Kuba i Ala
Lubisz Puchatka i Alicję w Krainie Czarów? Możesz lubić albo nie, to nie ma znaczenia, bo to opowiadanie wcale nie jest parodią tamtych książek. O co tak naprawdę tutaj chodzi, dowiesz się, jak przeczytasz do końca. :-)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Na szerokiej, pustej polanie, w samym środku rozległego, zielonego lasu siedziały na dwóch pniakach dwie postacie. - Cześć, Kuba - powiedziała pierwsza postać. Była to mała dziewczynka. - Cześć, Ala - odpowiedział dziewczynce mały, pluszowy miś. Przez chwilę słychać było tylko szum starych, dostojnych drzew kołysanych ciepłym wiatrem i beztroski śpiew ptaków. Ale gdyby się dobrze wsłuchać, można by też usłyszeć rzężenie gitar elektrycznych jakiejś heavy-metalowej kapeli, wydobywające się z czterech potężnych kolumn głośnikowych u sąsiada na górze. - Co nowego? - zagaiła rozmowę Alicja. Kubuś Puchatek popatrzył na nią zniechęconym wzrokiem. - Nie chce mi się z tobą gadać - wycedził naśladując Bogusława Lindę, i natychmiast wybuchnął hałaśliwym śmiechem, z lekką nutką paranoi. Alicja popatrzyła na niego z obrzydzeniem. - Jesteś coraz gorszy. Ładnie się zaczyna... - Tak? - odparł spokojnie miś zapalając papierosa. - A ty myślisz, że pojawiłaś się tu jako Matka Teresa z Kalkuty? Popatrz, w co jesteś ubrana, prosiaczku. Ja ci mówię, ten gość to niezły zboczek... - Przestań! - krzyknęła Alicja. - Przestań natychmiast! I nie mów do mnie "prosiaczku"! Przez chwilę oboje milczeli, wsłuchani w rechot żab w pobliskim jeziorze oraz we wrzaski matki, w niewybredny sposób motywującej dziecko do pilniejszego odrabiania lekcji - tym razem u sąsiadów na dole. Alicja popatrzyła na papierosy Kubusia. Marlboro. - O, przepraszam - skonfundował się Puchatek. - Palisz? Alicja zastanowiła się. - Nie. Tym razem nie. Tyle dobrze... - Jak można tak wrzeszczeć na dziecko? - Kubuś pokręcił z dezaprobatą pluszowym łebkiem. - Od tego jazgotu popieprzy mu się w głowie do reszty. Nienawidzę takich matek. Jakby nie one, nie musielibyśmy siedzieć w takich miejscach. - Nie ich wina - powiedziała Alicja patrząc smutno w ziemię. - Nie? A czyja?! - Poczekaj, aż ojciec wróci z pracy, wtedy ci powiem czyja. - Głupia jesteś. Zawsze łatwiej zwalić winę na faceta. Pomyśl logicznie: kto normalny wytrzymałby z takim babskiem? Albo takiej przylać, albo zacząć chlać - ja innego wyjścia nie widzę... - Sam jesteś głupi - odcięła się Alicja. - Mały głupiutki miś... Kubuś się wściekł. Nie cierpiał, kiedy ktoś się tak do niego zwracał. Trudno mu się dziwić. Czy wam by się podobało, gdyby ludzie na wasz widok mówili: "mały, głupiutki Tomek" albo: "mała, głupiutka Ania"? - Zamknij się, ty brzydka, mała, wredna... Nie dokończył, bo stało się coś nowego. Obok nich pojawił się trzeci pniak, a na nim siedział mały, drewniany chłopiec. - O matko! To chyba Pinokio! - zawołał miś. Pinokio był tak zaskoczony, jak jeszcze nigdy w życiu. - Co ja tu robię? - pisnął rozglądając się dookoła. - No, tego to tu jeszcze nie było - powiedziała Alicja z błyskiem zainteresowania w oczach. - No - mruknął do niej miś, zerkając spod oka na nowo przybyłego. - Aż się boję pomyśleć, co z tego będzie - pokręciła głową Alicja. - Mówiłem ci, że to jakiś zboczek... - Kuba! Przestań! Może po prostu nas lubi i tyle. - Tak, lubi - zaśmiał się miś - i to w szczególny sposób. Nie pamiętam, żebyś w książce miała na sobie skórę z ćwiekami i glany do kolan. Chyba, że to nie ty, a twój odpowiednik po drugiej stronie lustra... prosiaczku. Dziewczynka popatrzyła na siebie z przestrachem. Rzeczywiście, wyglądała niezupełnie jak grzeczna dziewczynka. Kubuś rechotał na całe gardło. Pinokio gapił się na nich tępo, niczego nie rozumiejąc. - Nie znasz się, misiu - powiedziała w końcu Alicja. - Gdyby to był zboczek, to nie siedzielibyśmy w tym spokojnym lesie, tylko w jakiejś knajpie albo w czymś gorszym. To na pewno jakiś zagubiony, wrażliwy chłopiec, który w tajemnicy przed rodzicami, sąsiadem-metalowcem z góry, i sąsiadką-jędzą z dołu, czyta nasze książki, bo szuka w życiu dobra, piękna, przyjaźni i... - I dlatego - wszedł jej w słowo Kubuś - wsadził mi w gębę fajkę, a ciebie ubrał w skórę i glany, co? Nie, kochana - miś zaciągnął się dymem z papierosa - zejdź na ziemię. - Przepraszam - wtrącił się Pinokio. - Chciałbym się czegoś dowiedzieć. Kubuś zerknął na niego z ukosa. Alicja podniosła głowę i popatrzyła na drewnianego chłopca dużymi, smutnymi oczami. Nikt nie kwapił się z wyjaśnieniami. Pinokio patrzył to na jedno, to na drugie i wyczuł w końcu po ich minach, że wpakował się w coś tyleż nieprzyjemnego, co nieuniknionego. - Dobra - zaczął Puchatek rzucając peta na ziemię i rozgniatając go pluszową łapką. - Słuchaj, mały. Spróbuję od początku, zwiększy się trochę szansa, że coś z tego zrozumiesz. Alicja skrzywiła się i popatrzyła na Kubusia z dezaprobatą. Miś nie przejął się tym i kontynuował: - Znasz książki: "Alicja w Krainie Czarów" i "Kubuś Puchatek"? - Znam - odparł Pinokio. Przez chwilę Kubuś i Alicja wpatrywali się uważnie w nos Pinokia, niczym sroka w kość. Nic. - Ty, Ala, patrz, on je naprawdę zna - zdziwił się miś. - Jakim cudem? Z resztą: nie ważne. No więc na początek, ta oto dziewczynka, która siedzi obok ciebie, odziana w czarną skórę, łańcuch ze sfastyką i glany, to jedna ze zmodyfikowanych wersji Alicji z Krainy Czarów... - ...natomiast ten oto pluszowy miś - wpadła mu w słowo Alicja - palący już drugą dzisiaj fajkę i chowający w bebechach flaszkę wódki Bols, to nie kto inny, jak sam Kubuś Puchatek, albo raczej jedna z jego chorych wersji... - Skąd wiesz o flaszce? - zdziwił się Kubuś. - Słyszę jak chlupie. Miś wykonał kilka nieskoordynowanych ruchów na boki. Wyglądało to jak kombinacja break-dance'a z Makareną, ale rzeczywiście, coś zachlupotało. - Może to woda... - wyraził wątpliwość Pinokio. - Niemożliwe, rozpoznam dźwięk wódy z trzystu metrów. - powiedziała ochrypłym, pijackim głosem Alicja i natychmiast dodała przestraszona: - O jej, co on ze mnie zrobił... - Który "on"? Jaki "on"? - zapytał Pinokio, domyślając się, że Alicja nie mówiła o Puchatku. - Właśnie, dlaczego "on"? - prychnął Kubuś. - Może to "ona", a nie "on"? - On. Dziewczynka nie wymyśliłaby czegoś takiego. - Kto mówi o dziewczynce? Może to stara, zboczona baba. - Dorośli nie mają wyobraźni. - Niektórzy mają. - Ale nie taką. - A jaką? - SRAKĄ! Odczep się! - wrzasnęła wściekle Alicja zrywając się z miejsca i wywracając kopniakiem pniaczek, na którym siedziała. Las lekko zawirował, chmury zaciągnęły się kolorem stali, a jazgot heavy-metalu zaczął się robić coraz głośniejszy i ostrzejszy. Pinokio zarósł dredami. Z pobliskiego jeziora dało się słyszeć głośne beknięcie którejś z żab. - O nie, zaczyna się - jęknął Kubuś Puchatek. - Ale co się zaczyna? - domagał się odpowiedzi Pinokio. Przestraszyło go, że dredy zaczęły mu się również pojawiać pod pachami. - Co tu się dzieje? - Ala, uspokój się. Siadaj. Nie zachęcaj go. - powiedział miś, siląc się na spokój. - Kogo? - zawołał Pinokio. - Mnie? - Zamknij się na chwilę! - krzyknął na niego Puchatek. - Widzisz, co się dzieje. - Ale co się dzieje?! - wrzasnął Pinokio. Zielone do tej pory drzewa zaczęły szarzeć i matowieć. Szybko straciły korę i pokryły się żelaznym pancerzem, a gałęzie powoli zamieniały się w sploty stalowych łańcuchów. Beztroskie chmurki snujące się po niebie poprzybierały niepokojące kształty. Powietrze zdawało się być ciężkie i duszne. Nagle głęboki, gardłowy pomruk zatrząsł ziemią. Alicja szalała. Miotała się po całej polanie, niszcząc, co tylko jej wpadło pod glany. Miś truchtał za nią, potykając się co i rusz, to o wyrastające spod ziemi stalowe kolce, to o gnijące kościotrupy walające się to tu, to tam, i próbował ją przekonać, żeby się uspokoiła. Bez powodzenia. - Pocałuj mnie w dupę! Kto wie, jakby się sytuacja rozwinęła, gdyby nagle nie przyfrunął Mały Książę. - Nie - jęknął Kubuś łapiąc się za głowę. - Tylko nie ten idiota. Co za dzień...! Pinokio, który zajmował się na zmianę rapowaniem i waleniem w indyjskie bębenki, odwrócił zarośniętą głowę w kierunku misia: - No wiesz? - powiedział zbulwersowany. - Jak możesz? Przecież to Mały Książę. Każde dziecko zna tę książkę. Ludzie kochają Małego Księcia. - Tak, kochają, bo nie muszą siedzieć z gówniarzem przez pół dnia i wysłuchiwać: "a narysuj mi słonia", "a narysuj mi owcę", "a narysuj mi drzewo", "a skąd jesteś?", "a co robisz?", "a która godzina?", i tak w kółko - pieklił się Kubuś. - A jak się pijawka zmęczy pytaniami to nawija o tej swojej róży - szlag może trafić. Albo snuje umoralniające przypowieści, przy których nigdy nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Taki filozof-kurdupel - miś splunął na koniec i usiadł na ziemi. Mały Książę wylądował tuż obok nich. - Dzień dobry - powiedział Mały Książę. - Dzień dobry - powiedział Pinokio. - Dzień dobry - powiedziała Alicja. - Sp... - zaczął Kubuś, ale nie dokończył, bo dziewczynka zatkała mu rączką buzię. Prawie zawsze, kiedy pojawiał się Mały Książę, w jednej chwili atmosfera uspokajała się, świat zmieniał się w ciemno-czerwoną pustynię, a na niebie pojawiały się tysiące gwiazd. Tak było i tym razem. Cała czwórka stała na ciepłym piasku, a w uszach szumiał im łagodnie ciepły, wieczorny wietrzyk. - Co to jest? - zapytał Mały Książę podnosząc z ziemi niedopałek papierosa, który Kubuś wypalił w lesie. - Papieros - odpowiedziała Alicja, która z całego serca kochała Małego Księcia. - A do czego on służy? - Do palenia. Wsadza się go do buzi i trzeba się nim zaciągnąć. - Po co? - Dla przyjemności. - Co to znaczy "zaciągnąć się"? - Daj tego peta, to ci pokażę. Patrz, trzeba robić tak. Widzisz? Mały Książę przekrzywił głowę i uśmiechał się, przyglądając się ciekawie Alicji z petem w ustach. - A ja mogę spróbować? - Nie - wtrącił się Pinokio. - Palenie jest niezdrowe. Pozostała trójka ze zdziwieniem patrzyła na nos Pinokia, który wydłużył się o dobre 10 centymetrów. - Jak to? - zawołał drewniany chłopiec. - Przecież palenie szkodzi zdrowiu! Nos znów się wydłużył. - Ale przecież... - zaczął, ale Alicja tym razem jemu zatkała usta. - Nic już nie mów - poradziła. - On chyba wierzy, że palenie jest zdrowe. - Jaki "on"? - Dlaczego urósł ci nos? - zadał kolejne pytanie Mały Książę. - Widzisz? - szepnął Kubuś do Pinokia - Mówiłem. Teraz przyczepił się do ciebie. Masz, chłopie, przesrane... - Dowiem się w końcu, kto to jest ten "on"?! - Pinokia zaczęło to wszystko irytować. - Dlaczego urósł ci nos? - zapytał Mały Książę, który nigdy nie przestawał pytać, póki nie uzyskał odpowiedzi na pytanie. - Odwal się, mały, bo zawołam węża. - odparł mało uprzejmie Kubuś. - Co "jaki on"? - No ciągle o kimś rozmawiacie, a ja nie wiem o kim... - Pinokio, dlaczego urósł ci nos?! - nalegał Mały Książę. - Czego chcesz?! - huknął na niego Pinokio, tracąc cierpliwość. - Dlaczego urósł ci nos? - A co cię to obchodzi?! To moja sprawa! Mały Książę cofnął się spłoszony. Jego smutne oczy zaszkliły się jak dwie gwiazdy. - Na mojej planecie - powiedział - nie ma nosów. Są tylko baobaby. One też rosną i też są z drewna. Może, jakbym się dowiedział dlaczego wydłuża ci się nos, wiedziałbym też dlaczego rosną baobaby. - No dobra, dobra, nos mi się wydłuża kiedy skłamię. Zadowolony? - A teraz skłamałeś? - Tak - powiedział Pinokio. Nos natychmiast urósł. - Co jest?! Nie, nie, nie skłamałem! - poprawił się. Nos urósł znowu. Był już tak długi, że Pinokio ledwo mógł utrzymać głowę prosto. Wszyscy popatrzyli po sobie zdziwieni. - Ja wiem! - powiedział Kubuś - To…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Altair
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…