdy z nas ma jej tylko cząstkę, każdy z nas tylko coś wie ale nikt z nas nie wie wszystkiego więc czemu nazywasz go zjebem. On wie coś czego ty nie wiesz i wice wersa. Każdy z nas jest na swój sposób doskonały i rozumie istnienie na swój szczególny sposób. - powiedział Agito do Bezilona i reszty - WIęc sporo z wiedzy tajemnej mają różne środowiska ezoteryczne, kluby magów i gildie. Mają oni w swoich zbiorach wiele wybitnych dzieł które nie opisują tylko życia tutaj ale też po śmierci czyli przechodnie w nową formę fizyczną. Przywdziewanie nowego ciała jak umrzemy czeka prawie każdego z nas to jest ciągły rozwój choć my już jesteśmy na szczycie. Nie chcemy tego stracić chcemy żyć dłużej i osiągać coraz nowe poziomy rozwoju. Być najlepszy to cel każdego z naszej małej grupki. - wyraził swoje myśli słowami Lee - Nie jestem w jednej grupie z tobą więc się nie spoufalaj. Jesteś słaby opanowałeś wszystko nieźle i jesteś z nas najsławniejszy(Lee jest tak sławny jak Jezus na naszej planecie). Ale co z tego jak jesteś z nas najbardziej przeciętny, człowiek mrozu się znalazł. Może jesteś odporny na mróz i choroby ale nie pokonasz mnie gdy użyje swojej mocy. - przekazał słowami Arid swoje przemyślenia na temat Lee - Że mnie raz pokonałeś na swoim terenie to nie oznacza że dałbyś rade na neutralnym terenie. - powiedział Lee do Arida - Bym cię gdzie chcesz pokonał jestem po prostu lepszy. Ty jesteś wszechstronny ja jestem wyspecjalizowany i umiem to co robię lepiej niż ty wszystko co potrafisz. Choć w wszystkim jesteś niezły troszkę to i tak ja jestem lepszy w tym w czym jestem najlepszy niż ty w czym jesteś najlepszy. - odpowiedział Arid dla Lee - Dobra spokojnie chłopaki po co ta walka. Może więc Aridzie powiesz nam co wiesz o czasie. - zaproponował Agito - Czas to nieskończący przemijający potencjał chwil. Chwila może być różnie odbierana raz czujesz że mija ci w kilka sekund a raz odczuwasz jakbyś przeżył godzinę w jedną minutę. Czas z przestrzenią tworzą miejsce w którym istniejemy. Czas to podstawa, masz czas życia który ciągle ci się skraca. Masz czas odczuwalny który raz jest długi raz krótki. Jakby odjąć ci przeżyty czas przez ostatni rok to jakbyś nie istniał wtedy byś nic nie pamiętał. A przy okazji mam jeszcze jedną fajną umiejętność mogę zmieniać albo wpływać na takie myślenie o wspomnieniach które przeżyłeś z w pobliżu mnie tak że są one w twoim mniemaniu inne niż się zdarzyły. Co prawda na potężnych jak wy ta moc nie działa bo macie na pewno doskonałą pamięć. Ale mogę się bawić wspomnieniami słabszych jednostek i kierować ich losem jak chce za czarnej zasłony. - przekazał długim dialogiem do reszty Arid trochę swoich prostszych przemyśleń dotyczących czasu - I to wszystko.. zbytnio się nie popisałeś swoją wiedzą o czasie, trochę pokręciłeś i tak naprawdę to nie wiesz tak dużo pewnie jak ci się wydaje. - powiedział lekko zawiedzony po słowach Arida Agito - To pytaj o co chcesz o czasie ja ci to mogę w prosty sposób wytłumaczyć. To wszystko to gra pomiędzy przestrzenią a czasem. My się w nich zdarzamy ciągle coś odkrywamy, ciągle coś stwarzamy. Dzieje się w każdej chwili sedno momentu, jeżeli znasz czas jak ja to możesz wiedzieć że czym więcej odbierasz informacji z środowiska w którym żyjesz tym więcej żyjesz po przeżywasz więcej momentów. - rozwinął swoją myśl o czasie Arid - Ty wiesz trochę o czasie ja wiem sporo o przestrzeni bo moja moc ciemności z którą jestem zjednany w sferze kosmicznej reprezentuje przestrzeń. Mogę tworzyć na przykłąd duchową zamknietą przestrzeń dla tych co są w świecie myśli tam mógłbym z nimi się porozumiewać i nie tylko. Nikt do takiej zamkniętej przestrzeni nie miałby wstępu poza tymi których w niej umieszczę. Mogę tam rozwijać się w ciszy i nikt nie może się tam dostać no poza O.W ale ten typ to jest ktoś na innym levelu niż my. - opowiedział o tym co wiedział Agito - O.W a kto to? - zapytał Sil Lee, Arid i Agito się zaśmiali z niego. Bezilon po chwili zapytał: - Czemu się śmiejcie ja też nie wiem kto to jest ten cały O.W. - Nie wiesz kto to O.W... oj słabo Bezilon słabo. Ale wiesz jak mi obciągniesz to ci powiem kto to. - powiedział Arid do Bezilona - Chyba twoimi ustami ci obciągnę, złamie cię w pół i w twoich ustach będzie twój własny fiut. - No dobra stop. Wy tylko się kłócić się umiecie. Trochę kultury niech tu wreszcie zacznie się normalna rozmowa a nie zabawy pomiędzy dziećmi w piaskownicy. Ale odpowiem ci Bezilon, bo tak masz na imię? O.W to koleś z 9 poziomu istnienia on rządzi tą planetą i naszą cywilizacją to on jest duchem środowiska, on jest ponad nami i kieruje nawet nami czasami jak lalkami na szachownicy by ostatecznie wygrać w teści.... a tego już ci mówić nie muszę. - powiedział Agito do Bezilona i nie tylko jego bo także do całej reszty towarzystwa - Test jaki test? - zapytał Sil - Nieważne i tak ciebie to nie dotyczy bo nie zostałeś wybrany żeby reprezentować naszą cywilizacje w naszej galaktyce. Was to też nie dotyczy, jesteście nieźli ale nie zostaliście wybrańcami jak ja, wasza historia zakończyła ostatecznie porażką. Ja jestem zwycięzcą, ja jestem przez O.W wybrany on wie że ze mną będzie w teście galaktycznym wygranym. - powiedział pierwszy raz z lekką pychą Agito - Test galaktyczny o tym nic nie wiem, na czym on polega i co dostajesz po zdaniu jego. - zapytał zaciekawiony Lee bo od dawna nie słyszał nic nowego coś o czym by nie wiedział - Test galaktyczny to walki pomiędzy najpotężniejszymi przedstawicielami różnych cywilizacji z naszej galaktyki. W każdej jednej cywilizacji może być tylko jeden mistrz i jeden uczeń. Mistrzem u nas jest O.W a ja jego uczniem. Ogólnie chodzi w tym całym teście by osiągnąć ostateczny poziom który można zdobyć w wszechświecie, totalne zjednoczenie duchowego istnienia z wszechświatem. To chcę O.W i ja tego chcę. To jest nieśmiertelność pewna do samego końca wszechświata. Jedynie stwórca wszystkiego mógłby zabić kogoś z poziomu 10, ostatniego dla istot dostępnego. Mistrz wybiera ucznia na test galaktyczny który się dzieje raz na 1000 lat. Uczeń walczy z innymi uczniami i jeżeli będzie najlepszy to przejdą razem z mistrzem na 10 poziom istnienia czyli zjednoczenie z wszechświatem, przejście w ostateczną formę świadomości. Czystą świadomością odczuwanie całego istnienia. Głębsze zrozumienie niż jakikolwiek z was może mieć. Ja tam będę, wiem to i dlatego ja bede wielki a wasz los kończy się na tej planecie. - Opowiedział w skrócie czym jest test galaktyczny Agito dla reszty patrząc się w czasie mówienia na Lee który wydawał się najbardziej z całego towarzystwa zainteresowany słowami wypowiadanymi przez Agito - Okej są te poziomy istnienia to na jakim my jesteśmy poziomie? - zapytał Arid - Ja jestem na 8 poziomie jestem wolą środowiska, jestem w pełni wolny. Mogę mieć drugie własne wcielenie na planecie i jak te wcielenie nie osiągnie chociaż 6 poziomu to zniknie we mnie i przez to stanę się jeszcze potężniejszy. Wy poza tym frajerem od genetyki... - mówił tu Agito - Halo ja tu jestem. - Wtrącił się Sil - Okej, okej ale wracając do tematu. Wasza trójka poza Silem jest ba 7 poziomie a Sil jest na 6. Ogólnie jesteśmy elitą tej planety w jej historii było może 10 osób na 7 poziomie istnienia. Tak jak mi kiedyś O.W opowiedział historie o tym kto przed tobą Bezilonie władał miastem 7 bram. Podobno nazywała się wyrocznia i też miała jedną świetną moc. Przewidywała zawsze przyszłość zawsze wiedziała co do przodu się zdarzy. Robiła wszystko by się zabezpieczyć przed tobą ale ostatecznie zniszczyłeś jej wszystkie zabezpieczenia i ją zabiłeś... opowiesz coś nam o tym zdarzeniu? - mówi Agito głównie do Bezilona - No zabiłem ją, mówiła że zrobiła wszystko co mogła bym nie doszedł do niej i ją nie zabił. Ona od dawna wiedziała że gdy ja bedę poszukiwał mocy to wreszcie trafie do niej. Choć po każdym ulepszeniu swojego miasta przedłużała sobie życie o kilka chwil nim do niej dojdę to od dawna wiedziała jak zginie i że to ja ją zabije. Oczywiście później zabsorbowałem jej moc i stałem o wiele potężniejszy od tego momentu. Następnie... a zresztą dalej to długa historia. - odpowiedział Bezilon - Nie chcesz mówić jak cię pokonał twój własny syn i córka. Wtedy zginąłeś poraz pierwszy. Nawet z całą swoją potęgą nie udało ci się pokonać najpotężniejszych na planecie po tobie. Ile ich tam było w ilu cie pokonali? - Zapytał na koniec swojej wypowiedzi Lee Bezilona - 12 ich było. 12 największych kozaków na planecie po mnie. Dałem rade zabić ich aż 8 ale wreszcie mnie pokonali i mój własny syn przebił mi serce mieczem. Cóż wtedy byłem potwornie zły nie patrzyłem na nic chciałem tylko stać się potężniejszy. Teraz to jestem już praktycznie spoko miłym kolesiem w porównaniu z tym jaki wcześniej byłem. - Opowiedział Bezilon o sobie i sytuacji która mu się zdarzyła kiedyś dawno temu. - To miałeś przejebane nawet ja miałbym ciężko jakbym 20 najsilniejszy po mnie na planecie by mnie zaatakowało ale myślę że z muzyką harmonii bym sobie dał rade. - powiedział jak myślał Agito - Dobra a tak zmieniając temat to wszyscy jesteście słabi. Ja jestem potężny, mam styl jebnięty, który ciebie rozwala więc ode mnie z dala bo będziesz jeszcze dziś płakał. Mam władze nad czasem i was tak pokieruje że poliżecie mnie po bucie bo jestem pierdolonym geniuszem. Dobre? - Zarapował z nudów Arid - Niezłe ale posłuchaj tego jesteś pizdą wśród takich jak my. Rozwalę cię nim doliczysz do trzech dla ciebie czas na śmierć. To jedyny czas jaki tu dostaniesz, padniesz na kolana i będziesz błagał o życie gdy pokaże tu swoje prawdziwe oblicze. - teraz swój tekst rzucił od niechcenia Bezilon - To ja teraz was utemperuje. Nie zabije was, będę dobry wujek który się wami zaopiekuje. Biedne zwierzątka które też mają uczucia. Tylko udają niezdobywalnych, z każdym z was zagram w otwarte kartę. Ja będę panem ty moim psem, jak zgłodnieje to kotlet z psa zjem. - dodał do całości swój tekst Lee - Ja tu jestem mistrzem ja tu jestem bogiem. Słyszę jak mrówki rapują o tym co czują. Co mnie interesują odczucia mikroba każdy z was jest słaby choć myśli że jest kozak. Wpadniecie jak kamień do wody w moją pułapkę. Każdy z was w niej będzie torturowany aż sam powie że ja jestem bogiem a on przy mnie to zwykły szary człowiek. - zakończył rymowanki Agito - Może zmienimy temat i opowiemy sobie jak zdobywaliśmy wiedze o świecie duchowym i także ciekawych rzeczach o świecie fizycznym. – Zaproponował Lee wszystkim obecnym - No dobra to ja poszukiwałem różnych skarbów w różnych ruinach starożytnych cywilizacji które tu istniały nawet przed czasami cesarstwa ludzkiego. Umiałem odczytywać starożytne runy bo uczyłem się tego w młodości jak jeszcze byłem młodym cesarzem. Miałem nauczyciela który znał prawie wszystkie języki świata i nawet umiał język starożytnych. Gdy tak odczytywałem kolejne informacje o różnych rzeczach z starożytnych run to doszedłem do wiedzy że ten się stanie najpotężniejszy który dojdzie do samego centrum Elisium miasta 7 bram. Zrezygnowałem wtedy z tronu i chcąc zyskać nieskończoną potęgę zacząłem swoją podróż do tego starożytnego miasta. W samym centrum miasta znalazłem spory zbiór opisów na ścianach, niestety szybko zostałem zaatakowany przez 12 najpotężniejszych po mnie i nie udało mi się wszystkiego odczytać i zrozumieć co było zapisane w świątyni centralnej Elisium. – opowiedział w skrócie swoje poszukiwania Bezilon - Ja tam miałem sporo informacji od O.W dopóki nie zdradziłem mojej przysięgi względem jego że po pokonaniu Lee popełnię samobójstwo i przez to w kolejnym życiu będę miał wszystko o czym zamarzę. Ogólnie jak już powstałem to miałem sporą wiedze o swojej mocy. Bo ja nie urodziłem się jako dziecko ja od razu byłem dorosłym silnym mężczyzną. Ja nie musiałem poszukiwać miałem w siebie wgrany spory początkowy pakiet wiedzy. – opowiedział o tym skąd ma wiedze Arid - Ja sporo się nauczyłem się od mojego ojca, później mojego mistrza. Później jeszcze to sporo dowiedziałem się od Lee i ostatecznie lwią część mej duchowej wiedzy przekazał mi O.W. Ogólnie zawsze goniłem za mocą, potęgą a nie wiedzą. Choć wiedza to też potęga to jednak jej tak bardzo nie pragnąłem i praktycznie większość mojej wiedzy pochodzi z poszukiwań duchowych innych ludzi. – Opisał swój przypadek Agito - Ja za to doszedłem do samego szczytu wiedzy bo poszukiwałem największej wiedzy ukrytej na naszej planecie. To były zwoje i książki o wiedzy bogów. To było jedno z nielicznych dzieł O.W na tej planecie on tam zapisał może z 1/10 całej swojej wiedzy a ja powoli odnajdywałem kolejne części układanki związane z wiedzą bogów. Gdy osiągnąłem 6 najwyższy krąg wtajemniczenia w tej wiedzy to wtedy zrozumiałem że wreszcie rozumiem czym jest świat, czym jest prawdziwa wiedza ukryta i jedynie przez nielicznych w jakiś stopniu odkryta. – Na końcu opowiedział swoją historie Lee - To wszystko odkryliśmy jakiś sposób na rozwijanie swojej wiedzy, na odkrywanie kolejnych rzeczy o otaczającym nam czasem a nawet często niewidzialnym dla fizycznego oka świecie. Może więc każdy niech powie do czego dąży, czego szuka, czego chcę. – zaproponował Agito i po chwili dodał: - U mnie to proste że chcę dojść do 10 poziomu i zjednoczyć się z wszechświatem. Osiągnąć najwyższe co jest możliwe być nieśmiertelny, być doskonałym i być wszechpotężnym bytem o mocy wpływaniu na wszechświat choć w jakimś małym choć widocznym stopniu. - Ja za to chcę być po prostu najpotężniejszy, tylko dla mnie moc i to co kto potrafi się liczy. Gadać można godzinami ale nie wielu umie poprzeć słowa czynami. Ja wiem że jestem potężnym ale chcę być potężniejszy od kogokolwiek nawet od tego O.W co o nim mówiliście. – Opowiedział czego chcę i do czego dąży Bezilon - Ja za to zawsze dążyłem żeby w naszej cywilizacji byłą równowaga żeby ani dobro nie przeważały nad sobą. Ogólnie pilnowałem aby na naszej planecie panowała równowaga. Ja już jestem potężny i sporo wiedzący dlatego teraz chcę utrzymać pewien balans w mojej i innych rzeczywistości. – Powiedział Lee - A ja chcę po prostu przeżyć jak najdłużej bo mam tylko jedno życie jako ja a ciągle powoli tracę energie życiową bo tak zostałem stworzony. Musiałem skrzywdzić całą planetę żeby dłużej żyć. Ogólnie dla mnie moje istnienie jako ja jest najważniejsze. Mam gdzieś reinkarnacje chcę być sobą a nie od nowa się rozwijać. – Na końcu dodał Arid - Może zmienimy temat na luźniejszy, ktoś ma pomysł na jakiś? – zapytał Agito wszystkich zebranych w małym pokoju o żółtych ścianach - Hmhm, a jeżeli chodzi o państwa na przestrzeni wieków, który z nich był najpotężniejszy według was? – zadał pytanie reszcie Lee - Moje cesarstwo było najlepsze, przez tyle lat panowali nad całym kontynentem aż upadło po tym jak ja zrezygnowałem z władzy i mój zdradziecki syn też nie zdecydował się być kolejnym cesarzem. – wypowiedział swoje zdanie Bezilon - Ja za to sądzę Królestwo Weridas w swoich najlepszych latach pokonało by twoje cesarstwo. Mieli ogromną armie, wielu niezłych magów którzy chyba nazywali się magami królewskimi i podlegali bezpośrednio pod króla. Przecież po twoim państwie Bezilonie to właśnie Weridas powstało i panowało przez ponad 50 lat nad większością kontynentu. – wyraził swoje zdanie Agito - Ja też myślę że Weridas było potężniejszy od cesarstwa. Ogólnie większość wybitnych jednostek nie służyło w armii ale kilku dobrych żołnierzy było pod rządami króla Artasa czy też Veriona. Na przykład był taki dość silny łucznik Jareel podobno pokonał sam dziesiątki wrogich wojowników gdy pozostał sam na polu bitwy w samym środku zamku wroga, oczywiście ostatecznie zginął w tej bitwie ale słyszałem że był blisko zabicia króla Sarien. – przekazał prostymi słowami Lee - Jareel… znałem kogoś takiego w swoich czasach był to zabójca który został na mnie nasłany przez jakiegoś idiotę któremu później ściąłem głowę. Trochę tego Jareela podszkoliłem w walce mieczem choć on i tak głównie używał sztyletów. Także dałem mu część mojej mocy ciemności przez co mógł innych słabeuszy zabijać samą myślą i wysłaniem energii ciemności do nich aż ta energia w nich wybuchała ich zabijając. Może wiecie czy to ten sam Jareel? – zapytał na koniec swojej wypowiedzi Agito Nastała chwila ciszy lecz po chwili amulet o niebieskim krysztale który nosi Lee na szyi zaświecił białym światłem. - Tak to ten sam. – odpowiedział pewny swego Lee - Skąd wiesz że to ten sam? – zadał mu pytanie Agito - Użyłem mocy wglądu i dźwięk mi odpowiedział. Wgląd zawsze mówi prawdę. Tak działa artefakt który stworzyłem. – natychmiastowo Lee przekazał skąd wie o łuczniko-zabójcy - Dobra a wracając do tematu to według was by wygrał wojnę pomiędzy Weridas a cesarstwem. – zapytał od niechcenia Arid po czym głośno ziewnął - Weridas, według mnie. Miało większą armie i wcześniej wspomnianych magach ogólnie szczególnie w czasach początkowych tego państwa służyło mu kilku niezłych wojowników takich jak Korn. - Ta Korn umiał walczyć. Podobno nawet cię raz pokonał Lee, to prawda? – Bezilon zapytał się o to Lee - Nie pokonał, ja walczyłem na luzie wtedy używając może z 40% swoich możliwości. Może i udało mu się przebić mnie mieczem ale moja regeneracja po tym jak się teleportowałem gdzie indziej niż nasze pole walki mnie szybko uleczyła i… a zresztą wtedy byłem słabszy niż jestem teraz, poziomem byłem gdzieś tak silny jak mój syn w tym momencie. – odpowiedział Lee - Podobno byłeś zarządcą południowych krain Lee, to prawda? – zadał pytanie Agito - Tak byłem przez około 20 lat. Sporo przez to złota zarobiłem. Praktycznie rozwinąłem tam handel i rynek szczególnie pomogłem biedniejszym obywatelom poprzez odpowiednie zarządzanie logistyką związaną z żywnością. Udało mi się tam zmniejszyć ceny żywności w całym regionie nawet 2-krotnie. Sprzedawałem także dla własnego zysku magiczne ziele(narkotyk w naszym świecie coś jak marihuana) w hurtowych ilościach na całe królestwo. - Czyli byłeś dilerem, a paliłem ziele? – zapytał Arid zaciekawiony delikatnie słabo mu znanym tematem - Nie, wole sobie dawać stany świadomości sam bez wspomagaczy które tylko negatywnie mogą wpłynąć przy używaniu ich w dużych ilościach na całym system magicznych połączeń w ciele duchowym. Choć znałem kilku ćpunów nawet kilkukrotnie wzmacniałem swoją energią magiczną ziele. – powiedział co miał do powiedzenia Lee - Ja też nam jednego ćpuna, może tu niedługo wpadnie bo spotkałem go wcześniej i powiedziałem mu gdzie będę przez resztę dnia. – wygłosił swoją krótką kwestie Agito - Wracając do stanów świadomości jaki był was najlepszy przeżyty stan w życiu? Mój to gdy moje duchowe ciało wyszło z tego fizycznego i widziałem swoje ciało z góry. Powoli leciałem coraz wyżej i wyżej z coraz większą prędkością aż tak szybko że widziałem jak wylatują z mojego ciała wibracje o różnych kolorów takich jak złoty, srebrnym, purpurowy czy też karmazynowy. Doleciałem tak aż do kosmosu. Zbliżałem się z niesamowitą szybkością do słońca aż do niego wpadłem i poczułem ogromne ciepło i przyjemność która opanowała całe moje ciało. Czułem się jakby na całym ciele każdy mój punkt ciała był czuły jak mój penis. Jakbym sam nim był i całym sobą czułem ogromny orgazm… - tu wypowiedź Lee została przerwana słowami Arida - Byłeś jedną wielką pałą i chyba nią pozostałeś bo dalej jesteś przy mnie zwykły tępy frajer. Słoneczko ci przyjemność dało, hahaha one po prostu cię swą mocą wyśmiało. Myślałeś że miałeś raz fajnie to jesteś dobry. Ja miałem lepiej, mój obraz zaczął super szybko klatkować, każdy moment to był jeden obraz a w każdym odkrywałem mnóstwo szczegółów, głębie tych chwil czułem i wiedziałem co kto do mnie czuje w tym momencie samym spojrzeniem na niego. Każdy wtedy moment był dla mnie doskonały, byłem z tym co widzę w większym stopniu zjednany. Wszystko co słyszałem miało w sobie dusze wtedy każda rzecz nawet głupie krzesło było dla mnie czymś wielkim i żywym jak każdy człowiek czy zwierzę. - Nieźle ale mnie nie pobijesz, bo nawet O.W powiedział że miałem grubo. Zapaliłem sobie dobrego ziela i zamknąłem się w zamkniętej przestrzeni duchowej, byłem tam sam i nagle poczułem narastającą we mnie moc. Ona zaczęła wypływać ze mnie tworząc dookoła mnie złotą kule. Byłem wtedy w błogostanie, czułem się najlepszy, najdoskonalszy i w najlepszym momencie mojego życia. Chwile później jakaś siła wyrzuciła mnie z tego koła i uderzyłem o ścianę zamkniętej przestrzeni. Popatrzyłem za siebie i zobaczyłem te złote koło z zewnątrz. Było ogromne i wypadały z każdej strony oraz wypływały dołem złote wibracje. Energia tego koła była wielka, czułem że się jakby siedział obok małego słońca które oświecało mnie swoim blaskiem. Czułem się wtedy duchowym mistrzem który osiągnął coś wielkiego a jedyne przecież co wtedy zrobiłem to stworzyłem zamkniętą przestrzeń. Ogólnie całe moje ciało gdy spojrzałem na nie było ze złota byłem jedną wielką energią o srebrnym kolorze, byłem jak ogromna wibracja która w jakiś sposób zasilała swoją mocą złote koło. Wibracje które wypadały zaczęły zatrzymywać się w powietrzu i ostatecznie łączyć się w złotą sieć która zaczęła oplątać całą przestrzeń w której się znajdowałem. Minęło kilka chwil i w kuli w górnej części zobaczyłem czarne pęknięcie które powoli rosło po chwili robiąc dziurę z której wystrzeliła wiązka czerwonej energii. Cała sieć oplatająca pomieszczenie zaczęła być przyciągana do dziury po chwili do niej wpadając. Ten moment był ważny bo zacząłem widzieć kule nie tylko w trzecim wymiarze ale też w czwartym, widziałem ją po prostu z każdej strony. Dziura zaczęła rosnąć aż wreszcie pojawiły się pęknięcia na całej kuli a ona wybuchła i zniknęła a ja pozostałem sam. – opowiedział o swoim najlepszym stanie Agito - Ja cóż może nie miałem jakoś strasznie grubo ale gdy po zabiciu wyroczni siedziałem na tronie w środku świątyni Elisium to nagle coś się zmieniło w moim wzroku. Zaczęło widzieć coraz więcej wymiarów swoim fizycznym wzrokiem. Dużo z tego nie zrozumiałem ale po tym stanie już wiedziałem na czym polega czwarty i piąty wymiar przestrzenny. – na końcu nieśmiało i cicho wręcz jakby mówił
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Majnus
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…