Wróć do katalogu

Kufer na listy, cz.1

O niezapominajkach, fotografii i wiecznej miłości...

divsonek, opublikowano , 16 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Każdy człowiek na tym placu był niczym żywy kufer skarbów, pełen myśli i wspomnień, marzeń i tęsknot

— Jostein Gaarder

Zaczynała się wiosna. Postanowiłam, że dziś zrobię wiosenne porządki. Właściwie już kończyłam. Został mi tylko strych. Na strychu znalazłam wiele niepotrzebnych bibelotów. Uparłam się, że dłużej już ich nie będę trzymać, nawet jeśli miałyby mi się przydać w przyszłości. Trudno. Wystawię te rzeczy na garażowy kiermasz. Co roku każdy z sąsiadów z okolicy sprzedaje swoje „śmieci” w nadziei, iż ktoś to kupi. I tak bywało. Ludzie kupowali zabawki lub coś, co ich interesowało, za śmieszne pieniądze. Skończyłam prawie całe pomieszczenie. Został mi tylko jeden kąt. Muszę przyznać, że byłam trochę zmęczona. Ściągnęłam z głowy czerwoną chustkę, którą zakładam do sprzątania. Było mi gorąco. Usiadłam i napiłam się wody. Mój wzrok przykuł piękny kufer. „Nie przypominam sobie, żebym cię wcześniej tu widziała”- pomyślałam. Przysunęłam się bliżej kufra. Był pomalowany na ciemnobrązowy kolor. Na wierzchu widniały kwiaty i fragmenty listów, a może wierszy? Nieważne. W każdym razie coś napisane pięknym pismem. Nie znałam się na kwiatach, ale rozpoznałam róże i niezapominajki w doniczce. Postanowiłam, że otworzę kufer. Sięgnęłam do zamka, ale nie udało się otworzyć. Był zamknięty na kluczyk. Klucz? Skąd ja wezmę klucz?! Nagle mnie olśniło. Kluczyk. Mój kluczyk! Odruchowo sięgnęłam po mój naszyjnik. Dostałam od mamy wisiorek. Był to kluczyk na długim łańcuszku. Czy to możliwe, że mama dała mi celowo ten kluczyk? Dała mi go przed śmiercią, więc ten kufer jest mój. Mam prawo go otworzyć. Ściągnęłam z szyi naszyjnik i włożyłam do zamka. Pasował idealnie. Odemknęłam skrzynkę, a moim oczom ukazał się stos listów. Wzięłam je do ręki. Nie różniły się od siebie niczym. Wszystkie były w białych kopertach. Tylko jeden się wyróżniał. Jego koperta była w kolorze różowym. Odłożyłam resztę listów do kufra, a ten jeden trzymałam w ręce. Przeczytałam napis, widniejący na kopercie.

Dla mojego Słoneczka O niezapominajkach, fotografii i wiecznej miłości…

Od razu rozpoznałam pismo mamy. Wiedziałam, że jest to do mnie. Mama nazywałam mnie swoim Słoneczkiem. Mówiła, że zawsze rozpogadzam jej dni. Poczułam się troszkę nieswojo. Podciągnęłam kolana pod brodę i oplotłam je rękoma. List leżał przede mną. Zastanawiałam się, czy go otworzyć. Usłyszałam wołanie z dołu. Wystraszyłam się. Szybko wrzuciłam list do kufra i zabrałam go z sobą. Następnie zeszłam na dół. - Lena, myj ręce – powiedział tata. – Zaraz będzie kolacja. - Nie jestem głodna – odpowiedziałam. – Zostaw mi, a potem sobie odgrzeję. - A co tam masz? – zapytał, wycierając ręce ścierką. - To… Znalazłam to na strychu – powiedziałam niepewnie. – To kufer mamy. Znalazłam go. Ten klucz, który mi dała, pasował do tego zamka – mówiłam przejęta. – Otworzyłam kufer i znalazłam listy. Listy od mamy. - Chcesz je przeczytać? – tata podszedł do mnie. – Na pewno jesteś gotowa? - Nie martw się, tato – objęłam go. – Wszystko w porządku. Pójdę teraz do siebie. Proszę, abyście mi nie przeszkadzali. Wyjdę sama, kiedy skończę. - Kiedy ty tak szybko dorosłaś? – tata mruknął pod nosem i pocałował mnie w czoło. Szłam już do swojego pokoju, ale nagle się odwróciłam i powiedziałam: - Jest też kilka listów do ciebie i reszty gromadki, ale pozwól, że ja przeczytam najpierw jeden. - Dobrze. Idź już czytać – uśmiechnął się. – Zawołaj, jak byś czegoś potrzebowała. Poszłam do pokoju i zamknęłam drzwi. Usiadłam wygodnie na łóżku, a następnie wyciągnęłam ze skrzynki różowy list. Bez wahania go otworzyłam. Udało mi się nie potargać koperty. Rozwinęłam list i zaczęłam czytać.

Dzień dobry, Słoneczko! A może powinnam napisać dobry wieczór? Sama nie wiem, kiedy to czytasz i ile masz lat. Tak samo nie wiem, czy wciąż interesuje Cię astronomia. Rozgryzłaś juz jak wygląda Mały Wóz? A czy wciąż interesują Cię podróże? Pamiętam, jak byłaś mała i obiecywałaś mi, że jak dorośniesz, zabierzesz mnie w podróż dookoła świata. Nie wiem, co u Ciebie. Nic mi nie opowiadasz. Jestem jedynie pewna, że odkryłaś kufer z listami. Napisałam je, bo miałam tak wiele Wam do przekazania, a tak mało czasu… Kiedy zaczęła się choroba, chciałam zostawić coś po sobie, przekazać moje myśli, ale nie będę się skupiać na tym temacie tutaj. Nie w tym liście. Ten jest inny. Wyjątkowy. Pragnę Ci opowiedzieć historię mojego życia. To było, jak miałam 19 lat. Mieszkałam wtedy w Sosnowcu. Tego dnia była piękna pogoda. Doskonale pamiętam. Słońce grzało, ale nie za mocno. W sam raz. Miałam na sobie żółtą sukienkę. Wsiadłam do tramwaju. Znalazłam wolne miejsce i usiadłam pod oknem. Nie lubiłam jeździć tyłem, ale akurat tutaj było wolne. Nie lubiłam tak siedzieć, ponieważ miałam wrażenie, że ktoś się na mnie patrzy. Tego dnia także miałam to uczucie. Miałam widok na ostatni rząd siedzeń, były na wprost mnie. Siedziałam tam chłopak, który wciąż na mnie patrzył. A może to ja się na niego gapiłam? Sama nie wiem. Starałam się tego nie robić i skierowałam wzrok za okno, na widok rozciągający się za nim. Jednak kątem oka dostrzegałam, że wciąż się na mnie patrzy. Spojrzałam na niego. Pomyślałam, że jeśli to zrobię, to odwróci wzrok. Nie stało się tak. Wciąż się patrzył. Wydawałoby się, że go jeszcze bardziej zachęciłam. Uśmiechnął się do mnie. Zarumieniłam się. Wydawał się trochę natrętny i bardzo pewny siebie. Trzymał w dłoniach błękitne niezapominajki. Były cudowne. Zastanawiało mnie, skąd może mieć takie piękne kwiaty. Teraz uniosłam wzrok nieco wyżej, spoglądając na jego twarz. Patrzyłam na jego uśmiech. Bielutkie zęby, malinowe wargi rozciągnięte po uszy. Z daleka widziałam wielkie, błyszczące oczy, choć nie byłam pewna koloru. Miał wydatne kości policzkowe, a nos średni, ale pasujący do reszty. Jednym słowem - był nieziemsko przystojny. Uśmiechnęłam się delikatnie, a potem spuściłam wzrok. Tramwaj się zatrzymał. Zorientowałam się, że chłopak z niezapominajkami wysiada. Nie miałam konkretnego miejsca, do którego zmierzałam, a więc postanowiłam wysiąść za nim. Szedł przed siebie, nie oglądając się. Ściskał mocno kwiaty, tak jakby były dla niego najcenniejsze w życiu. Ulicą przechodziły tłumy. Traciłam tego chłopca z oczu. Zaczęłam przyspieszać, ale przechodzący ludzie mi przeszkadzali. Wyglądało to tak, jakby starali się nas rozdzielić. Cóż, udało się im. Zgubiłam go. Stwierdziłam, że dalsze poszukiwania nie mają sensu i wróciłam do domu. Tego wieczoru nie mogłam zasnąć. Wszystkie myśli sprowadzały się do Chłopaka z Niezapominajkami. Skąd miał te urocze kwiaty? Po co mu one? Kim on właściwie jest? Nie znalazłam jeszcze na to odpowiedzi. W końcu udało mi się zasnąć. Trzy dni później powtórzyłam tę czynność. Mianowicie znów wsiadłam w ten sam tramwaj, jadąc bez celu. Nie uwierzysz, ale znów ujrzałam Chłopaka z Niebieskimi Niezapominajkami. Nie wiem, czy on mnie zobaczył, ale wątpię. Złapałam się na tym, że przyglądam się mu. Wyglądał tak samo jak go zapamiętałam. Miał tak samo cudowne kwiaty jak wtedy. Dzisiaj także za nim wysiadłam. Różnica między dniem dzisiejszym a wcześniejszym jest taka, że dziś go nie zgubiłam. Szedł w kierunku cmentarza. Dalej nie poszłam. Schowałam się za drzewo i obserwowałam go. Nie wiem, czyj to był grób. Jeśli los zechce, to dowiem się w swoim czasie. Nie bardzo rozumiem, czemu to zrobiłam, ale odeszłam. Wróciłam po prostu do domu. Następnego dnia znów poszłam na przystanek tramwajowy. Planowałam spędzić dzień na robieniu zdjęć. Szkoda mi było nie wykorzystać tak pięknego dnia. Może nie pamiętasz, Słoneczko, ale…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych