Wróć do katalogu

Królestwo słońca-znajomość...

Jest to opowieść o Królestwie Norgii,młodym ksiąciu Angelusie który poznaje księżniczke Królestwa słońca...

Domelek, opublikowano , 13 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Z moimi szesnastymi urodzinami stałem się mężczyzną.Ja uważałem sie za takiego od zawsze ale wszyscy twierdzili ,że jestem poprostu malutkim Angelusikiem.Ale zaczynając od początku.Przyszedłem na świat w najgorszym momencie.Jako ,że zastałem już dwóch braci i siostre.A najmłodszy z rodzeństwa nie miał żadnych szans na objęcie tronu.Mój ojciec rządził tak zwaną Norgią.Królestwem wspaniałym które rozciągało się od gór Rezee aż po mroczne lasy Kwaziti które zamieszkiwały drowy czyli poprostu mroczne elfy.Było to ogromne imperium a Norgowie lub jak to nazywano nas barbarzyńcy znani byli jako najwspanialsi wojownicy świata.Jednak aktualny król Bermut Niepokonany nie lubił wojen choć jeszcze żadnej nie przegrał.Ponadto byłem jedynym który został urodzony przez inną kobiete niż pozostałe rodzeństwo gdyż ojciec kochał wiele dziewek.Syzos mój starszy brat wyuczony został na poczytnego dyplomate ale nie stronił się od łuku i strzał.Belana ma siostra została w młodym wieku oddana pod skrzydła kapłanek by służyć Gochmowi jednemu z pięciu naszych bóstw i wytrawnie posługiwała się magią ziemii ,wody i powietrza.Dlatego nie lubiłem przebywać w jej towarzystwie jako ,że robiła mi różne magiczne psikusy.Yux najstarszy z nas od początku uczono go wszystkiego co potrafić musi król.Wiedział ,że to on obejmie calutką Norgię w posiadanie i strasznie się tym pawił.Tak jak swymi umiejętnościami fechtunku.Gdy miał na sobie zbroje w dłoniach tarcze i miecz był praktycznie nie pokonany.Mną sie nigdy zbytnio nie przejmowano ale ,że jestem księciem musiałem choć jedną bronia posługiwać sie biegle.Skoro w rodzinie był już mistrz fechtunku i doskonały łucznik skierowali mnie do mistrza toporów Fedyna i choć rozumieliśmy sie doskonale nauka nieszła mi zbyt dobrze.Nikt sie tym nie przejął i wysłano mnie do krasnoludzkiego klanu młota gdzie jak nazwa wskazuje uczyłem się wymachiwać młotami.Był tam człowiek który pokazał mi co to oznacza trzymać w ręce miecz i choć nie porównywałem się z Yuxem podstawy znałem.Dowódca straży w naszym pałacu wyuczył mnie na pikiniera i halabardnika a spotkany kusznik pokazał jak obsługiwać jego broń.Wekiery,buławy, włócznie, sejmitary, maczugi czy cepy bojowe były mi znane choć nie lubiane.Skończyło sie na tym ,żę potrafiłem walczyć każdą bronią ale nie biegle.Więc gdy miałem czternaście wiosen zwróciłem się do ojca z prośba o nauczanie magii ognia co w Norgii była uznawane za najgorszą zdrade jako ,żę wtym królestwie magowie ognia nie byli mile widziani musiałem spróbować u ojca który jako jeden z nielicznych znał się na tym dziedzinie magii.Przez co zostałem skazany na rok bez możliwości wychodzenia z pałacu.Zająłem się szukaniem czego popadło o tym żywiole w naszej biblotece.Pewnego dnia ojciec oznajmił ,że schwytano jednego z najpotężniejszych magów ognia Alimatiasa.Wybrałem się więc do lochów i poprosiłem o widzenie z więźniem. Strażnicy nie mogli mi odmówić.Poprosiłem go o nauke a on dowiedziawszy się kim jestem począł co dzień mnie nauczać praktycznej magi ognia.Trzeciego tygodnia o tym procedensie dowiedział się mój ojciec i uśmiercił maga przy pomocy jego przyjaciela arcymaga Kesketa.Tak doszedłem do wieku lat szesnastu gdzie wybrałem się na polowanie co było tylko pretekstem bo liczyłem na spotkanie z orkami.Chciałem powymachiwać troche mieczem i toporem bo to stały sie moje ulubione bronie. Zgubiłem towarzyszy w lesie i położyłem się na polance nad wąwozem skąd miałem widok na idącą tamtędy droge.Ujrzałem czteroosobową bande orków któremu towarzyszył wielki ogr więc wolałem ich nie zaczynać.Rozsiedli się na drodze.Wtedy z lasu wyjechała jakaś zakapturzona postać na wspaniałym złotym koniu.Biegły za nią dwa trole trzymające wyrwane konary drzew.Wiadomo ,żę choćby tajemniczy jeździec był wspaniałym wojownikiem miał niemałe kłopoty.Zdjąłem płaszcz, dobyłym mojej już wgniecionej żelaznej tarczy i miecza który mi zrobił miejscowy kowal. Korpus ochraniała mi ćwiekowana zbroja skórzana.Tak przygotowany wziąłem rozpęd i skoczyłem by akurat móc wbić ostrze mego miecza w głowe ogra.Niestety tym samym straciłem mą broń.Upadłem na podłoge ale w pore wstałem.Wyjąłem topór i spostrzegłem ,żę zbliżają się trolle w całej swojej okazałości.Taa, wojownik właśnie zarżnął ostatniego orka.Ale to nie był mężczyzna tylko zajebiście piękna rudowłosa pół-elfka.Cały jej rynsztunek był czerwony z znakiem złotej komety.Na głowie miała wspaniały hełm z pióropuszem który dopasowywał się do okrągłej tarczy także z symbolem.Ale największe wrażenie robił wspaniały miecz który emanował gorącem i dosłownie palił się do walki.Już go gdzieś widziałem ale gdzie tego nie pamiętam. -Słoneczna-zawołałem bo tak mówiono na rycerzy Królewstwa Słońca Ona spojrzała się najpierw na mnie a potem na szarżujące trolle.Wbiła swój miecz w ziemie i stworzyła w ręce ognistą kule.Ja pozbyłem się tarczy i zrobiłem to co ona.Uderzyliśmy pociskiem w tym samym momencie.Każdy w innego przeciwnika.Jej odleciał na jakieś dwadzieścia metrów i się nie ruszał.Za to mój tylko na chwile się zatrzymał i ruszył z jeszcze większym impetem widać troche się zdenerwował.Nie było czasu na ponowne zaklęcie więc złapałem za tarcze i ruszyłem na wroga.Stanąłem w pozycji bojowej.Troll sie zamachnął i z ogromną mocą uderzył w mą tarcze która rozsypała się w wiór.Przeczołgałem się pomiędzy jego nogami i wbiłem swój topór w plecy monstra. Stwór padł i nastała błoga cisza.Zdjąłem z pleców skórzany wór i zacząłem odrąbywać głowy stworom i wkładać je w niego. -Kim jesteś?-spytała piękna wojowniczka -Nikim ,zwykłym łowcą-odpowiedziałem z spokojem jako ,że miałem zamiar pobawić się w kotka i myszke. -Dziwny zatem to kraj gdzie łowczy włada mieczem i toporem jak wytrawny rycerz a do tego para się magią ognia co jak słyszałam jest tu zabronione?-powiedzaiła z przekąsem -Nie jest więc to miejsce dla słonecznej-przerwałem bo przypomniało mi się gdzie widziałem ten miecz, na portrecie króla Nasrudina władcy Królewstwa słońca-tym bardziej ,że jest ona księżniczką-powiedziałem dumny z swojej wiedzy. -Przybywam z poselstwem do Bermuta Niepokonanego-powiedziała wyniośle -No to ruszamy do pałacu-powiedzaiałem zwykłym tonem -Znasz drogę do królewskiego domostwa?-spytała zarozumiale -Musisz mi zaufać-powiedziałem z uśmiechem Nic już nie odpowiedziała, tylko gwizdneła i w odpowiedzi przybiegł jej koń. -Księżniczko nic Ci nie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych