Wróć do katalogu

Kompania D cz 1 "Ci, którzy walczą"

Fikcyjna opowieść o polskiej kompanii walczącej na zachodzie europy w czasie II wojny światowej. Opowiadanie zawiera w sobie elementy historyczne jak i czysto fikcyjne. Warte poświecenia paru minut.

Bam, opublikowano , 15 min czytania, 4,4 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Dnia 06.Czerwca.1944. Odbyła się największa w historii operacja desantowa w Normandii, pod kryptonimem „Overlord“. Jednak przed głównym desantem, który miał nastąpić z morza, w nocy z 5 na 6 czerwca, został dokonany zrzut spadochroniarzy za liniami wroga na lewej i prawej flance wojsk inwazyjnych. Po prawej stronie(flance) wojsk, wylądować mieli Brytyjczycy, mianowicie 6 dywizja powietrzno desantowa, koło Bonuville oraz w okolicach. Po lewej flance koło St Mere Eglise i pomiędzy plażami Utah i Omaha miały wylądować wojska amerykańskie, słynna 101 dywizja powietrznodesantowa i 82 dywizja. W tej pierwszej czyli 101 dywizji spadochronowej był polski odział, w 8 kompaniach, znajdowała się Kompania „D“ uważana za najgorszą (pod względem zachowania) przez dowództwo polskie, ale ta właśnie kompania była najbardziej efektowna ze wszystkich polskich kompanii i nie tylko. Oto opowiadanie o poświęceniu i odwadze która panowała we wszystkich jednostkach po obu stronach frontu i w szeregach polskiej kompani „D“, w czasie jednego z najstraszniejszych konfliktów w historii ludzkości. Bohaterstwo, poświęcenie, jedność i przyjaźń – tu wszystko było wystawione na próbę. Pilot: Przygotować się! Marek: Dobra chłopaki sprawdzić sprzęt, Janek jak tam samopoczucie. Janek: W sumie jest spoko. Marek: Już ci przeszło? Janek: Tak, dzięki za troskę. Marek: Pamiętajcie chłopaki nie wiemy co nas może spotkać na dole, więc bądźcie przygotowani na najgorsze. Szewieczek: Boje się ! Tonduś: Szewieczek pęka. Krzysiu: A ty nie Łuki: Co a ty nie pękasz może? Krzyś: A co tam, oni nawet nie wiedzą o tym co za chwile się stanie! Janek: A chcesz się założyć? Krzyś: I tak wygram. Janek: No to dawaj maślaczku! Marek: No ja nie wiem czy byś wygrał, tam może być piekło. Krzysiu: No to przekonamy się na dole. Marek: No przekonamy się, przekonamy Krzysiu: Taaaa, już na nas czekają ze swoimi karabinami, mają taką dużą płachtę, na której napisali, co tak długo! Marek: Oby tak naprawdę nie było... Krzysiu: a tam wy wszyscy pierdolicie, trzęsiecie dupami i tyle zobaczycie jaki tam zrobimy porządek. Po tej krótkiej, jakże miłej rozmowie, zapaliło się czerwone światło. <<pora na nas>> powiedziałem i stanąłem na środku samolotu. Dokonałem obowiązkowego sprawdzenia sprzętu i po skończonym odliczaniu, zapaliła się zielona żarówka. Stanąłem w drzwiach i rozejrzałem się dookoła na inne samoloty i spojrzałem na ziemię, oto przede mną Normandia i początek naszej drogi do domu, po czym wstrzymałem oddech i wyskoczyłem z samolotu. Wszyscy byli pewni że Niemcy nic nie wiedzą o tym lądowaniu, tak też w rzeczywistości było. Lecz nie minęło kilka sekund od tego jak wyskoczyłem z samolotu, gdy odezwały się niemieckie działa przeciwlotnicze. Kiedy wyskoczyła ostatnia osoba z naszego C-47,czyli Adi, samolot dostał i spadł na ziemię. Popatrzyłem na dół i widziałem niemieckie czołgi przeciwlotnicze (Flakpanzer) i pełno sylwetek niemieckiej piechoty. Dotknąłem ziemi jako pierwszy za mną wylądował Janek i Leszek, dalej byli: Damian, Paweł, Łuki, Krzysiu, Marcin i Kafla. Spytałem się Janka gdzie reszta, odparł że nie wie. Gdy wszyscy odczepili się od spadochronów, poszliśmy w stronę najbliższych zabudowań by poszukać resztę ekipy, nie przeszliśmy nawet 10 metrów kiedy nagle z domku do którego zmierzaliśmy, z okien ukazali się nam Niemcy, zaczęli strzelać. Wszyscy padli, usłyszałem jak ktoś woła o pomoc, nie wiedziałem co się dzieje wiedziałem tylko, że za mną był Janek. Jakby tego było mało,odezwał się mg42. Powiedziałem mu by poszedł zobaczyć kto dostał. Janek pobiegł, w strumieniach ognia przedarł się na lewą stronę i krzyknął do mnie że ranny został Kafla w okolicy obojczyka. Podbiegłem do nich, powiedziałem im że będę ich osłaniał i żeby zajął się spokojnie Kaflą. Jeden z naszych spokojnie wycelował i uciszył kaem. Po chwili zlikwidowaliśmy opór Niemców, zrobiło się trochę ciszej, z odległości kilkudziesięciu metrów przez drogę przechodziło kilku żołnierzy, z początku myślałem że to Niemcy, jednak na nasze szczęście to była reszta kompani. Byliśmy więc w komplecie, spytałem się ich o straty, Szpaner powiedział że są wszyscy nawet Szewieczek i Tonduś. Poszliśmy wszyscy do budynku, z okien było widać mały plac, chcieliśmy na niego się udać, gdy z drzwi obok wyskoczył Niemiec, z panzerschreckiem, Janek nie czekając na rozwój sytuacji otworzył na ślepo ogień w jego kierunku i trafił szwaba prosto w głowę. Przez te same drzwi wyszliśmy na plac, przeszliśmy przez połowę, gdy próbowaliśmy wejść do następnego domku w górnym oknie pojawił się Niemiec, zaczął rzucać granatami w naszą stronę, udało mi się go zabić, jednak zdążył rzucić jednego w naszą stronę. Granat wybuchł, ogłuszając połowę kompani. Gdy tylko odzyskałem sprawność, od razu spytałem się czy ktoś dostał, okazało się że tym pechowcem byłem ja, na szczęście był to tylko mały niegroźny odłamek, zabandażowałem sobie rękę i poszedłem do reszty. W domku było kilku Niemców, powiedziałem żeby ktoś poszedł zobaczyć na górę. Zgłosił się do tego zadania Janek z Krzysiem i Damianem. Na górze kryło się 4 szwabów, którzy spanikowali na widok Janka i Krzysia. Jeden z nich wyskoczył nawet przez okno a pozostali pożegnali sie z życiem. Gdy już myśleliśmy że zabiliśmy wszystkich, przed domem pojawiła się ciężarówka z żołnierzami, Niemcy wyskoczyli z auta i otworzyli do nas ogień, pech chciał że właśnie Jankowi zaciął się BAR, więc ja zacząłem strzelać z mojego M1 Garand. Na szczęście miałem 6 naboi, resztę skosił Łuki z M1A1 Carbain. Byłem pewien, że to wszyscy lecz za rogiem czaił się jeszcze jeden, pierwszy wybiegł Adi i dostał w dupę, kula przeszła przez jeden półdupek i zatrzymała się w drugim. W tym czasie strzelił Paweł, zabijając fryca. Janek powierzchownie opatrzył Adika i powiedział że resztą zajmą się sanitariuszki z naszej kompani, które zostaną dostarczone rano z desantem morskim, a na razie musi sobie jakoś dać radę. Poszliśmy na drogę, popatrzałem w prawo i zobaczyłem działko przeciwlotnicze, powiedziałem chłopakom że trzeba zabić tych Niemców i rozwalić to działo. Podeszliśmy ze strony drzew i ulicy. Na drodze byli: Janek, Damian, Marcin, Paweł, Przemek oraz Kafla. Dziwiłem się, że ich nie widzieli, byli zapewne za bardzo zaaferowani strzelaniem do naszych samolotów. Przy moim boku byli: Leszek, Krzysiek, Łuki, Szpaner, Adi, Szewieczek i Tonduś. Kiwnąłem ręką, dając tym samym rozkaz ataku, zanim się obejrzeliśmy Niemcy już nie żyli. Łuki przygotowywał się by wysadzić działko, gdy nagle zza krzaków wyjechał PzkpfwIV, bez wahania wskoczyłem na działko z Łukim i otworzyliśmy ogień w jego stronę. 20 mm pociski poradziły sobie z jego bocznym pancerzem. Czołg zniszczony, pierwszy na naszej liście. Łuki rozpierdzielił działo, po czym poszliśmy w stronę miasteczka, tu to się dopiero działo. Biegliśmy przez polankę, wtem Niemcy zaczęli nas zasypywać pociskami z moździerzy. Szewieczek dostał i został rozerwany na strzępy. Kawałki mięsa i ciała porozlatywały się po okolicy, a jego ręka wpadła prosto do... dupy od Krzysia, ten zaś oddał…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych