Kronika światów: Powrót do ojca. rozdział 5
Pierwsze chwile w nowym domu.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
-Drogi ludu!- król wstał ze swego złote tronu i przemówił do zebranych Elfów głosem donośnym, zdecydowanym, ale i melodyjnym.- Dziś celebrujemy wyjątkowy dzień. Dziś po czterech długich latach nieobecności wróciła córka mego syna, by z nami obchodzić Dni Księżyca i Gwiazdy. -Niech ich blask spływna na nas obficie- odparli chórem wszyscy zgromadzeni. -W dniu Czarnej Gwiazdy zostanie ukoronowany nowy władca, albowiem czas mój i Aure dobiegł końca. Gwiazdy dopisywały nam, lśniły czystym, jasnym światłem, nie zapowiadały wojen ni konfliktów. Drzewa w naszych lasach, kwiaty na naszych polach i trzciny w naszych rzekach rosły bujne jak nigdy. Ziemia z każdym dniem wydaje coraz to nowe plony, zapowiadając jeszcze lepsze czasu, które mają nadejść. Nie stanie się to jednak już za mego panowania. Czas oddać koronę i osunąć się w cień, tak jak to zostało przepisane ery temu, gdy w ciemności rozbłysła pierwsza iskra. Słuchałam jego przemówienia z wielkim wzruszeniem i podziwem. Elfy chłonęły każde ze słów niczym gąbka, przemówienie dziadka zaczarowało ich. Stali niczym piękna posągi i wpatrywali się w jego boską twarz. W ich oczach czaił się smutek, tęsknota za panowaniem starego władcy, podziw dla jego dotychczasowych rządów, ale i jednocześnie radość, że stoją przed nową erą, a wprowadzić do niej może ich tylko nowy władca. Podniosła atmosfera. Nawet mnie ona ujęła. Stałam z resztą bez ruchu, skupiona na obliczu pary królewskiej i zastanawiałam się, co dalej. Sala pustoszała. Pokój wypełniony po brzegi w boskie istoty, teraz wydawał się być pozbawioną życia i barw komnatą. Na całej olbrzymiej powierzchni znajdowałam się jedynie ja, Ithiel- mój ojciec, jego rodzice, a także moja piastunka i strażnik. Dorośli prowadzili w kącie jakąś zaciekłą rozmowę, której fragmentów nie byłam w stanie dosłyszeć, co chwila spoglądając na mnie i na Mori, to na olbrzymią flagę zawieszoną nad tronami królów. Widniała na niej olbrzymia, czarna gwiazda, otoczona liśćmi drzew i drobnym listkiem, a wszystko przecinała lśniąca strzała. Tło było koloru bladego, a ornamenty raziły srebrem i złotem. -Baw się drogie dziecko- szepnęła mi do ucha Mori.-Jutro bowiem zaczynamy pierwszą z wielu lekcji, jakich tutaj doświadczysz. Musisz wiedzieć jak zachowuje się prawdziwa królowa- wybranka naszej Gwiazdy, a także oddana służka przyrody i wiatru. Ludzkie nawyki nie są godne tronu. Czas powrócić do życia drugą część ciebie, tą bardziej szlachetną. -Jakiego tronu?- zapytałam lekko oszołomiona. Pogubiłam się w ciągu słów jakie wypowiedziała, a melodyjność z jaka towarzyszyła każdemu zdaniu odciągnęła moją uwagę od reszty. -Tronu królowej, oczywiście- odparła mniej przyjemnym tonem, jakby traciła cierpliwość. -Ależ ja nie jestem… To mój ojciec powinien- wyjąkałam. -Jutro ci wszystko wyjaśnię- uśmiechnęła się, przybierając na powrót miły wyraz twarzy.- Jutro, kiedy słońce padnie na zachodnią wieżę, bądź gotowa na pierwszą lekcję. Nim zdążyłam twardo zaprotestować, czy nawet zareagować w jakikolwiek sposób, już jej nie było. Żegnała się uprzejmie z dziadkiem i babcią, a potem z tatą, a następnie wyszła z Sali, poruszając się lekkim krokiem, jakby płynęła w powietrzu. Wkrótce z Anią, salę opuścił i strażnik, a także władca i jego małżonka. W komnacie zrobiło się ciemno. Jedynie pochodnie zawieszone przy wielkich drzwiach dawały światło. Słońce musiało już dawno skryć się za widnokręgiem i udać na należyty spoczynek, teraz księżyc miał objąć władzę nad światem w zastępstwie za swą siostrę. -Choć, zaprowadzę cię do twojego pokoju- powiedział tata, uśmiechając się do mnie życzliwie. -Sen bardzo mi się przyda- odparłam.- Zbyt wiele wrażeń jak na jeden dzień. -Pamiętaj, ze każdy dzień t kolejna nowa niespodzianka. Nigdy nie przewidzisz co się wydarzy za chwilę. Właściwie każda następna sekunda jest prezentem od losu, że dalej prowadzi cię po kartach życia. -Ładnie powiedziane- szepnęłam, ale tata już nic więcej na to nie odpowiedział. Poszłam za nim do pokoju, który jak stwierdził, od lat czekał na mój powrót i na tchnienie życia w swych progach. Szliśmy przez długi, niekończący się korytarz, wchodziliśmy pod wiele wykutych w marmurze schodków i przemierzaliśmy mnóstwo segmentów, na jakie podzielono pałac. Siedziba królów wydawała się nieograniczona, ciągnął się w szerz i wzdłuż, w…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil atamon
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…