Wróć do katalogu

Lilith

Jak długo można trzymać w pamięci obraz niewiernego kochanka?

Yada, opublikowano , 10 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Stała na rogu ulicy, z kruczoczarnymi włosami rozwianymi na wietrze i twarzą podobną do porcelanowej lalki, jednocześnie rozpustną i niewinną jak u dziecka. Wydatne, różowe usta poruszały się niemal niezauważalnie, w sposób podobny do tego, w jaki zakonnice szepczą swoje modlitwy. Z roztargnieniem i niedbałością przejechała językiem po wargach. Cała postać kobiety emanowała nieziemską siłą, a w błękitnych oczach kryło się coś o wiele bardziej niebezpiecznego niż olbrzymia pewność siebie. Wszyscy mijający ją ludzie intuicyjnie opuszczali spojrzenie i przyspieszali kroku, aby jak najszybciej znaleźć się z dala od niej. Nikt nie zauważył, jak promienie słońca załamują się na jej ramionach ukazując świetlisty zarys skrzydeł. Kobieta westchnęła, a cała jej twarz stężała w zamyśleniu. Zacisnęła usta, brwi zbiegły się w jedną linię. Nie trwało to jednak długo. W czasie krótszym od tego, w jaki pojedyncza kropla deszczu przebywa drogę z nieba na ziemię, oblicze kobiety rozpogodziło się. Uniosła twarz i zaczęła węszyć niczym zwierzę łapiące trop. Potem ruszyła przed siebie. Nie szła, tylko płynęła, niemal nie dotykając stopami chodnika. Tłum bezszelestnie rozstępował się przed nią, aby, gdy tylko przeszła, zbić się z powrotem w zwartą masę. Czujne spojrzenie nie pozostawiało wątpliwości, że kobieta kogoś poszukuje. Zatrzymywała się czasami i węszyła w powietrzu, aby sprawdzić kierunek. Kilkakrotnie gubiła ślad, ale wiedziała już, że znajduje się blisko swojego celu i nic nie mogło jej przeszkodzić. Mijała kolejne ulice, nie zauważając nawet, że wciąż przechodzi koło tych samych miejsc. Była jak mała dziewczynka, zagubiona w wielkim świecie, bez nikogo znajomego u boku. Otaczało ją coraz mniej ludzi, jednak nie zwróciła na to uwagi. Podobnie jak na to, że za jej plecami słońce prawie znikło z horyzontu. Nagle poczuła go, a zaraz potem zobaczyła. Szedł ulicą, cały ubrany na czarno, z kapturem nasuniętym na twarz. Mimo to kobieta rozpoznała go od razu. Uśmiechnęła się, a w jej oczach pojawił się blask entuzjazmu. Przyspieszyła kroku, żeby go nie zgubić. W momencie, kiedy mężczyzna skręcił niespodziewanie w jedną z wąskich alejek, podążyła za nim. Zatrzymał się, przeczuwając, że jest śledzony. Nasłuchiwał przez chwilę, ale nie mógł usłyszeć obcych kroków. Kobieta bez najmniejszego szmeru przysunęła się do niego i stanęła tuż za jego plecami. Mimo tej bliskości nie zauważył, albo tylko udawał, że nie dostrzega, że stoi za nim. Zadrżał tylko nieznacznie, kiedy położyła mu na ramieniu swoją smukłą dłoń. Nie zareagował od razu. Oddychał rytmicznie, a po pewnym czasie niepewnie otworzył usta i przeciągnął językiem po spierzchniętych wargach. Dopiero wtedy się odwrócił. Silniejszy podmuch wiatru zerwał z jego głowy kaptur, odsłaniając młodą, przystojną twarz. Dostrzegł stojącą za nim kobietę. Uśmiechała się do niego, a jej wargi poruszały się, szepcząc niemo: „Adamie”. „Pamiętasz mnie?”, zapytała. Jej aksamitny głos mógłby należeć do anioła. Mężczyzna uśmiechnął się niepewnie, ale widząc, że dziewczyna jest zrelaksowana i gotowa na bliższą znajomość, rozluźnił się. „Nie pamiętam, kochanie. Ale zawsze możesz mi przypomnieć.” „Chcesz tego?” Nie odpowiedział i ona też nie mówiła nic więcej. W pewnym momencie ich spojrzenia zetknęły się. Mężczyzna poczuł napięcie i w bezwarunkowym odruchu odsunął się do tyłu. Zbliżała się do niego powoli, a potem położyła dłoń na jego policzku i zaczęła go łagodnie pieścić. Dotyk sprawiał przyjemność. Chłód jej palców był jednak silniejszy od gładkości i delikatności skóry. „Mój biedny, biedny Adam. On nic nie pamięta.” Szeptała wprost do jego ucha. Potem zbliżyła się do jego twarzy i przyłożyła swoje gorące, mięsiste wargi do jego ust, składając na nich najcudowniejszy pocałunek, jaki w życiu przeżył. Oczy zamknęły się bez jego udziału. Gdy otworzył je ponownie, stała kilka kroków dalej. „Pamiętasz mnie, prawda?”. „Wydaje mi się, że wciąż nie.” Uśmiechnął się przekornie. Tym razem jednak nie odwzajemniła się tym samym. Patrzyła na niego wzrokiem pożądliwym i nienawistnym zarazem. „Nie uciekniesz mi.” Usłyszał jak mówi, ale nie zauważył, aby jej usta się poruszyły. „Tym razem nie pozwolę ci odejść i się oszukać.” Teraz pewien był, że jej wargi nawet nie drgnęły. Dreszcz przerażenia przebiegł po jego plecach. Cofał się powoli, krok za krokiem, bojąc się wykonać jakikolwiek gwałtowny ruch. Poczuł, jak jego plecy dotykają ściany. Dziewczyna wyszczerzyła zęby w zwierzęcym grymasie. Nie miał gdzie uciekać, a wyobraźnia podpowiadała mu, że za chwilę stanie się coś złego. „Wariatka”, pomyślał.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych