Wróć do katalogu

Kombinat Fabryka Snów

humoreska fantastyczna o tym, kto nami steruje, kiedy śpimy

nyhariel, opublikowano , 13 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rok 197 nowej ery zaowocował wieloma ciekawymi wydarzeniami. Spółdzielnia Czarownicza „1001 Życzeń” przekształciła się ze spółdzielni w spółkę, prezydentem został Myamyan Lipido, a zbrodnicza korporacja Mardi rosła w siłę. Jednakże działo się to w nie tak odległej przyszłości i nie miało absolutnie żadnego wpływu na to, co zdarzyło się tej nocy. W teraźniejszości. Tu i teraz… Był już bardzo późny wieczór, w domostwach powoli zaczęły wygasać światełka okien, aż pozostały tylko pojedyncze punkciki na mapie bezsenności. W kombinacie Fabryka Snów trwał conocny dyżur.

Jakieś tajemnicze cienie przemykały korytarzem. W bladym świetle księżyca, przenikającym przez wielkie okno zwieńczone witrażem wyobrażającym węża owiniętego wokół buławy, posadzka ułożona z jasnoszarych płytek szkliła się niczym tafla srebrnego jeziora. Białe ściany odbijały resztki refleksów światła wyławiając z mroku trzy sunące po posadzce bose postacie ubrane w zwiewne, białe szaty. Trzy duchy przemknęły kuląc się przy ścianach tak, aby nikt ich nie zauważył. Powoli, acz systematycznie zbliżyły się do wielkich, rzeźbionych drzwi i zniknęły za masywnymi skrzydłami. Po chwili drzwi uchyliły się ponownie ukazując bladą, kościstą rękę, która na klamce powiesiła ręcznie opisaną tablicę informacyjną: „Kombinat Fabryka Snów. Nie przeszkadzać”.

Jeden z odzianych na biało osobników z rozczochraną czupryną zamknął drzwi i oznajmił z dumą: - Zaczynamy! Po chwili na rozłożonym ręczniku w centrum prawie pustej sali z wielkim wyjściem na taras zamajaczyła metalowa, biała miska z mętną cieczą. Wokół miski rozsiadły się trzy wychudzone osobniki w białych, długich, powłóczystych szatach. Bose nogi skrzyżowali po turecku i po chwili skupienia nad misą rozpoczęli obrady. - Dobra panowie, front robót gotowy! - zaczął pierwszy. - Czym się dzisiaj zajmiemy? Koszmary? Erotyki? Proroki? Bzdurniki? A może Mix Chybił - Trafił?... - Nie pędź tak Nocniku - przerwał wyliczankę drugi poprawiając szlafmycę. – Doceniam twój zapał, ale nie możemy działać pochopnie! Z tego pośpiechu mogą nam wyjść tylko bzdurniki! - Szlafmycek ma rację. – dodał milczący dotąd trzeci z nocnych spiskowców. - Obejrzyjmy najpierw, co wymyśliła wczorajsza zmiana. - Tak, to dobry pomysł. Unika się wtedy dubli i posądzeń o manipulację ze strony siły wyższej. Poza tym to zawsze jest ciekawe. - poparł go Szlafmycek. – Piżamku, zechcesz pełnić honory Mistrza Ceremonii? Zapytany skłonił się w milczeniu, co zapewne oznaczało „tak” i wszyscy trzej nachylili się nad tajemniczym naczyniem z niemniej tajemniczym płynem. Prowadzący wykonał rękami układ skomplikowanych gestów i zebrani zaczęli przeglądać sny. - Patrzcie na ten.- Nocnik aż podskoczył z wrażenia. - Już się całują! - Pokaż! – Szlafmycek nachylił się nad miską, w której majaczyły rozmyte obrazy. - Gdzie? - Tam, u tego dziadka. – Nocnikowi wyszły aż wypieki z podniecenia. – Hej, ja znam tą babeczkę! - No, faktycznie, niezły jest staruszek! Patrzcie zaczyna ją rozbierać. Piżamek nachylił się nad miską i ze zdumienia przecierał oczy. W lustrze sennej esencji majaczyła rozpięta, biała bluzka uchylająca widok fantastycznie krągłej piersi zakończonej bardzo zgrabnym, ciemnobrązowym sutkiem. - A niech to lewatywa! Mi też ta wybiustowa blondyna wydaje się znajoma… zaraz! To siostra Basia! Tylko tu w miejsce nieśmiertelnego koka ma długie blond włosy! Śliczne piersiątka! - Cholera! – warknął Nocnik widząc w lustrze cieczy skaczące pasy, które pojawiły się dość niespodziewanie. - Żona go obudziła. - Koniec filmu. – Piżamek wyprostował plecy. - Coś czuję, że Kondomik maczał w tym palce. Mam rację? To on miał wczoraj dyżur? - Jak zwykle masz rację! - podsumował Nocnik. - Pewnie tak. – chudzielec w białej szacie nachylił się nad misą. - Spójrzcie na tego bezdomnego śpiącego pod mostem. Ale projekcja! Spiskowcy znowu pochylili się nad miską. - Choróbcia, kurczak z rożna, góra frytek, pyszne flaczki i buraczki... – skrzywił się spiskowiec zwany Szlafmyckiem. – Tyle razy mówiłem, żeby odsunąć Złośnika od dyżurów! Taki sen dla bezdomnego jest nieludzki! - Masz rację! - stwierdził Piżamek z bardzo poważną miną. - Taki złośliwy może być tylko Złośnik. Poinformuję Snów Kreatora, aby mu przydzielał do obsługi samych sukinsynów. - Masz rację. Kiedyś dzięki niemu pewnemu beznogiemu facetowi przyśniło się, że wygrał maraton! - potwierdził Szlafmycek. – Zaiste nieludzkie! Tymczasem prowadzący seans wykonywał coraz to nowe gesty. Obrazy odbite w lustrze cieczy przesuwały się jak w kalejdoskopie. Po chwili ciecz ponownie zmatowiała. - Nie wiem jak wy, ale ja nie widzę już nic ciekawego. - No, same Mixy Chybił-Trafił. – potwierdził Nocnik z kwaśną miną. – Nic ciekawego. Bierzmy się do roboty, może nam wyjdzie coś fajniejszego. - Szlafroczku, podaj buteleczkę z senną esencją. - Nie mów do mnie "Szlafroczku". – warknął sam zainteresowany. – Swoje imię mam i proszę mi go tu nie przekręcać! Inaczej poczuję się pomylony! - I tak jesteś już nieźle pomylony! – stwierdził Nocnik. - Wrrrrrrr! - Dobrze, dobrze, nie złość się tak Szlafroczku! - Ku@#$ ja p*&^%$#@!... – wycharczał czerwony na twarzy Szlafmycek. - No dobra! – zachichotał Piżamek. - Już nie będę. Masz tą flaszkę? Szlafmycek wciąż mamrocząc pod nosem wiązanki rymowane przysunął do siebie miskę, odkorkował tajemniczą butelkę z brązowego szkła i wlał odrobinę do miski z mętną cieczą. - Mieszamy, mieszamy, do snu układamy! – mamrotał zaklęcie. - Dla kogo to ma być? - Dla tego grubasa z hemoroidami. Faktycznie – w cieczy ukazał się obraz przedstawiający bardzo grubego jegomościa chrapiącego na wznak, odzianego w pasiastą piżamę sprzed dwudziestu lat. - To niech sobie polata trochę, to mu ulży. He, he!...

„Trochę pierza, trochę soli, niech go dupsko już nie boli!”

Wszyscy trzej roześmieli się na widok lewitującego grubasa. - Coś otyły ten twój Piotruś Pan! – wykrzyknął Piżamek, chyba o pół tonu za głośno. – Ups! Zapomniałem o ciszy nocnej! Teraz ja: coś specjalnego dla tej pani – koszmarek!

„Kamień, olej, trochę śmieci…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych