Kronika światów. Powrót do ojca. Rozdzial 17
Kronika pierwszego władcy.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
-Pokochaj swój kraj, pokaż, ze się nadajesz. Udowodnij to mi. -Pokażę- obiecałam mu, napełniona wiarą we własne słowa i moc. -Trzymam cie za słowo- uśmiechnął się, po czym, zupełnie jak wczoraj, przystąpił najpierw do samotnego poznania tekstu, a następnie przeczytał go głośno, specjalnie dla mnie. Królowa odeszła. Zostawiła Nam, swym dzieciom i dziełom, piękną krainę pod opiekę. Cud jej dobroci i miłości. Przez dzieje ludy będą sławić Czarną Gwiazdę, jako matkę dobrą i dbać o dom, jaki stworzyła. Mnie natomiast mianowała swym następcą, nowym władcą Negay. Nie wiem co o tym myśleć, cieszyć się, czy też martwić. Wiem, że wybrała mnie, bo pokładała nadzieje, że poprowadzę innych w nowe czasy, równie piękne jak te, co minęły. Boję się jednak... Boję się, że zawiodę. Boję się o innych i o siebie, ze narażę nas wszystkich na konsekwencje mych rządów. Chodzę drogami Negay i nie mogę się nacieszyć widokiem drzew, które każdego następnego dnia wydają się większe i piękniejsze niż poprzednio. Ich uroda wydaje się nigdy nie minąć, tak samo jak wiedza. Każde serce Elfa wznosi modlitwy i podziękowania do Czarnej Gwiazdy za nasz Dom. Za jego stawy, za bujne trawy poruszone wiatrem jak fale, za stada kolorowych ptaków, unoszących się nad nami. Zazdroszczę im, ze są tak blisko Ciebie. Że tak niewiele, a jednak zbyt dużo, dzieli ich, by podziwiać twą urodę. W mojej pamięci zaciera się twój wizerunek, twe boskie oblicze, ale wiem, że piękniejsza istota nigdy nie zagości na naszych ziemiach. Dopiero u zmierzchu mego panowania odkryłem, że nie myliłaś się wybierają mnie. Ty nigdy się nie mylisz. Znasz swe dzieci i wiedziałaś, ze dam radę. Twa mądrość nie ma granic. Czemu miałabyś wybrać osobę najmniej do tego godną? Wiedziałaś co robisz. Co roku obchodzimy dni Twego imienia, a każdy dzień jest dla nas obchodem ziemi. Czcimy ją równie mocno jak Ciebie, bowiem widzimy twe piękną, cząstkę Ciebie nawet w najmniejszym z braci naszych. W każdej istocie zostawiłaś wspomnienie o sobie i cień swej doskonałości. Nie wiem od czego zaczęły się wojny z Carrionem. Napadli nas któregoś dnia, zabili niewinne Elfy, podpalili lasy. Długo nie chcieliśmy odpowiadać na te ataki, to wbrew naszej naturze. Nie robiliśmy nic, obserwowaliśmy jedynie, jak kolejni nasi bracia giną, a nasze ziemie zamieniają się w jałowe pustkowia, bez kropli wody ani źdźbeł soczystych traw. Dotarli pod pałac. Biją w dzwony, łomoczą o kamienną bramę. Wybijają okna, rzucają w białe wieże potężnymi kamieniami. Mordują wszystkich. W ich oczach jarzy się jedynie nienawiść, dzika furia i rządza kolejnych mordów. Piją krew swych ofiar, śmieją się z naszej bezradności. Nie mogą dostać się do pałacu. To jedyny bezpieczny schron, gdzie uchowała się garstka naszych. Gwiazdo, czemu nas opuściłaś? Czemu nie zsyłasz już na nas swej łaski? Błagamy Cię o pomoc! Modlimy się o ocalenie. Skończył się czas ataków. Długo nie robiliśmy nic. Chowaliśmy się w podziemiach, modląc się o ocalenie, skarżąc się Tobie. Mordowano nas, poniżano, ale nadszedł tego kres. Odpowiedzieliśmy na ataki. My, naród spokojny, brzydzący się przemocą i nienawiścią, ale dumny i godny. Wyszliśmy z podziemia, stanęliśmy naprzeciw złoczyńcom. Uzbrojeni w łuki, próbowaliśmy wyswobodzić się, ale i odzyskać dobre imię bogini. Musieliśmy ich ukarać, ze wykroczyli przeciwko swej stworzycielce. Bitwy toczyły się długo. Łuk przeciwko włóczniom. Setka przeciwko tysiącom. Wygraliśmy. Pokonaliśmy Carrion, chociaż było ich więcej, chociaż z każdym dniem przybywały nowe posiłki, chociaż są silniejsi i postawniejsi od nas. To Czarna Gwiazda nas wspomogła. Podziękowała za to, ze broniliśmy jej. Carrion wycofał się, ukorzył przede mną i zapłacił za straty, ofiarując nam część swych ziem i niewolników. Odmówiliśmy. Pragnęliśmy jedynie spokoju. Odeszli i nie wrócili. Moja era dobiega końca. Oddaję koronę memu wnukowi spokojny i dumny. Służyłem szczerym sercem swemu krajowi, chwaląc jego piękno w pieśniach, pisząc o nim hymny. Czegokolwiek pragnęła ode mnie Matka, wszystko to zrobiłem. Czuję się spełniony. Z radością patrzę na odradzające się puszcze i ptaki wracające do swych gniazd. Zatroszczyłem się o ich, ale i zarazem nasz Dom. Modlę się do Ciebie, o Pani, aby i mój wnuk rządził w takich czasach, aby jego era okazała się jeszcze szczęśliwszą od mojej, aby serce napełniała radość. Niczego więcej nie chcę u schyłku mego panowania. Tylko myśli, ze Negay pozostawiam w dobrych rękach. Perseusz westchnął cicho i popatrzył na mnie smutno, jakby dopatrując się w moich oczach jakieś refleksji. Wiem, co chciał usłyszeć, że król z pewnością czułby się oszukany i zdradzony, gdyby ujrzał rządy ówczesnych władców. Wstydziłby się za swój lud, którym przyszło mu niegdyś rządzić. Chciał nauczyć ich czuć to, co tkwiło w jego sercu. Pragnął, nauczyć wszystkich miłości i wdzięczności. Jednak z czasem stało się to tylko czczym gadaniem, nie reprezentowanym przez nikogo. Świat zapomniał, jak ma postępować. Zatracił się w rzeczywistości, która jakby się wydawało, należy tylko do
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil atamon
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…