Wróć do katalogu

Korytarz życzeń

"Dalej czuł płynącą między palcami krew, lecz już nie bolało..."

Wojtarro, opublikowano , 6 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

{i}Vidpusty, ja blahaju vidpusty Bo ne mozhu dali jty ja Vidpusty, ja blahaju vidpusty Ja ne khochu bil’she jty. {/i} Sviatoslav Vakarchuk

Dalej czuł płynącą między palcami krew, lecz już nie bolało. Otaczała go lepka szarość, podłoże było zimne i mokre, a jego twarz obmywały krople deszczu. Nie chciał wstawać, mógłby leżeć bez końca, jednak przenikający kości chłód dawał się we znaki. Przewrócił się na brzuch i wytężając wszystkie siły, podparł się rękoma i za chwilę był już w pozycji klęczącej. Znużony pochylił głowę, a jego twarz zasłoniła kaskada ciemnych, kręconych włosów. Nie mógł wstać… - Długo zamierzasz tak klęczeć? – Strumień bezsensownych myśli przerwał stanowczy kobiecy głos. Nie podniósł wzroku, próbował zatrzymać dłonią krwotok. Nawet nie widział rany. Miał na sobie skórzaną kurtkę, a pod nią koszulkę z krótkim rękawem; wszystko czarne. Dzięki temu krew była niemal niewidoczna. Jej strumień sprawiał, że jego palce przenikał chłód. Był na tyle trzeźwy, by wiedzieć, że krew powinna być ciepła. - Chodź! – Nieznajoma wzięła go pod ramię i z niespodziewaną siłą zaczęła wlec za sobą. Jęknął i spojrzał na swoje poplamione błotem czarne, rzecz jasna, spodnie. Przeszkadzało mu to, nawet w tych okolicznościach. Zwłaszcza w obecności osoby, która miała kobiecy głos i otaczał ją słodki zapach perfum. Otworzyła jakieś drzwi i znaleźli się w małym, ciepłym pomieszczeniu. Ułożyła go na miękkim fotelu, a sama gdzieś odeszła. Nie wodził wzrokiem za ciemnym zarysem jej zgrabnej sylwetki, ani nie rozglądał się po pomieszczeniu. Resztki sił przeznaczył na wyszukaniu w kieszeniach chusteczek. Jedną wytarł brudne dłonie, kilka kolejnych przeznaczył na usuwanie błota ze spodni. Zaklął, kiedy mimo usilnych prób, cały czas pozostawały na nich jaśniejsze plamy. Krew nie przestawała płynąć, a chusteczkami jej nie zatamuje.{i} Dlaczego nie zabrała mnie do lekarza? {/i} Powoli przypominał sobie całe zajście. Podchmielony wyszedł z tłocznego, zadymionego wnętrza knajpy na zalaną szarością nadchodzącego zmroku wąską uliczkę. Przeklinając chłód szedł w dół, w stronę rynku. Od razu rzuciła mu się w oczy stojąca pod ścianą grupa dresiarzy. Nie macie kasy, co? Nic nie pili, nic nie palili. Troszkę klęli, ale otaczała ich aura rezygnacji. Mógł pójść w górę, w stronę placu z fontannami. Ale poszedł w dół, bo chciał szybciej znaleźć się w domu. Nie bał się już nikogo. Szedł z dłońmi w kieszeniach. Jego oczy były puste, a pociągła twarz trupioblada. - Ej, kurwa, stój! – Czterech zakapturzonych młokosów zagrodziło mu drogę. Uśmiechnął się arogancko. – Spadać, gnojki. - Dawaj kasę i spierdalaj. - Nie… - Dawaj, kurwa!

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych