Wróć do katalogu

Koniec Świata W Dredach

Wieczór z życia fechmistrza w gotyk punkowym świecie...

Ragnarok, opublikowano , 17 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wieczór z życia Fechmistrza.

To miasto mnie dobija! Obok najlepszego i najgłośniejszego klubu jaki można znaleźć w centrum koczuje banda bezdomnych ogrzewając się przy płonących śmietnikach, takich jakie znasz z filmów. Ciekawy kontrast, jakby nie patrzeć: z jednej strony najbardziej dziane typki ze świata biznesu i podziemia, a w gasce ludzie złamani i zagubieni w naszej pojebanej rzeczywistości. Nie żeby mnie to szczególnie ruszało, sam musiałem walczyć więc dlaczego miałbym współczuć tym ludziom? Jeśli nie potrafią sobie poradzić w życiu to zawsze mogą się pociąć czy skoczyć z mostu. Wolna wola. Jednak kiedy podchodzi do mnie dziewczynka i prosi o drobne, to spoko, mam miękkie serce, co innego ci starsi goście. Zazwyczaj dopierdalają się do moich kieszeni a dopiero potem pytają o kasę. Wtedy się nie cackam, obijam mordę i tyle. Ale co ja tu pieprzę o menelach... Wstałem jak zawsze wieczorem. Wiem że to nie jest normalne, ale moja „praca” ma raczej charakter nocny. Wraz z klubami i dyskotekami po zmroku ożywają także areny. Jak zawsze po przebudzeniu zrobiłem regulaminowe trzysta pompek w pozycji pionowej i wykonałem kilka kopnięć a’la Van Damme, tak dla rozrywki. Następnie śniadanko, i choć nie jestem typem gosposi to wiem że śniadanie to podstawa. Moment, o tej porze to chyba kolacja? Wszystko jedno.... Sok z pomarańczy, tost z szynką i tabliczka czekolady, do tego dwa surowe jajka, to jest śniadanie mistrzów. Po śniadaniu, to już będzie po siódmej, włączyłem TV i zacząłem się rozciągać dla rozluźnienia. Zwykły człowiek do funkcjonowania potrzebuje mieszkania w którego skład wchodzi kuchnia, kibel i pokój, może dwa. Oczywiście każde pomieszczenie musi być kompletnie umeblowane, kuchnia odpowiednio wyposażona, łazienka najlepiej sterylnie czysta. Do tego kilka osobistych przedmiotów, nie wiem, zdjęcia, maskotki i inne duperele. Mi do życia wystarczy kuchnia dwa na dwa z mini lodówką, kibel w którym ledwo mieści się prysznic i sedes ( i którego każdy zakamarek zdobią grzyby i porosty w różnych tonacjach zieleni), pokój z telewizorem i tapczanem, w którym składuję ciuchy. Krzesła to zbędny wydatek, na wykładzinie siedzi się równie wygodne. Co do osobistych przedmiotów to posiadam cały zestaw hantli i sztangę z ciężarkami. A śmiej się, ja nabijam się z typów którzy dostają zawału w wieku czterdziestu lat z powodu spadku cen ich akcji. Ja pierdolę, co za pojeby... W całym moim małym przybytku panuje artystyczny nieład, twórczy chaos... pospolity burdel. Jedynie w schowku na szczotki panuje nienaganny porządek. Na ziemi leżą poukładane pudełka po butach, zawierające różne drobiazgi, jak kolczyki, zapasowe klucze i tak dalej. Wyżej w drewnianych dechach na ścianach powbijałem moją małą kolekcję noży, zarówno bojowych jak i do rzucania. W sumie ich nie używam, ale kurwa mam sentyment. Mniej więcej w połowie schowka zamontowałem półkę, urządziłem ją w japońskim stylu, nie dla szpanu, ale dla tradycji: dwa malutkie drzewka Bonsai, kilka monet szczęścia i kadzidła w czarce wypełnionej solą, to wszystko otaczało mojego jedynego przyjaciela. Bogaci pozerzy kupowali stare katany z nadzieją że duchy samurajów wstąpią w ich ciała i będą kierować ostrzem prowadząc ku zwycięstwu, czy coś w tym stylu. Jeśli któryś ma dość szczęścia to już po pierwszej walce zmienia broń na nowszą i solidniejszą. Nie zaprzeczam że ostrza te były szczytem metalurgii i mistrzowie przelewali cały swój kunszt wraz z rozgrzaną do czerwoności stalą, jednak jak już powiedziałem, były. Po tylu latach nawet kwintesencja kunsztu kuśnierza zmienia się w rdzawiący i łamliwy rupieć, nadający się tylko do zdobienia ścian biur bogatych biznesmenów. Ja preferuję broń robioną na zamówienie. Moją katanę wykonał kowal w Tokio, kosztowała sporo, ale warto było. Ostrze wykonane z ultra lekkiego stopu tytanu z czymś tam, rękojeść ciut dłuższa niż zwykle ( mam duże graby ) , oczywiście dopasowana do kształtu dłoni. Pochwa to też kawał sztuki, wykonana z podobnego metalu mogła w razie wypadku służyć jako druga broń. Początkowo chciałem zrezygnować z Tsuby, jednak kowal uparł się i zrobił mi prowizoryczną gardę bez zdobień. To było osiem lat temu. Ostrze było nadal ostre, w razie potrzeby mogę kastrować komary. Koło ósmej skończyłem się rozciągać, i jak zawsze w rytm muzyczki do wieczornych wiadomości zacząłem poważny trening. Zamierzałem dziś zarobić trochę kasy, więc musiałem doprowadzić się do szczytowej formy. Inaczej, musiałem się trochę podkręcić, szczytową formę trzymam już parę lat. Ale nawet ja się męczę po kilku pojedynkach, odpowiednia rozgrzewka jest niezbędna. Zamocowałem na hantlach ciężary, pięćdziesiątki chyba starczą, i zacząłem kręcić młynki rękoma. Potem motyle, trochę na klatę, i w końcu barki. I tak przez dwie godziny, do momentu kiedy poczułem że bicepsy zaczynają mi wibrować. Nagle zdałem sobie sprawę że nadal jestem w bokserkach ( w dodatku przepoconych ). Zrobiłem dwieście brzuszków i wziąłem zimny prysznic. Nigdy do końca nie jestem pewien czy nacieram się mydłem czy tymi grzybami, ale chuj, zapach ten sam. Wytarłem się w ręcznik i wygrzebałem z tapczanu ciuchy. Na początek zmieniłem tylko gacie i ubrałem luźne czarne bojówki. Otworzyłem schowek i wyjąłem miecz. Zapiąłem pas, także rękojeść zwisała mi luźno pod prawym łokciem. Wyłączyłem telewizor, po czym ubrałem resztę garderoby: skarpetki, buty Airwalki( trochę szpanerskie, ale wygodne i giętkie ) , czarną koszulkę z obciętymi rękawami i skórzany płaszcz sięgający do kolan. Już chciałem wychodzić, kiedy zdałem sobie sprawę że nie jestem wymalowany. Hola moment, nie jestem cwelem! Taka moda, a trochę make upu dodaje twarzy charakteru ( tak mówili w TV ). Wyjąłem przybory z dna schowka i ustawiłem lusterko na podłodze. W jednym filmie widziałem taki motyw który mi się spodobał: pod oczami dodałem ciemne cienie kredką. Za dnia wyglądałbym jak klown, w nocy jednak większość meneli schodziła mi z drogi. Wpakowałem kilka kolczyków w prawe ucho, jedno kółeczko w prawą dolną wargę i jedno w lewe nozdrze. Tak wystrojony mogłem wreszcie udać się do klubu. Pomyślisz że kolczyki w czasie walki mogą się okazać niepraktyczne? Fakt, nawet przez przypadek przeciwnik może ci wyrwać kolczyk, ale ja mam doświadczenie. Poza tym samo ryzyko daje świadomość że trzeba trzymać dystans do przeciwnika. Kiedy już doszedłem do klub, zauważyłem dwie rzeczy: dziewczynkę której zawsze dawałem parę drobnych, i krew kapiącą z rozbitego noska. Dziewczynka kuliła się pod śmietnikiem przy wejściu do klubu, próbując przestać płakać, a kilku gości w kolejce zrywało boki ze śmiechu. Reszta czekających udawała że nie wie o co chodzi. Na rękawie białej marynarki jednego z nich dostrzegłem ślady krwi. Musiało to wyglądać tak: mała podeszłą do niego po drobne, a on jej wygarnął. Dla mnie sprawa jasna. Podałem małej chusteczkę. Kiedy spojrzała na mnie tymi wielkimi zapłakanymi oczkami, wiedziałem co robić. Hej, nie jestem szlachetny ani nic z tych rzeczy, ale takie coś mnie wkurwia. Podszedłem do gości, którzy zajarzyli o co chodzi, i zaczęli pokazywać co mają za białymi marynarkami: motyle, kastety, posrebrzane norze... Banda jupi z zacięciem weekendowego rozrabiaki. Przemówiłem do gościa z krwią na rękawie. -Dawaj portfel. -Co?- gościu roześmiał mi się w twarz i obejrzał się przez ramię, posyłając kumplom sygnał. -Posłuchaj śmieciu- zacząłem spokojnie uśmiechając się przy tym łagodnie- dawaj portfel, albo... -Albo co?- gościu wszedł mi w słowo, i ponownie odchylił marynarkę. Całkiem ładny motyl wysadzany jakimiś kamieniami. Zapaliłem papierosa z jego papierośnicy. Gościu zajarzył dopiero po chwili, i zszokowany sprawdził kieszeń pod motylem: była pusta. -Co do cholery? Odchyliłem płaszcz, po czym schowałem papierośnicę do kieszeni, a robiąc to starałem się zwrócić jego uwagę na rękojeść miecza. Gościu był tak zaabsorbowany stratą, że nie zauważył jej i wyjął motyla, rozłożył go, i przystawił mi ostrze do gardła. W rękach tego fiuta na sterydach nóż wyglądał jak pilniczek. W istocie był ode mnie wyższy o dwie głowy, sięgałem mu do szyi. Palant nie przewidział że jestem od niego trochę mocniejszy. Trochę za szybko jak dla niego wykręciłem mu rękę z nożem za plecy, kopnąłem w łydkę, a kiedy padał…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych