Wróć do katalogu

Kolczaste druty.

Tekst przedstawia uczucia kobiety, która niegdyś była więziona w obozie koncentracyjnym.

agatqopublikowano 28 sierpnia 20067 min czytania 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Kolczaste druty. Tysiące bezimiennych wygolonych głów. Codzienne zmagania z głodem, pragnieniem i ludzką potrzebą odpoczynku. Miliony oczu wypełnionych łzami. Ból. Krzyk. Niewyobrażalne cierpienia. Strach przed wypowiedzeniem jednego słowa. I ten lęk… Lęk przed zmianą w element produkcji, tego, czego byli, na co dzień- fabryki śmierci.

To wspomnienia ludzi, których jedynym błędem było to, że urodzili się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiedniej porze.

Starsza kobieta trzymająca stare fotografie w ręku. Pamięta ten ścisk w ciężarówce. Przecież było ich tam tak wielu…

Wywiezieni, jak najdalej od wolności, w głąb bolesnych przeżyć. Od początku skazani na śmierć. Za co? Jak to, za co? To przecież tak oczywiste, że głupotą jest pytać…

- Pamiętam, jak szliśmy wszyscy do ogromnego budynku. Popychali nas, traktowali, jak bydło. Dorosłym obiecali pracę, chleb i pieniądze, które można było wysłać do rodziny…- zawiesza głos.- Nam- dzieciom wmawiali, że będziemy czuli się tu, jak w domu…Pomyślałam wtedy: ‘Dom jest piękny’. Byłam malutka. Z Czasem te wszystkie wspomnienia, które jeszcze udało mi się zachować w pamięci, znikały. Nie pamiętałam już ojca, który wraz z bratem wywieziony był do innego obozu. Wiedziałam kim jestem, tylko dzięki mojej mamie, która wciąż była przy mnie. Każdego dnia powtarzała mi gdzie mieszkaliśmy, jak lubiłam bawić się na naszym podwórzu i kochałam przytulać do taty i brata…-Mówi, a przezroczyste łzy rozpoczynają swój bezgłośny taniec...- Kazali nam stać na mrozie. Później rozdzielali ludzi. Kobiety wraz z dziećmi szły na lewą stronę, a mężczyźni i chłopcy na prawą. Rzucili nam ubrania. Brudne, śmierdzące ubrania. Mieliśmy szybko się przebrać i ‘poddać’ zabiegowi obcinania włosów. Pamiętam, jak płakałam. Miałam długi ciemny warkocz, mama zawsze powtarzała „Choćby nie wiem, co się działo, nie pozwól ściąć sobie tych pięknych włosów”. A teraz stała nade mną i ocierając moje łzy próbowała przepraszać mnie wzrokiem. Wszystkie stałyśmy się identyczne. Bez włosów, bez butów, w tych samych ubraniach. Było tak zimno... Później siłą wpychali nas do tych budynków. Pomyślałam tylko: „Tu nie jest jak w domu”. Wszystkie kobiety krzyczały. Dzieci płakały. A ja wlokłam się przerażona trzymając się maminych spodni. Prycze. Prycze. Wszędzie prycze. Czy tak wygląda dom? Czy tak wygląda dzieciństwo? Wtedy, jak przez mgłę pamiętam Niemca, który do mnie podszedł. Schwyciwszy za rękę powlókł za sobą. Nic nie rozumiałam, poczułam tylko ogromny smród i ból w ręce. Później już tylko zastanawiałam się czy nie wystarczy długopisem wypisać numeru, żeby nie sprawiać ludziom takiego bólu… Moją codziennością stało się patrzenie na pracujących ludzi, na karabiny wymierzone w każdego człowieka, na śmierć. Dym unoszący się w powietrzu był dymem wirujących dusz. Co ma powiedzieć matka swojemu dziecku, kiedy zostaje skazana na śmierć w komorze gazowej? Szepcze ciche: ‘Wrócę. Obiecuję.’ A jej dziecko do dziś nie może pogodzić się z tym, jak wiele mu obiecała… Tak naprawdę każda z pozoru identyczna śmierć była inna od poprzedniej i różniła się znacznie od następnej. Dla Niemców była to tylko czysta formalność, którą musieli regularnie wypełniać. Stali się całkowicie odporni na…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych