Las Żelaznych Księżyców - rozdział 1
Początek historii rodzeństwa, które znalazło się z nieodpowiednim miejscu, o nieodpowiednim czasie. Odnalezienie tajemniczej księgi. Historia musi zatoczyć koło.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
LAS ŻELAZNYCH KSIĘŻYCÓW ROZDZIAŁ 1
Jeden z wielu robotników odgonił pałętającego mu się pod nogami chłopca. Na oko siedemnastoletni młodzieniec z jasnobrązowymi kędziorkami na głowie wymknął się drzwiami do pierwszego pokoju, jaki się napatoczył. Rozejrzał się po pomieszczeniu z namaszczeniem błądząc wzrokiem po zapełnionych książkami regałach, które nie zostały jeszcze wyniesione. Błądził przez moment palcem do grubych brzegach książek i roziskrzonym wzrokiem wpatrywał się w tytuły. -Jacek? – Usłyszał wołanie siostry. Spojrzał w bok na wchodzącą do pokoju dziewczynę. Łucja przeszła pod opartą o ścianę belką i strzepała ze starych, podziurawionych już na kolanach jeansów biały tynk. Poprawiła brązowe włosy spięte w wysoką kitkę na czubku głowy rozglądając się jednocześnie po jasno oświetlonym pomieszczeniu. -Gdzie Maciek? – Zapytała brata, wpatrując się w beżową tapetę odchodzącą od ściany. -Był na korytarzu – odpowiedział Jacek. -Ale już go tam nie ma – zauważyła Łucja – Mama go szuka. Cała chodzi ze złości. -Daleko nie zajdzie – mruknął chłopak wyciągając ukrytą na samej górze księgę. Chwycił ją w obie ręce i zdmuchnął z niej kurz. -Jacek! – Warknęła dziewczyna machając przed nosem dłonią dla odpędzenia od siebie tumanów drobniutkiego pułku – Brata zgubiliśmy, a ty się w bibliotekarza bawisz! -Szsz – uciszył ją chłopak i przywołał gestem dłoni – Zobacz. Łucja wspięła się na palce i zajrzała bratu przez ramię. W rękach trzymał największą książkę, jaką Łucja w całym swoim szesnastoletnim życiu widziała. Oprawiona w skórę okładka była czarna jak smoła i równie nieprzenikniona i niezrozumiała, jak tekst zapisany na pergaminowych stronicach. Nie było to żadne ze znanych rodzeństwo pism, a znaczyło ono każda kolejną stronę. -Co to znaczy? – Zapytała dziewczyna. -Czekaj, czekaj. Zaraz ci powiem – Jacek przyłożył dłoń do czoła, jakby się zastanawiał. Naraz pstryknął odkrywczo palcami i spojrzał rozradowany na Łucję – Nie wiem. Łucja uderzyła go najmocniej jak umiała w ramię, ale była niemal pewna, że brat tego nie poczuł. Był wysoki i chudy, ale nie chucherkowaty. Łucja śmiała nawet przypuszczać, że jej brat wbrew pozorom jakieś mięśnie posiada. -Nie żartuj sobie – naburmuszyła się. -Nie żartuję – powiadomił Jacek i wskazał brodą na księgę – Nie wiem, co to jest. Łucja zmarszczyła po swojemu nos i już otwierała usta, by coś powiedzieć, gdy dobiegł ich z dołu hałas i dziki wrzask dziecka. Oboje spojrzeli na siebie jednocześnie. -Maciek! – Zawołali i zaczęli się przepychać do drzwi. Znokautowali po drodze kilkoro mężczyzn pracujących przy odnowie domu babci Elizy. Zeskakując z paru stopni od razu zbiegli na parter. -Maciek! – Zawołała Łucja wbiegając do pokoju…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Kaczka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…