Wróć do katalogu

Kosteria

Co łączy nauczyciela, uczennicę i pistolety Magnum?

4mk, opublikowano , 10 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Gmach szkoły mógł wyglądać obiecująco lub przerażająco. Ten przy placu Kościuszki nie wyglądał wcale. Ściany budynku zasłonięte były rusztowaniami zabezpieczonymi zieloną siatką. Potężne drzwi wejściowe do budynku otwierały się tylko w połowie, co utrudniało komunikację między holem głównym a skwerem. Podobno wszystko zależy od pierwszego wrażenia. Jest to ukłucie w okolicy serca tudzież żołądka czy nie? Kostek nie mógł się zdecydować, co czuje patrząc na grupki niewiele młodszych od niego nastolatków. Jedni równo z dzwonkiem wybiegli by w tajemnicy przed średnioczujnym okiem grona pedagogicznego „puścić dymka”, inni kurczowo trzymali w rękach zeszyty nerwowo przekręcając kartki, a wielu wielu innych robiło sto różnych rzeczy, które miały im wypełnić długą przerwę. Wszystko to jeszcze nie wywietrzało Kostkowi z głowy, gdy siedem lat po maturze stał przed jednym z liceów. * - Panie Skowron, dlaczego zdecydował się pan na pracę w szkole? Ma pan niezwykłe kwalifikacje jak na tak młody wiek. Dwa fakultety, stypendia zagraniczne, kursy, doświadczenie w public relations… - Czy to źle? - Nie, skądże. Jednak dziwi mnie fakt, że stara się pan o pracę w szkole, zamiast wyjechać na Zachód lub robić karierę w biznesie. Chyba jest pan ewenementem w skali kraju, a może i większej. - Powiedzmy, że mam złe wrażenie po pracy w biznesie. A Zachód? Polska to przecież piękny kraj, nieprawdaż? - Muszę przyznać, że jest pan ujmujący. Oboje dobrze wiemy, że Pańskie kwalifikacje są aż za dobre na tę posadę. Myślę, że skierowano Pana na tę rozmowę tylko dla dopełnienia formalności i w przyszłym tygodniu może się Pan spodziewać oficjalnego potwierdzenia moich słów. - W takim razie do zobaczenia we wrześniu? - Tuż przed pierwszym dzwonkiem. * Budzik dzwonił już drugi raz. Natrętny, piszczący sygnał było słychać na całym piętrze. Kwadrans po siódmej uroczy poranek definitywnie się zakończył, a wydający kłujący w uszy dźwięk budzik stał się przedmiotem wyklętym przez zwiniętą pod kołdrą dziewczynę. - Maryna! Wstawaj, budzik dzwoni już dziesięć minut! - Wiedziałam, że ten twój pomysł z zatrudnieniem się w mojej szkole nie wyjdzie mi na dobre. - Wstawaj, w kuchni masz śniadanie, a za pół godziny jedziemy. - Tak jest sorze! – bąknęła dziewczyna wygrzebując się spod kołdry.

NOTATKA PRASOWA „ Jak donosi IAR, porwanie nastolatki ma związek ze śledztwem prowadzonym w sprawie narkotykowej mafii. Porwana najprawdopodobniej jest związana z synem jednego z kokainowych bossów. Gazeta Codzienna ujawnia inny wątek dochodzenia. Według dziennika za porwanie odpowiedzialna jest sekta Mohinów, do której przynależy bliska przyjaciółka uprowadzonej nastolatki.”

Przez tłum na szkolnym korytarzu trudno było się przedrzeć. Grupki młodzieży kłębiły się przy tablicy ogłoszeń, z której szybko znikały ulotki zachęcające do przedmaturalnych korepetycji, kursów językowych i kupna używanych podręczników. Dyżurna nauczycielka podpierała ścianę przerzucając strony jakiegoś kolorowego czasopisma. Kostek zamknął klasę i jeszcze raz ogarnął wzrokiem korytarz. Ostatnią lekcję miał w najbardziej skomplikowanej części szkoły. Budynek w tym miejscu połączony został ze starym, przedwojennym, gmachem. Klasy były tu małe i sąsiadowały z licznymi pomieszczeniami służbowymi. Najbliższe schody prowadziły w dół do sali gimnastycznej. Kolejne stanowiły połączenie z głównym holem, szatniami i wschodnim skrzydłem szkoły. Nic więcej z tego miejsca nie mógł zobaczyć, bo korytarz zakręcał. Koniec pierwszego tygodnia pracy to właściwy czas by dokładnie poznać najbliższe otoczenie. Kostek pewnym krokiem ruszył w kierunku pokoju nauczycielskiego. Zostawił tam dziennik III c i klucze do klasy. Zabrał kurtkę, kask i plecak. Przelotnie spojrzał w lustro, by upewnić się, że nie zmienił się w poszarzałego belfra i ruszył na rekonesans. Wąskim przejściem dostał się do zachodniego skrzydła. Zszedł na sam dół. Pierwszy rzucił mu się w oczy magazyn stołówki, która według jego rozeznania powinna być na ostatnim piętrze. Dalej odkrył łazienkę, magazyn gospodarczy, salę muzyczną i ciasne pomieszczenie służące jako graciarnia. Na parterze prócz klas była tylko gazetka ścienna klasy biologiczno-chemicznej. Ciąg schodów kończył się na pierwszym piętrze, które wyposażone było imponująco. Poza pracownią komputerową znajdował się tam mini ogródek stworzony za pomocą umiejętnego rozlokowania donic z kwiatami, kiosk i siłownia z szatniami. Brakowało tylko stołówki. Kostek przeszedł pusty korytarz do końca i dotarł do kolejnych schodów połączonych z wyjściem na zewnątrz. Wyjście na nie było już zamknięte, ale strzałka z napisem „Stołówka 1100-1600” wyjaśniała…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych