Ku czarnej otchłani część I i II
Muriel cierpi na psychoze maniakalno-depresyjną, autorka znajduje sie w stanie remisji i ma trzezwe spojrzenie na zycie....ale....
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
cz I Muriel wyszła na taras. Był wczesny poranek, ale majowe słońce grzalo na tyle mocno, ze mogła sie spokojnie obejść bez szlafroka. Stała tylko w koszuli nocnej patrząc przed siebie. Zapaliła papierosa. Obserwowała świat zewnętrzny. Już dawno nie czuła takiego szerokego pomostu miedzy swoim wnętrznem ,a tym co wokoło. Czuła jakby jedna wielka zyła która łączyła ją z rzeczywistościa się zrekanalizowała. Jakby blokująca ja skrzeplina ususzyła się i stwardniała niczym żółty ser. Muriel miala wrażenie ponownych narodzin tak połowicznie...
Patrzyła się przed siebie. Akurat stado falmingów przeleciało nad jej domem. Miała wrażenie ze trzepocze jej caly niebosklon. Spogladala na wijące sie ku górze powojniki i peonie. "Boże jaki ten Świat jest piękny, a ja chciałam sie z NIM rozstać" pomyślała.
Poszła do sypialni po telefon, po czym juz na tarasie wykreciła numer. Pięć sygnałów musiala odczekac nim odezwał sie glośny lekko zachrypnięty kobiecy głos. -Oui? -C' est moi, Muriel! - Muriel!Exellement!Je sius hereusement car je t' ecoute Cudownie że się odezwałas kochanie! Jak sie czujesz?- radośnie zapytała się Helen - Świetnie sie czuje! A tak w ogóle to też się cieszę , że Ciebie slyszę- grzecznościowo zhaczyla Muriel. -To miłe. Sluchaj byłas już u Dr. Lumiere? -Tak byłam przedwczoraj, mialam szczeście bo wczoraj już bym go zwyczajnie nie złapala , wyjechal na jakis czas do Toulonu...- tłumaczyła Mureil- Ale wiesz....no przeciez sa telefony w Marsylii do cholery jasnej!-wykrzykneła rozbawiona - No wiem, tylko uważam, że mimo wszystko dobrze gdyby byl na miejscu Twój lekarz prowadzacy- stwierdziła lekko zaniepokojona Helen - Kochana, prowadzę to ja się sama, muszę wziaść swoje życie w końcu w swoje ręce, a Lumiere może co najwyżej mi podawać kulę czy laske, chociaz nie sadzę , żeby to mi było potrzebne. Mówię Ci Helen, czuje że żyję!-krzykneła ponownie z entuzjazmem Muriel - Cieszę sie, ze jesteś w takim dobrym nastoju. Ale naprawdę mimo wszystko sie niepokoję, wiesz co to jest za wstrętne chorósbko. To nawraca...- dalej się niepokoiła Helen. - Helen, daj spokój, dobrze sie czuję, nic nie nawraca- uspokajała Muriel- Biore…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil lorist
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…