Wróć do katalogu

Kreatorzy 2/3

Witalij otrzymał propozycję nie do odrzucenia – był wściekły i przerażony. Zawsze dawał sobie radę nawet z najtrudniejszymi problemami, nie było sytuacji, która by go przerosła, aż do teraz. Nigdy nie martwił się policją,

Obłuda.T, opublikowano , 19 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Oderwał wzrok od tableta i schował go do torby. Szczupła brunetka z lekkim zezem, pomachała mu z oddali, wstał od stolika i odsunął dla niej krzesło. Podała mu rękę i usiadła niedbale. Kelnerka bez słowa położyła na stoliku drugie menu. - Zabiegana jesteś chyba ostatnio – zaczął bez zbędnych formalności. – Całkiem nieźle wczoraj wypadłaś. - Dzięki wielkie – odparła wesoło. – Jestem taka podekscytowana. Serio, uważasz, że nie dałam wczoraj dupy? Nie spieprzyłam sprawy? - Prawdę mówiąc, było bez fajerwerków, ale dałaś sobie radę. - Cholera, wiedziałam, wiedziałam, że nie dam rady. - Aniu, to był wielki news, taki, który zdarza się raz na rok, debiutanci rzadko błyszczą w takich chwilach. Pomyśl, że następnym razem już nic cię nie zaskoczy, szybko nie dostaniesz mocniejszego newsa. Skrzywiła się. - No tak, spartoliłam robotę, Hans szybko nie da mi nowego zadania – stwierdziła z niechęcią. - Takie wydarzenia nie zdarzają się bez pomocy, sama wiesz. Jeśli sobie takiego newsa nie stworzysz, to nikt ci go nie da w spadku. Kolejny będzie należał do ChinaMed i ja będę pierwszy na miejscu. - Och! – Ani zaświeciły się oczy. – Planujesz coś? Coś w moim rejonie? Będę mogła ci pomóc? Witalij zaśmiał się i wezwał kelnerkę do stolika, zamówił dwie kawy nie pytając Ani o to, czy chce. - Nic nie planuję, ale jeśli będę coś robił w twoim okręgu, zaproszę cię do współpracy. Przejdźmy do rzeczy, mam kilka pytań. - Chodzi o Berlin? Zrobię wszystko aby ci pomóc – przekręciła się nerwowo na krześle. – Co chcesz wiedzieć? - Rozmawiałaś z kimś z innych ekip, widziałem filmy, przeglądałem sieć, wiem kto w jakiej kolejności pojawiał się na miejscu, ale ty miałaś obraz na żywo. Jak to wyglądało? Masz jakieś podejrzenia? - Pierwsi pojawili się ludzie z DeutscheMediaCorp – zawiesiła głos na moment szukając czegoś w pamięci. - To nie oni – stwierdził Witalij. – Są zbyt miękcy, nie wykreowaliby takiego zdarzenia, a tym bardziej nie poświęciliby rodaków. Następni byli ludzie z CNN i BBC, LatinoTV i ty. Co możesz powiedzieć o nich? - David Longman był bardzo pobudzony, wiesz ciągle krzyczał do swojej ekipy, że to dramat, że to niemożliwe, zachowywał się jak szaleniec. Sama nie wiem, czy przeraził się tą tragedią, czy tym, że ktoś zrobił taki news, a nie był to nikt z ich ekipy. Nie sądzę aby to była sprawka jankesów. - A BBC? Na miejscu pojawił się Ichiro, on jest dobry. Wiesz, że ekolodzy, którzy oblali bydlęcą krwią króla Harryego, byli wynajęci przez Anglików? - Żartujesz?! – Ania krzyknęła z ekscytacji. - Facet jest w pierwszej piątce światowych kreatorów. Może jest drugi, po mnie – uśmiechnął się półgębkiem. - Wiesz, możliwe, że udawał, ale był bardzo zaskoczony brakiem twojej obecności. Nawet zapytał, czy ma ci pogratulować, oczywiście powiedziałam, że nie rozumiem co ma na myśli. Był bardzo zaskoczony. Sven Hanson był najbardziej spokojny, wiem, że to taki typ, ale jego przygotowanie było niesamowite. - A, więc sugerujesz, że to robota Brazylijczyków? - Jeśli miałabym postawić pieniądze, postawiłabym na nich. Ale sama nie wiem. A ty jak sądzisz? – wpatrywała się w niego z zainteresowaniem. Irytowała go czasem swoją ciekawskością. Zdawał sobie sprawę, że jest ambitna i chce się uczyć, a on jest dla niej wzorem, ale nie miał ciągotek, by zostać czyimś mentorem. Wziął głęboki łyk kawy, opróżniając filiżankę. - Muszę to przetrawić. Rzuciło ci się w oczy coś jeszcze? Może zauważyłaś coś dziwnego? Zmarszczyła czoło. - Jeśli sobie coś przypomnę, dam ci znać. - Dobrze, Aniu, dziękuję za pomoc. Zapamiętam to, i możesz liczyć na moją wdzięczność –uniósł rękę, by wezwać kelnerkę.

Spokojne, elektroniczne dźwięki płynące z tysięcy mikrogłośników oplatających lokal, skutecznie wyciszały, pobudzony od rana umysł Witalija. Siedział w głębokim szkarłatnym w tym momencie fotelu i sączył gin z tonikiem. Z każdym kolejnym łykiem, kolor mebla bladł, nabierał jasnoróżowego koloru. Witalij zastanawiał się nad teorią Ani, jakoby to LatinoTV odpowiadało za wykolejony pociąg. Dobrze znał Svena i wiedział, że temu człowiekowi brak ikry i wyobraźni, aby przygotować taki news. Był jednym z głównych dziennikarzy południowoamerykańskiego giganta, tylko dlatego, że potrafił znaleźć się odpowiednio szybko we właściwych miejscach, miał nosa. Jeśli miałby stawiać pieniądze, nie obstawiałby Brazylijczyków, ale BBC. Rozpoznał ją od razu. Stanowczym krokiem przeszła obok oświetlonego parkietu, wskoczyła po kilku płaskich schodkach i stanęła przy jego stoliku. Nie była ubrana stosownie do nocnego klubu. Prosto skrojony garnitur o sztywnych kantach skutecznie ukrywał kobiece kształty, ale wprawne męskie oko potrafiłoby dostrzec, że dziewczyna poza śliczną buzią, ma także ponętne ciało. Nie zdążył wstać gdy podała mu dłoń, uścisk miała delikatny, ale stanowczy. Usiadła i zapytała: - Poznałeś mnie? Jesteś zdenerwowany. - Poznałem, dlaczego sądzisz, że … - Spójrz na swój fotel – przerwała mu. Mebel mienił się wieloma kolorami, jaskrawa czerwień przechodziła w czerń, na oparciu tańczyły tęczowe wiry, niczym cyklony na powierzchni Jowisza. Zerknął na fotel dziewczyny – był matowo biały – całkowity spokój. - Nie czuję się zdenerwowany, ale widzę, że mój organizm wskazuje coś innego. - Helen – powiedziała bez związku. - Słucham? - Zakładam, że skoro ledwo mnie pamiętasz, moje imię też wypadło ci z głowy – odparła. - Miło mi cię znów poznać, Helen – uśmiechnął się niepewnie. – Napijesz się czegoś? Chcesz drinka? Pokręciła głową. - Wolałabym, abyś ty też nie przesadzał z ginem, ani tequilą. Chcę abyś mnie pamiętał na drugi dzień. Ściągnął usta. - Przykro mi, że tak się stało. Nie powinienem tyle pić, dziś będę się pilnował. Napisał na wyświetlaczu stolika zamówienie i po chwili długonoga kelnerka pojawiła się z powykręcaną w abstrakcyjne kształty szklaną, wypełnioną sokiem pomidorowym. Helen kiwnęła głową z aprobatą. Wiedziała o nim sporo, a on dopiero ją poznawał, z każdą chwilą tracił obawy dotyczące dziewczyny. Była łowcą głów amerykańskiej administracji, dziennikarze jej nie interesowali, a Witalija poznała przy okazji finalizacji kontraktu z pewnym czeskim hakerem. Postanowiła uczcić sukces w hotelowym barze i tam się spotkali. Kiedy relacjonowała mu tamtą noc nie mógł uwierzyć, gdy opisywała jego zachowanie. Był miły, zabawny, bardzo czuły i romantyczny, ale pił stanowczo za dużo. Nie tego spodziewała się po medialnym gwiazdorze. - Byłam pewna, że okażesz się wyrachowanym, zadufanym w siebie egoistą, a tu taka niespodzianka – mówiła. - Bo w rzeczywistości twoje wcześniejsze przewidywania są bliższe prawdzie – przekonywał. – Może nie jestem chamem, ale też nie należę do zbyt sympatycznych osób. Widać alkohol mnie tak zmienił. - A może towarzystwo? - Możliwe – spojrzał na jej fotel, który teraz nabrał przyjemnego pomarańczowego koloru. Jego fotel także wyraźnie się uspokoił. - Przykro mi, że przeze mnie nie pojawiłeś się na miejscu katastrofy w Berlinie – zmieniła temat. – To ogromna tragedia, ale zdaję sobie sprawę, że twój zawód to relacjonowanie, także tak przykrych wydarzeń. - To nie twoja wina, zresztą i tak bym nie zdążył na miejsce odpowiednio szybko – „ugryzł się w język”, prawie przyznał się, że nie przewidział w porę wypadku. Przecież nikt nie mógł przewidzieć tej tragedii w innym inaczej starałby się ją powstrzymać. - A masz jakieś zdanie na ten temat? Mówi się, że to atak lewicowych terrorystów. - Nie sądzę. Ale dlaczego tak cię to interesuje – zapytał chłodno. - Witalij! To największy wypadek od wielu lat, zginęły dziesiątki ludzi. Wszyscy się tym zajmują, ale nie chcę cię wypytywać, nie jesteś w pracy – uśmiechnęła się przepraszająco. Przyglądał się jej przenikliwie, zdziwiło go to zainteresowanie, przyznał jednak, że przedstawiła logiczną argumentację. - Myślę, że jeszcze należy poczekać na rozstrzygnięcie śledztwa, jednak stawiałbym na nieszczęśliwy wypadek, awarie systemu, czy nieumyślny błąd jakiegoś pracownika. - Tak, policja to wyjaśni – stwierdziła ironicznie.

Wysiedli z taksówki pod hotelem, w którym mieszkała. W milczeniu odprowadził ją do wejścia. Chciał się pożegnać, ale zbiła go z tropu niespodziewanie ściskając mu dłoń. Spojrzał pytająco. - Wejdziesz? Co się tak dziwisz? Spędziliśmy razem noc, to, że ty nic nie pamiętasz, nie znaczy, że ja zapomniałam. Chciałabym się kochać z tobą, nie z alkoholem jak ostatnio. - Jesteś dość bezpośrednia – stwierdził. - Być może, ale jestem też skuteczna. A dziś mam ochotę iść z tobą do łóżka. Nie obawiaj się, jeśli odmówisz, nie będę miała pretensji. Zmierzył ją wzrokiem – co miał do stracenia? - Dobrze, ale ostrzegam, nie zostanę na śniadanie, mam jutro sporo pracy. Odpowiedziała pocałunkiem. - Nie traćmy więc czasu, chodźmy.

Patrzył zafascynowany, gdy z wielką gracją ściągała z siebie sztywny garnitur. Czarna koronkowa bielizna podkreślała jej kształty. Nie była typową pięknością, ale na swój sposób robiła wrażenie. Prężyła gibkie mięśnie, zbliżając się do niego. Nie przypominała typowej sportsmenki, jednak łatwo dało się zauważyć, że często ćwiczy i ma dobrą kondycję. Klęknęła. Usiadł na łóżku i opadł plecami o materac. Pozwolił, aby zajęła się jego męskością. Jęknął z rozkoszy. Patrzył na sufit z błogim uśmiechem i…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych