Wróć do katalogu

Kronika światów: Powrót do ojca. rozdział 2

Ostatnie chwile przed wielkim powrotem

atamon, opublikowano , 13 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Kronika światów: Powrót do ojca. Od upragnionego powrotu dzielił mnie już tylko jeden dzień. Okres ten wydawał się krótki, wręcz niezauważalny na tle czterech ostatnich lat, ale mnie dłużył się w nieskończoność, bo wiedziałam, że nigdy nie znalazłam się tak blisko mety, a jednak dalej istniała pewna odległość jaką musiałam pokonać. Siedząc w szkolnej klasie na lekcji algebry, dokładnie po raz kolejny zastanowiłam się nad wszystkim. Bez wątpienia całą mnie wypełniało przeogromne szczęście, ale gdzieś w głębi czaiła się niepewność. Nie widziałam ojca od tak dawna… Nie wiedziałam jak mam się do niego zwracać, nie byłam nawet pewna czy on się mnie spodziewa. Miałam powrócić do miejsca zupełnie mi obcego, odległego, którego nie potrafiłam objąć myślą ani sercem. Ja dla nich i oni dla mnie wydawali się obcy, a jednak tęskniłam do nich, do ich twarzy i głosów, do wspomnień, jakie zatarł czas. Ryzyko. Cztery miesiące spędzone pod znakiem zapytania. -Aamisa, zdaję sobie sprawę z tego, że znasz już wszelkie prawa matematyczne i potrafisz je zastosować, ale wolałabym żebyś mimo wszystko słuchała z całą resztą- upomniała mnie nauczycielka lekko pobłażliwym głosem. -Oczywiście i przepraszam- odparłam ze skruchą w głosie, nastawiona na śledzenie jej poczynań. Trwałam w tym postanowieniu bardzo krótko, po kilku chwilach znów zabłądziłam gdzieś w innym świecie, ale już nie w Negay. Powędrowałam znacznie dalej, do świata gdzie wstęp mają tylko ci, którzy uporali się z ziemską egzystencją. Niebo- miejsce odległe, ale bliskie memu sercu. Miejsce gdzie dziadek czeka na swoją ukochaną- moją babcie, a także potomstwo jakie stało się owocem ich związku. Mam nadzieje, że czeka też na mnie… że wie o moim istnieniu. Musi wiedzieć, w końcu anioły widzą i wiedzą wszystko o wszystkim. Czuję czasami, jak głaszcze mój policzek tchnieniem wiatru, jak mnie wspiera, jak szepcze cicho miłe rzeczy, jak opowiada o raju, do którego chyba nie sposób będzie mi się dostać. Jak każdy Elf posiadam dar nieśmiertelności. Niezwykły dar stanowiący moje przekleństwo. Wada, której nie potrafię i nie jestem w stanie wykorzenić. Będę żyć wiecznie i obserwować jak wszyscy moi bliscy się starzeją, jak ich twarze nabierają powagi, pokrywają się bliznami ulatującego czasu, aż w końcu jak zamykają ich ciała w skrzynkach i zakopują pod ziemią. Bonnie umrze, podczas gdy ja pozostanę na ziemi ze wspomnieniami o niej. Umrą moje dzieci, a ja będę musiała je pochować. Umrą wnuki. Wszyscy. Tylko ja pozostanę. Jako świadek. Świadek przemian, śmierci i narodzin, postępów i kataklizmów. Wiem, że z czasem zatrą się w mojej pamięci obrazy i cenne wspomnienia. Po wszystkim, co miało dla mnie wielkie znaczenie pozostanie tylko cień dawnej wspaniałości. Niczym po Rzymie. Imperium, które niegdyś zawojowało świat, dzisiaj jest wspomnieniem dawnej potęgi. Wskazują na nią tylko ruiny. -Jak zwykle się czepia- rzuciła Amber.- A przecież ty wiesz więcej od niej. -Przywykłam. Wiesz co u Zoey? -Właśnie, chciałam zapytać co się z tobą dzieje. Nasza przyjaciółka została zdradzona, przechodzi teraz prawdziwe męczarnie, a ty... nawet nie zajrzysz do niej. Bella, ja i Nina zaglądamy do niej na zmianę i poprawiamy jej humor. -Jestem ostatnio trochę roztargniona i pochłania mnie ważna rzecz... -Ważniejsza od Zoey?- Amber wybuchła. Na jej ciemnej skórze pojawiły się wypieki, a oczy rzucały błyskawice.- Co z ciebie za przyjaciółka? -Jestem dobrą przyjaciółką i wy dobrze o tym wiecie, ale... musisz zrozumieć. -Właśnie nie mogę. Czy mała Zoey kiedykolwiek cie opuściła w potrzebie? -No nie, ale... -Więc zobaczymy się w sobotę. W Vegas. -Ale ja... -Na razie. Widzimy się za godzinę. -Wyjeżdżam- dokończyłam, jednak Amber zdążyła wyjść. -Księżniczko!- obcy głos obiegł cały korytarz, kończąc trasę w moich uszach. Pod drzwiami czekał już na mnie Casper w towarzystwie Belli. Śmiali się między sobą, co chwila wymieniając komentarze. Uzmysłowiłam sobie wtedy, że tworzyliby ładną parę. Zawsze to ta dwójka miała sobie najwięcej do powiedzenia. Bawiły ich te same żarty, które reszta uznawała za żałosne. Chodzili do kina na te same filmy, wielokrotnie wpadając na siebie w wejściu. Pamiętam, że Bella zwierzała mi się kiedyś, że podoba jej się Casper, jednak nigdy nie miała odwagi, by się do niego odezwać. Zwlekała zbyt długo. W końcu podszedł do mnie i od słowa do słowa zmieniliśmy się w parę. Bella miała początkowo do mnie żal o to. Płakała w rękaw Zoey, mówiąc, że jestem niewierną przyjaciółką, jednak z czasem minęła jej złość. Jak widać uczucie pozostało. Domyślałam się, co czuje, jak jest jej ciężko, widząc chłopaka, którego kocha przytulającego mnie. Miałam więc zrezygnować z niego? Nie, nie potrafiłabym. Za bardzo przywykłam do uwielbienia, do sterowania nim niczym marionetką. Potrzebowałam chłopaka, najpiękniejszego chłopaka, by dalej czuć się jak księżniczka. Wzrok zazdrosnych dziewczyn potęgował we mnie dumę. Miałam to stracić? Miałam pozwolić na to, aby teraz Belli wszyscy zazdrościli i traktowali ją wyjątkowo? Nie mogłam. -Jak się dziś czujesz kochanie?- zapytał Casper, całując mnie w policzek. Był nieogolony. Tak jak lubiłam. Kochałam, kiedy jego zarost delikatnie drapał moją delikatną skórę. -Z czego się śmieliście?- burknęłam. -Z rudej- zachichotała Bella, wskazując palcem na ciężarną nastolatkę.- Ma za swoje. Nie odbija się nam chłopaków. -I nie zachodzi z nimi w ciąże- dodał Casper.- Jak jej na imię? -Pope- odparłam. Ich nastrój udzielił się i mnie. Zachęcałam przyjaciółkę do kolejnych docinków rzucanych w stronę małego rudzielca. Bella czuła się świetnie w takich sytuacjach, nie miała żadnych skrupułów. -Pamiętaj, żeby powiedzieć dziecku, że ma ojca z odzysku- krzyknęła na cały korytarz. Jestem pewna, że wszyscy ją słyszeli. -Przestańcie- zapłakała dziewczyna. -Mogłaś przestać się puszczać. Gdzie teraz przyjmą dziwkę z bękartem? -To nie moja wina. -Jak to nie twoja? A kto ściągnął przed nim majtki? Kto zakręcił tyłkiem?- Bella przestała panować nad sobą. Podeszła do rudej i pociągnęła ją za włosy. Dziewczyna była przerażona. Dygotała na całym ciele. Po bladych, piegowatych policzkach spływały jej łzy. Jej słabość sprawiały, że Bella tylko rosła w siłę. -Byłam pijana- tłumaczyła, szarpiąc się. -Bądź pewna, że już nigdy się nie upijesz. Nikt cie nie zaprosi. Dla wszystkich jesteś już skończona- Bella wzięła zamach, by uderzyć Pope w twarz, jednak w ostatniej chwili

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych