Lekarstwo na miłość
Opowiadanie 11 z cyklu "Kiedy miłość odchodzi."
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Iwona siedziała w kuchni sama. Mroźny, niedzielny poranek w ciepłej i przytulnej kuchni znaczony ciemną kawą i bułką z prawdziwym masłem był dla Iwony spełnieniem marzeń. Owinięta w ciepły, frotowy szlafrok w grubych, bawełnianych skarpetach na stopach czytała sobotni dodatek dołączony do Dziennika. Z prawdziwą przyjemnością popijała ciemną kawę przegryzając ją bułką. Z łazienki dobiegał przytłumiony szum wody. To Robert zażywał niedzielnej kąpieli nie zważając na koszty zużywanej wody. Często irytowało to Iwonę, że Robert nie potrafi oszczędzać, ale nie dziś, nie w taki poranek jak ten. I wszystko byłoby dobrze gdyby nie Natalia, która właśnie wsunęła się do kuchni. Właśnie - wsunęła się, bo przecież nie weszła. Ledwo odrywając stopy od podłogi zbliżyła się do lodówki i otworzyła ją. Długo wpatrywała się w jej zawartość z rękoma smętnie zwisającymi wzdłuż ciała. Iwona obserwowała ją kątem oka, próbując jednocześnie skupić się na czytanym tekście. Wreszcie zirytowana wciąż otwartą lodówką i brakiem zdecydowania u siostry odezwała się. - Nat, jeśli jesteś głodna, to weź sobie coś. Ale zamknij tę lodówkę, bo to jej szkodzi. Natalia nie odezwała się ani słowem, tylko jak robot wyciągnęła rękę i zatrzasnęła lodówkę. Chwilę jeszcze postała twarzą przodem do lodówki, jakby nadal się zastanawiała, co wybrać z jej wnętrza. Iwona zupełni zniechęcona do czytania odłożyła gazetę i patrzyła na szczupłe plecy siostry. Zupełnie jej nie poznawała. Ta trzpiotka, pełna werwy i wigoru, zawsze skora do śmiechu i robienia dowcipów zmieniła się w ciągu jednej nocy nie do poznania. Iwona miała nadzieję, że jest to tylko chwilowa i pozorna zmiana, że Natalia nadal jest tą mało odpowiedzialną osóbką jaką była do tej pory. Taką siostrę kochała i akceptowała, mimo iż ona sama była zupełnie inna. Ale ją zmusił do tego po części los, a Natalia miała więcej szczęścia, między innymi dlatego, że miała taką siostrę jak Iwona. - Może zrobię ci kawy. Albo herbatę. Jak wolisz, Nat? - Wszystko mi jedno. – odpowiedziała Natalia i skromnie przysiadła na brzeżku krzesła przy kuchennym stole. Jej włosy były skołtunione, a twarz blada. - Ale może to tylko brak makijażu. – pomyślała Iwona wsypując do kubka granulki herbaty. – Kto w lutym może się pochwalić piękną opalenizną? - No może tylko te, które chodzą do solarium. – dodała sobie w myślach i postawiła przed siostrą kubek z parującą herbatą. Natalia objęła kubek z herbatą obiema dłońmi i zapatrzyła się w dal. Iwona wróciła na swoje miejsce, ale gazety już do ręki nie wzięła. Bułka przestała jej smakować, a chłodna kawa miała gorzkawy smak. Natalia wciąż siedziała nieruchomo i patrzyła gdzieś ponad ramieniem siostry na ścianę w oliwkowym kolorze. - Natalia. – odezwała się Iwona. Żadnej reakcji. - Natalia.- powtórzyła jeszcze raz i dotknęła jednej z dłoni okalających kubek w różyczki, ulubiony kubeczek Nat. Natalia na ten niespodziewany dotyk drgnęła i odruchowo cofnęła rękę, przewracając tym samym kubeczek. Brązowy płyn natychmiast popłynął szerokim strumieniem po kuchennym blacie i począł spływać na podłogę głównie w tym miejscu, gdzie siedziała Natalia. Dziewczyna zerwała się z krzesła na jej bluzie oraz spodniach od pidżamy widoczne już były brązowe plamy. - Natalia, przepraszam. Ja przecież nie chciała. – Iwona po krótkim osłupieniu zerwała się z krzesła. Chciała pomóc siostrze, dowiedzieć się, czy herbata jej nie poparzyła. Przecież dopiero co zalała ją wrzątkiem. Ale Natalia nie dała szansy na pomoc. Wybuchła płaczem i wybiegła z kuchni. O mały włos nie zderzyła się z zmierzającym w stronę kuchni Robertem. Wpadła do opuszczonej przez szwagra łazienki i zamknęła się w niej. - Co się stało pokłóciłyście się? – spytał Robert. A widząc rozlaną herbatę, uśmiechnął się i dodał. – A może to była walka. Szkoda, że tego nie widziałem. - Nie żartuj sobie. – powiedziała Iwona zła na cały świat. I tak prysła wspaniałość niedzielnego poranka. – Tylko pomóż mi z tą rozlaną herbatą. Ten obrus trzeba od razu namoczyć, bo inaczej plamy nie zejdą. Wcisnęła w ręce męża poplamiony obrus, by zaniósł go do łazienki i namoczył w proszku, a sama zajęła się zmywaniem podłogi. Czołgając się pod stołem w poszukiwaniu rozlanej herbaty usłyszała głośne chrząknięcie męża. - Zamknęła się. – powiedział Robert. - Co? – Iwona z rozpędu uderzyła się czubkiem głowy o spód stołu, wyczołgała się tyłem i zaczęła masować głowę. - Lepiej przyłóż sobie czymś zimnym, bo będziesz miała guza. – poradził Robert. - Obejdzie się. – odburknęła. Nie lubiła ponosić porażek, nawet tych drobnych. Perfekcjonistka do przesady, bardzo wyczulona na swoim punkcie, nawet w oczach męża chciała uchodzić za ideał. - Dlaczego wciąż trzymasz ten obrus? - Bo Natalia zamknęła się w łazience i nie chce otworzyć. Iwona bojowym krokiem ruszyła w stronę łazienki. - Natalia! – załomotała do drzwi. – Otwórz natychmiast. Mamy małą awarię. - Nie otworzę. - dobiegł przytłumiony głos zza drzwi. - Natalia nie bądź dzieckiem. – przekonywała Iwona. – to tylko herbata. Nic się przecież nie stało. - To po co chcesz tutaj wejść. Mnie nic nie jest. - Obrus jest cały zalany. Muszę go namoczyć, żeby nie było plam. Cisza. - Natalia, proszę. Wiesz przecież jak go lubię. - A ja go nie lubię. Dajcie mi święty spokój. - Ale...... – rozpoczęła Iwona, lecz Robert nie dał jej dokończyć. Wciągnął ją do sypialni i zamknął drzwi. - Słuchaj. A może Nat rzeczywiście coś jest. Wczoraj wieczorem nawet do nas nie zajrzała jak wróciła do domu. A jak żyję i jak długo was znam, nigdy wcześniej nie miało to miejsca. Natalia jest przecież towarzyskim stworzeniem i za wszelką ceną szuka kontaktu z drugim człowiekiem. Czy ty niczego nie zauważyłaś? - Owszem zauważyłam i nawet chciałam z nią o tym porozmawiać. Ale ten incydent z herbatą przeszkodził mi w tym. - Więc porozmawiaj z nią teraz. Nawet jak siedzi zamknięta w łazience. - A obrus? - Daj spokój z obrusem. Obrusów możesz mieć tysiąc, a siostrę masz tylko jedną. Iwona westchnęła i rzuciła jeszcze raz okiem na nieszczęsny obrus. - Natuś. – zastukała cicho w drzwi łazienki. – Możemy porozmawiać? - Nie chcę. – odburknęła Natalia po chwili ciszy. - Ale ja cię proszę. Jestem twoją siostrą i nie mogę patrzeć jak coś cię gryzie. - Natalia. Iwona z uchem przy drzwiach nasłuchiwała tego, co dzieje się w łazience. Bała się o Natalię. Wiedziała, że jest impulsywna i porywcza, nie zawsze do końca przemyślała jakąś sprawę, tylko działała pochopnie. Co prawda czyniła różne rzeczy w dobrej wierze, ale efekt tych działań nie zawsze był zadowalający. Teraz też mogła popełnić jakieś głupstwo i to być może tragiczne w skutkach, bo jej nastrój był wisielczy. Iwona jeszcze raz bez przekonania cicho zastukała w drzwi. Najpierw usłyszała chrobot przekręcanego zameczka, a potem uchyliły się drzwi w taki sposób jakby mówiły „Jeśli tak bardzo chcesz, to wejdź.”. Iwona mocniej zawiązała sznurek od szlafroka i weszła do łazienki. Teraz już nie było odwrotu, musiała szczerze porozmawiać z siostrą. Robert już całkowicie ubrany od pół godziny krążył między sypialnią a kuchnią, nerwowo spoglądając na zegarek. Kiedy przechodził obok drzwi łazienki, zatrzymywał się przy nich, postał chwilę nasłuchując odgłosów dobiegających z wnętrza łazienki. Ale widocznie siostry rozmawiały bardzo cicho, bo nie usłyszał ani słowa. Owszem inne odgłosy było słychać. Szum wody, zamykanie szafki, w szybce w drzwiach czasem udało mu się zobaczyć jakąś postać. I gdyby nie to, że miał już kupione bilety na południowy seans dla siebie i Iwony nie przeszkadzałoby mu, że dziewczyny tak długo tam siedzą. Robert był osobą tolerancyjną, potrafił wiele wybaczyć, a Natalię bardzo lubił, a nawet kochał, tak jak kocha się własną siostrę. Wreszcie drzwi się otworzyły. Pierwsza z łazienki wyszła Natalia ubrana w seledynowy szlafrok Iwony. Przyciskając go do piersi szybko przeszła obok Roberta i znikła w swoim pokoju. Iwona wciąż nie wychodziła z łazienki, więc Robert zajrzał tam. Jego żona w piżamie w groszki siedziała na…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil cavelady
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…