Księga Morfeusza rozdział II
Ciąg dalszy historii o Księdze
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
II
Cała nasza grupa nie spała dobrze tej nocy. Spowodowało to spotkanie z samym Bogiem jak i informacje które nam przekazał. Mars chodzi wściekły bo nie wie po co nas tam wezwano. Przeraża mnie fakt, że prawdopodobnie odkryto Księgę Morfeusza. Charlott wie na ten temat znacznie więcej niż ja. Dzięki swoim zasługom i doskonałej inteligencji ojciec rodu przygarnął ja do nas jednak nigdy jej nie zamienił. Sama Charlott zajęła się studiowaniem historii wampirów jaki i samego Boga i stworzonego przez niego świata żywych i umarłych. Ta dziewczyna mnie fascynuje jednak bliski kontakt z nią jest nam zakazany. Gdyby ktoś ze starszyzny albo sam ojciec rodu dowiedział, że czuje coś do niej wydalił by mnie z rodziny. Jej piękne i cudowne ciało… Stop muszę się opanować nikt nie może dowiedzieć się, że coś do niej czuje nawet ona sama. Z zadumy wyrwał mnie Virgil. - Dante słuchaj ktoś musi poszukać jakiegoś informatora wśród ludzi. - Wnioskuje, że padło na mnie. Tak? - Przykro mi stary ale ty masz najbardziej zbliżone zachowanie i reakcje do nich z nas wszystkich bo jesteś najmłodszy w rodzie. - Dobra już dobra zajmę się tym. A powiedz mi czemu nie wyślecie Charlott? - Charlott już nie ma od dwóch godzin. - Co? Gdzie ona jest?! - Spokojnie Dante. Poleciała z Orionem do Starożytnego Miasta. Dowiedziała się o bibliotece w której prawdopodobnie znajduje się jedna strona z Księgi. - Czemu nikt mi nie powiedział, że wylatuje? Poleciał bym z nią. - Właśnie dlatego. Dobra zbieraj się za piętnaście minut masz być gotowy. - Dobra widzimy się w głównej sali. Charlott poleciała z Orionem do Starożytnego Miasta? Ta myśl nie dawała mi spokoju. Ubrałem się w normalne ciuchy i poszedłem do głównej sali. Pomieszczenie jak na swoją nazwę nie było zbyt okazałe. Mieściły się w nim tylko dwa długie stoły wielka tablica i rzutnik. Pomieszczenie to służyło grupom uderzeniowym jako miejsc narad i tak też wyglądało. Wszędzie walały się zdjęcia satelitarne różnych miejsc, różne dziwne rysunki i tym podobne rzeczy. Virgil powiedział mi, że udam się do Centralnego Miasta i znajdę tam informatora o imieniu Miron. Dostaliśmy też pozwolenie na korzystanie z sali teleportacyjnej. Czasami jest dobrze być w tej najlepszej drużynie, są z tego jakieś drobne korzyści. Szybko uwinęliśmy się z ustaleniem miejsca pobytu naszego informatora. Udałem się więc do sali teleportacyjnej nastawiłem program na Centralne Miasto i uruchomiłem procedurę. Poczułem nagłe szarpnięcie i już byłem w naszym oddziale w Centrali. Wyszedłem na ulice i od razu przytłoczył mnie ogrom tego miasta, stolicy naszej Ziemi. Nasz informator miał się znajdować w dzielnicy Balzak w sektorze 457 w klubie Knox. Ruszyłem w tamtą stronę. Sama Centrala, a zwłaszcza dzielnice bogaczy reprezentowały potęgą jaką stała się Ziemia od roku 2011, ale tutaj w dzielnicach biedy gdzie rządzą gangi, dilerzy i alfonsi. Gdzie ludzkie życie warte jest tylko parę kredytów, a morderstwa to chleb powszedni, gdzie ludzie zabijają się w imię Boga. Właśnie tylko jakiego Boga? Przecież Bóg jest dobrym ojcem naszym pasterzem. Chrześcijanizm już dawno zanikną i reszta wierzeń gdzie słychać było o Bogu, Jezusie, Maryi czy aniołach lub piekle i czyśćcu. Teraz Bogiem na Ziemi stał się nasz przywódca Kretos. Wszystko robione jest w jego imię, każdy dzień życia jest darem od niego. Opanował każdą dziedzinę życia, religii, przemysły, opanował wszystko. Jedynym autonomicznym miastem na tej planecie jest Starożytne Miasto. Kretos boi się mocy która jest w nim ukryta, której nie może pojąć jego umysł. Wolał odgrodzić to wszystko barierą energetyczną i nie mieszać się w sprawy tego miasta. Usłyszałem syreny. To policja! Która jest godzina?! O nie to już jest godzina policyjna. Ogarnął mnie strach, bez przepustki nie można przebywać po za obrębem domów, klubów, kin i innych budynków od dwudziestej trzeciej do czwartej. Szybko skręciłem w najbliższą uliczkę. Ujrzałem neon bez zastanowienia wszedłem do środka. - Witamy w klubie Knox. Nazywam się Area i pokarze panu stolik. Nie wierzyłem własnemu szczęściu znalazłem się w miejscu do którego zmierzałem ale jak? - Nic panu nie jest? - Nie wszystko w porządku. - To w czym mogę panu pomóc? - Szukam niejakiego Mirona. Zna go pani? Nagle mina kelnerki spoważniała. Widać było, że się boi i nie jest pewna co ma teraz zrobić. - P… P… Pańskie imię? - Dante. - Pan Miron czeka na pana na zapleczu w swoim biurze. Dostaliśmy polecenie odprowadzić tam pana natychmiast. - Dobrze rozumiem to prowadź. Ta cała sytuacja nie wyglądała zbyt dobrze. Spodziewali się mnie, ale jak przecież to miało być ciche spotkanie, a tu wszyscy o mnie wiedzą. Kelnerka zaprowadziła mnie do obskurnego gabinetu za barem. Śmierdziało tu tanią whisky i stęchlizną. Za rozpadającym się biurkiem siedział postawny facet. Kiedy wszedłem do środka wstał i wyciągnął rękę w moją stronę. Zobaczyłem rękojeść rewolweru. Uścisnąłem mu dłoń i usiadłem na wskazany przez niego fotel. Czułem się w nim dziwnie moje ruchy były trochę skrępowane, ale nie zastanawiałem się nad tym zbyt długo. Informator zaproponował mi drinka jednak odmówiłem przechodząc do rzeczy. - Jestem Dante. Słyszałem, że masz dla mnie jakieś informacje. - Miło mi cię poznać, a co do informacji to spokojnie, poczekaj a nie pożałujesz. - Słuchaj nie mam zbyt dużo czasu, więc jak coś wiesz to mi powiedz i rozejdźmy się jak najszybciej. - No dobra spokojnie kowboju już ci wszystko mówię. Miron usiadł za biurkiem , pociągnął lekko ze szklanki i spojrzał mi prosto w oczy. - Więc tak pewnie już wiesz, że odkryto Księgę Morfeusza, bo jak byś nie wiedział to by cię tu nie było prawda? - Przejdź do rzeczy dobra. - Już spokojnie, a więc słuchaj. W okolicy Harmonii prowadzono wykopaliska w poszukiwaniu pradawnych artefaktów dla jakiegoś prywatnego kolekcjonera. Całej wyprawie przewodniczyły niejaki Black i jeszcze jedna postać.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Skorub
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…