Wróć do katalogu

KOLEGA

W czasach powszechnej propagandy, że to facet jest oszustem bez serca, przedstawiam historię, która oparta jest na przeżyciach jednego z moich znajomych.

Chamsiin, opublikowano , 10 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Trzesącymi się rękoma odpalił kolejnego papierosa, mocno wciągnął dym w płuca i powoli wypuszczał obserwując jak biały kłąb niknie w powietrzu. Nikotyna podobno rozluźnia korę mózgową przez co uspokaja. Jego trudno byłoby dziś uspokoić. Ten dzień miał być jak każdy inny, wypełniony śmiechem, wesołymi opowieściami, rozmową, ulotnymi spojrzeniami i kradzionymi pocałunkami. Nie był. Nie ten. To był dzień jego wewnętrznego armagedonu. Siedział na ławce na uboczu peronu, czekając na pociąg, który miałby go zawieźć do domu. Palił, chociaż obiecał, że przestanie. Chciał przestać. Nie wiedział czy to, co usłyszał było prawdą czy tylko smutnym tworem jego bujnej wyobraźni. Może nie chciał żeby prawda do niego dotarła? Spojrzał na zegarek. Do odjazdu zostało około dwudziestu minut. Wstał z ławki i nerwowo zaczął chodzić w tę i z powrotem. Dopalił papierosa i cisnął nim w ziemię z taką siłą, że ten odbił się jeszcze trzy razy. Na stacji nie było prawie nikogo, gdzieś na odległych peronach krzątało się kilka osób. Tak późną porą nie było bezpieczne pokazywanie się w tej okolicy bez wyraźnej potrzeby, zwłaszcza samotnie. Nie dbał o to. Odwrócił głowę. Niestety w złą stronę. Zobaczył idącą w stronę wyjscia z dworca parę. Trzymali się za ręce i patrzyli na sobie z uśmiechem. Gniew, ból, żal znów zaczęły burzę w jego sercu. Dlaczego to się dzieje? Nie umiał odpowiedzieć na to pytanie. Gdy zamknął oczy widział jej śliczną twarz. Złote włosy upięte jakby od niechcenia z tyłu, uśmiech, którego blaskiem i ciepłem mogłaby stopić największe lodowce Arktyki, oczy piękne, głębokie i tajemnicze jak dno oceanu. Obraz bogini, której mógłby stawiać najwspanialsze świątynie, iść na wojne z jej imieniem na ustach i krzyczeć, tak głośno, żeby każdy wiedział, że jest ona ósmym cudem świata. Bez namysłu, jak maszyna zacisnął pięść i zaczął uderzać z całą siłą jaką posiadał w filar. Emocje, które szalały w jego sercu, dawały mu sił by bił jeszcze mocniej. Uderzał coraz szybciej. Nagle przestał. Jego wzrok utkwił w mokrej plamie, która odznaczała się swoim szkarłatem na tle pustynnego koloru kolumny. Spojrzał na zaciśniętą pięść, była cała we krwi. Jego krwi. Jego skupienie rozproszył jakiś ruch. Odwrócił się. Przechodziła tamtędy kobieta, koło sześćdziesiątki, ubrana w garsonkę koloru maliny, otulona szalem o podobnym odcieniu, mimo iż ten wieczór, wyjątkowo tego lata, należał do ciepłych. Widząc chłopaka z zakrwawioną pięścią i czerwoną plamą na filarze od razu nasunął się jej stereotym chuligana, który jak tylko ma okazje to musi coś zniszczyć. Jednak gdy spojrzała na jego twarz, smutną, wykrzywioną grymasem wewnętrznego bólu i rozdarcia, po której spływała samotna łza, natychmiast zmieniła zdanie i pogarda ustąpiła miejsca współczuciu i zrozumieniu. Uśmiechnęła się niepewnie i odeszła w swoją stronę. On opadł na ławkę tępo patrząc przed siebie. Pociąg nadjechał. Wsiadając do niego, pomyślał, że gdyby pojechał w przeciwną stronę dotarłby do niej, do miasta, które miło wspominał. Miasta gdzie w chwilach euforii i uniesienia był gotowy powiedzieć "kocham". Tam uśmiech nie znikał z jego twarzy. Przypomniał mu się bieg w deszczu, jej głębokie spojrzenie. Niemalże czuł jej mokre włosy na swoim policzku. Dziś wie, że gdyby to słowo się pojawiło, byłby to błąd. Olbrzymi błąd. Nie zrobił tego. Niestety odwlekł tylko to, co miało nigdy nie nastąpić jednak z perspektywy czasu uświadomi sobie, że było nieuniknione. Usiadł sam w przedziale. Ostatni pociąg nigdy nie cieszył się popularnością, nie wiadomo dlaczego. Utkwił wzrok w szybie. Pojazd ruszył. Przewijające się za oknem obrazy jakby go zahipnotyzowały, wrócił myślami do wydarzeń sprzed kilku godzin... Siedział w szpitalnym korytarzu i czekał aż ona wróci z badań. Martwił się o nią, chociaż zabieg był bezpieczny i nie skomplikowany. Była bezpieczna. Mimo to, ona była największysm skarbem jaki kiedykolwiek miał, dlatego był poddenerwowany tą sytuacją i modlił się w duchu, żeby wszystko poszło jak najbardziej w porządku. Cieszył się jak dziecko, które dostało obiecany prezent, gdy w końcu ją zobaczył. Czuł się jakby wieki minęły od ostatniego razu, kiedy widział tę anielską twarz. Wróciła. Zaczeli rozmawiać o wszystkim i o niczym. Jednak on wiedział, że coś leży jej na sercu, mimo tego, że nie dzieliła się z nim swoimi myślami, uczuciami. Jej uczuciowość przypominała emocje aktorów z seriału "Dlaczego ja?". Nie chciała mówić. On naciskał. Po co ukwyrwać coś przed osobą, która z założenia powinna być najważniejsza, która powinna być podporą w trudnościach? Ale coż, nie przejmował się tym zbytnio, choć chciałby żeby ona ufała mu tak jak on jej. Myślał, że nadejdzie taki dzień kiedy ona sama się otworzy. Chociaż jeśli decydujesz się być z kimś w związku to do czegoś to zobowiązuje. Miał nadzieję, że wszystko się ułoży tak jak w hollywoodzkich komediach romantycznych, po upadku następuje…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych