Wróć do katalogu

Kroniki cz.1 (Well)

To powieść, którą usilnie staram się powoli kontynuować. Używam zupełnie innego stylu, niż w moich krótkich tekstach. Utwór jest luźny, przedstawia po prostu alternatywną wizję rzeczywistości.

Timi, opublikowano , 13 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Był wczesny ranek, gdy Virgius otworzył oczy i ku swemu rozczarowaniu nie ujrzał skąpanego w słonecznym blasku świata. Niebo zasnute było ogromnymi, szarymi chmurami, z których padał rzęsisty deszcz. Najdziwniejsza dla mieszkańca równin była właśnie niekończąca się od trzech dni ulewa. Gdy karczmarz powiedział mu, że pogoda nie poprawi się przez co najmniej tydzień, ledwo powstrzymał się od wybuchnięcia śmiechem. Nikt inny nie podzielał jednak jego optymizmu Wszystko wskazywało na to, że słowa starego krasnoluda prowadzącego gospodę okażą się prawdą. Dla Virgiusa oznaczało to przedłużenie pobytu o kilka dni, gdyż żaden okręt nie wypłynie w morze przy tak niesprzyjającej pogodzie.

Well było niedużym miasteczkiem portowym leżącym daleko na wschodzie Imperium Lynx. Nie miało żadnego znaczenia politycznego, ani gospodarczego, więc stanowiło schronienie dla wszelkiego rodzaju ludzi spod ciemnej gwiazdy. Nikt w stolicy nie interesował się tak nieistotnymi osiedlami, toteż złodzieje, szarlatani, oszuści, mordercy, banici i inni ludzie, żyjący w niezgodzie z prawem czuli się w Well jeśli nie bezpieczni, to z pewnością bezkarni. Virgius przybył do tego siedliska zła, jak określił to miejsce stary Cepheus, tylko w jednym celu, po którego osiągnięciu nie miał zamiaru pozostawać w Well ani dnia dłużej. Właśnie z tego powodu panująca ulewa tak bardzo go niepokoiła. Poszukiwanego człowieka udało mu się odnaleźć wczoraj, a na dziś planował wypełnienie zadania. Deszcze zniszczyły wszystkie plany Virgiusa. Trudno się jednak dziwić, że mieszkający na równinach odległych od morza o kilka dni drogi pieszo mężczyzna nie przewidział kapryśności nadmorskiej pogody.

Mieszkańcy Well niezwykle rzadko zasypiali, gdyż groziło to w najlepszym wypadku utratą wartościowych przedmiotów. Od czasu do czasu zapadali w krótkie drzemki, które pozwalały im choć częściowo odzyskać siły. Virgius był przybyszem i nie zdążył jeszcze opanować trudnej sztuki obywania się bez snu, więc każdego ranka upewniał się, czy wszystkie cenne przedmioty, należące do niego, są wciąż jego własnością. Dotychczas wszelkie stosowane przez niego sposoby chronienia majątku okazywały się skuteczne, ponieważ nie skradziono mu jeszcze niczego.

Nic nie wskazywało, by tego dnia miało być inaczej i rzeczywiście nie było. Ubieranie się zajęło Virgiusowi niezwykle mało czasu, gdyż spał prawie kompletnie ubrany na wypadek konieczności szybkiego opuszczenia karczmy. W głównej izbie, znajdującej się na parterze nie było nikogo, jeśli nie liczyć karczmarza i brudnego, wiecznie pijanego człowieka, którego przybysz widywał każdego dnia przy tym samym stoliku.

Po chwili krasnolud postawił przed Vigiusem talerz, którego zawartość w niewielkim tylko stopniu przypominała gulasz. Posiłki serwowane przez żonę prowadzącego gospodę nie były nawet w połowie tak smaczne, jak te, podawane przez żonę Cepheusa, która uchodziła za najgorszą kucharkę w Imperium Lynx. Nie było jednak żadnej alternatywy. "Dziura w moście" była jedyną tawerną w mieście.

- Może powróżyć szanownemu panu? - zapytał, siedzący przy stole obok pijak, szukając czegoś w kieszeni, gdy Virgius kończył jeść - Gdzieś tu miałem karty...

- Ja nie wierzę w przepowiednie. - pewnym, twardym głosem odparł przybysz, ale mężczyzna już wykładał na stół kolejno dziewięć kart, układając je w kształt przypominający dziwny krzyż. Po chwili odwrócił pierwszą, a następnie wszystkie pozostałe, nie zwracając najmniejszej uwagi na słowa Virgiusa.

Na kartach będących jedną z wielu wersji tarota, brakowało jakichkolwiek napisów, czy numerów. Widniały na nich natomiast przeróżne obrazki, w większości bardzo mocno zatarte, kiedyś jednak musiały wyglądać pięknie. Przez dłuższą chwilę pijak przyglądał się kolejnym sygnaturom, jakby nie potrafił skupić wzroku w jednym punkcie. Kiedy Virgius nabrał już pewności, że dziwny mężczyzna nic więcej nie powie i miał zamiar opuścić karczmę, z jego ust wydobył się okrzyk:

- Wiem! Wiem, kim jesteś!

- Kim, twoim zdaniem jestem? - zapytał Virgius tonem, świadczącym o tym, iż doskonale wie, że jego rozmówca nie jest w pełni władz umysłowych.

- Wróżba jest darmowa, ale jej interpretacja kosztuje jedną sztukę srebra.

- Ach, to dlatego używasz tak zniszczonych kart... Żeby nikt nie domyślił się sam - powiedział przybysz uśmiechając się i dziwiąc jednocześnie, że ktoś taki wie, co oznacza słowo "interpretacja" - Obawiam się jednak, że ja także wiem, kim jestem i nie mam zamiaru płacić za takie informacje.

- Mogę odsłonić przed tobą tajemnice twej przyszłości. Nie chcesz się dowiedzieć jak...

- Nie, dziękuję bardzo - brutalnie przerwał Virgius - Jak już mówiłem ja nie daję wiary przepowiedniom. Dla mnie to stek bzdur, tak jak przeznaczenie, albo reinkarnacja.

- A cóż to takiego "reinkaracja"? - zapytał wyraźnie zaintrygowany pijak.

- Nie "reinkaracja", tylko reinkarnacja - szybko poprawił mieszkaniec równin - Nazwa jest darmowa, ale jej interpretacja kosztuje jedną sztukę srebra.

Pijak zmierzył rozmówcę ostrym spojrzeniem, ale musiał się już zorientować, że nic nie wskóra, gdyż wymamrotał tylko, iż nie ma pieniędzy, po czym poskładał swoje karty i skupił wzrok na stojącej przed nim butelce, zawierającej bursztynowy płyn. Virgius w tym czasie podziękował karczmarzowi za posiłek i wyszedł z gospody. Rozpoczynał się kolejny dzień jego życia.

Na zewnątrz nadal panowała ulewa. Well w strugach deszczu wyglądało jeszcze gorzej niż zwykle. Ulice zamieniły się w rwące strumienie, którymi płynęło więcej błota niż wody. Mieszkańcy poukładali wzdłuż domów deski, po których przy pewnej ilości szczęścia można było przejść nie zamoczywszy nóg. Virgius nie należał niestety do szczęściarzy, więc zanim dotarł do znajdującego się skraju miasteczka domu, w którym mieszkała Aries – kobieta, którą polecono mu odnaleźć, był przemoczony do suchej nitki.

Na widok stojącej w drzwiach dziewczyny uśmiech wrócił na jego twarz. Aries miała średniej długości, jasne włosy i oszałamiające oczy, których barwy nigdy, nikomu nie udało się odgadnąć. Była zwyczajnie ubrana w szarą bluzkę i spodnie bez jakichkolwiek ozdób. Nie miała na sobie żadnej biżuterii, nawet broszki. Mimo to Virgius pomyślał, że jest bardzo piękna i nie był w tej opinii odosobniony.

- Jestem Virgius – zaczął niepewnie – pewien człowiek, imieniem Cepheus, polecił mi cię…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych