Łowca Marzeń
Łowca Marzeń...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
ŁOWCA MARZEŃ
Od godziny siedziały, pijąc piwo na rynku w Rzeszowie. Słońce odbijało się od parasolek nad stolikami, a zaduch gorącego asfaltu oplątywał nogi plastikowych krzeseł. - Dalej myślisz o religioznawstwie? - przerwała ciszę Anka, patrząc na Kaśkę. - Mhm, czasami wieczorami leżę i wyobrażam sobie siebie w długiej spódnicy, okularach na nosie i tonie książek pod pachą, jak idę korytarzami uczelni. Energiczne kroki, zamyślony wzrok, a w głowie nowe pomysły na tematy spotkań. Siedzę potem do północy z gronem takich jak ja zapaleńców i dyskutujemy o widzeniu świata w relacjach różnych religii... - Ale masz wyobraźnię - zaśmiała się Gośka. - To źle? - Nie, ale ja zamiast wyobraźni wolę mieć konkretny plan. Chcę być projektantką, więc poszłam do szkoły krawieckiej. Wolałabym być w ogólniaku, bo to lepiej brzmi, ale jako przyszła projektantka muszę znać wszystko od podszewki - dosłownie i w przenośni. Więc chodzę do tej szkoły, zaliczam praktyki i poznaję ludzi, którzy kiedyś być może będą mogli mi pomóc. Po szkole zahaczę się w jakiejś pracowni, za jakiś czas może uda mi się dostać do jednej ze znanych projektantek, a po kilku latach zacznę pracować na własne nazwisko. Koniec planu. - Rzeczywiście, dużo miejsca na niespodzianki tu nie ma - stwierdziła Kaśka. - Poczekaj, jak za dziesięć lat będę ci szyła te twoje długie spódnice, to dopiero będzie dla ciebie niespodzianka. - Wybaczcie, że się wtrącam, ale słuchałem was przez chwilę i chciałbym coś wam powiedzieć. Jeżeli można, oczywiście - wysoki blondyn w szarej koszulce i słonecznych okularach, który jeszcze przed chwilą siedział przy stoliku obok, stał teraz między Kaśką i Gośką. Obie równocześnie poczuły lekki powiew pachnącego ziemią wiatru. "Bez sensu" pomyślała Gośka. "Wiatr nie może pachnieć ziemią. Przynajmniej nie w centrum miasta na środku rozgrzanego, asfaltowego placu". Chciała zapytać pozostałych dziewczyn, czy czują ten zapach, ale wysoki chłopak już mówił dalej. - Jeżeli chodzi o ciebie - zwrócił się do Kaśki - to długa spódnica i okulary jakoś nie robią na chłopakach specjalnego wrażenia... - A kto mówi o chłopakach? - uniosła się Kaśka - czy zawsze wszystko musi się kręcić wokół tak banalnej rzeczy jak faceci? Może ja nie potrzebuję nikogo, bo do szczęścia wystarczą mi dobre książki i jeszcze lepsze dyskusje? - Może teraz ci wystarczą. Ale za parę lat będziesz chciała mieć kogoś przy sobie. A mało który chłopak wytrzyma, jak jego dziewczyna zamiast na fryzjera będzie wydawać pieniądze na książki. Jeżeli do tego będziesz wracać o północy, zajęta tymi swoimi dyskusjami... Pomyśl o tym, zanim zamkniesz się w domu, żeby zakuwać do egzaminów. Nie dość, że stracisz kawałek swojego pięknego, młodego życia na siedzeniu nad książką, to jeszcze skończysz tak, jak ci przepowiada twoja matka - będziesz samotną, zgorzkniałą, starą panną, o której opowiada się straszne historie małym dzieciom, żeby były grzeczne. - Skąd wiesz, co mi przepowiada moja matka? - Większość matek tak mówi - odezwała się Gośka - gdy po osiągnięciu stosownego według nich wieku, nie masz jeszcze obrączki na palcu. Moja też mnie tak straszy, tyle że do wizji tej dokłada jeszcze gromadę kotów i samotną śmierć głodową. - Nie będziesz samotna, będziesz mieć przecież gromadę kotów - zaśmiała się Anka. - Ale może tyle będzie mnie kosztowała ich karma, że naprawdę umrę z głodu. - Nie umrzesz - odezwał się chłopak. Rozśmieszyła je pewność, z jaką to powiedział - Ale pomyśl o czymś innym - już teraz ukrywasz, gdzie chodzisz do szkoły, bo głupio ci się przyznać, że będziesz krawcową. Na imprezach mówisz, że chodzisz do liceum i w panice przypominasz sobie nazwiska profesorów, o których opowiadały ci koleżanki. A co potem? Zanim dostaniesz się, jak mówisz, do znanej projektantki, będziesz szyć seryjne spodnie w małym, dusznym zakładzie. Wyjdziesz za mąż i co będziesz mówić znajomym, których spotkasz po latach? Że jesteś krawcową? Jak dla mnie, to zawód jak każdy inny, ale pomyśl, czy spotykając menadżerów, kierowników, albo nawet księgowych, będziesz w stanie powiedzieć, że pracujesz w krawieckim zakładzie. - Raczej nie będzie - stwierdziła Anka. Bo Gośka była znana z dbałości o swój wizerunek. Swoją wiedzę z zakresu mody wykorzystywała nie tyle w szkole, co we własnym ubiorze. To stąd brało się jej ukrywanie prawdy, do jakiej szkoły chodzi. Chciała być doskonała. Precyzyjny strój, precyzyjny plan, precyzyjne życie - Gośka. - Patrząc na ciebie widzę, że lubisz się dobrze ubrać - powiedział chłopak, jakby słysząc to, czego nie dopowiedziała Anka - pomyślałaś, skąd weźmiesz na to pieniądze? Teraz ci dają rodzice, ale gdy już zaczniesz pracować, chyba nie będziesz na nich liczyć? Znasz zarobki krawców, zanim rzeczywiście do czegoś dojdziesz, będzie ci musiało to wystarczać... - Wiecie co, nie mam już ochoty na to piwo - powiedziała Gośka, wstając od stolika. Była zdenerwowana, chociaż starała się nad sobą panować. - Poza tym nie chce mi się prowadzić rozmowy o niczym - dodała, patrząc na chłopaka. - Ja też już muszę lecieć - Anka zaczęła zbierać swoje rzeczy z krzesła - mam dzisiaj iść po bilet na samolot. Kaśka i Magda także wstały. Atmosfera spokojnego, leniwego popołudnia ulotniła się wraz z pojawieniem się chłopaka. - Na razie - rzuciła Gośka i nie patrząc na żadną z nich, ruszyła w stronę przystanku. Za nią powoli poszły Kaśka z Magdą. - Idziesz w stronę Trzeciego Maja? - spytał chłopak Ankę. Kiwnęła głową. - Odprowadzę cię. Tez muszę tam coś załatwić. Przez chwilę szli w milczeniu. Ance przyszło do głowy, że żadna z nich nie zapytała chłopaka o imię, ale milczała dalej, pogrążona w swoich myślach. Pierwszy ciszę przerwał chłopak. - Idziesz kupić bilet? - Mhm. - Gdzie lecisz? - Do Stanów. - Na wakacje? - Trochę dłużej - uśmiechnęła się - Wiesz, wujek załatwił mi tam pracę. Pobędę trochę, poodkładam i wrócę. - Po co? - zapytał lekko ironicznie chłopak. - Co "po co"? - nie zrozumiała. - Po co chcesz tu wracać? - Bo tu jest mój dom. Tutaj mieszkam, tu mam rodzinę i przyjaciół. Poza tym... - Patriotyczne bzdury - przerwał jej - to po co w ogóle jedziesz, skoro tak kochasz nasz piękny, idealny kraj? - Bo chcę coś odłożyć - zdenerwowała się. Nagle uderzył w nią silny podmuch wiatru o zapachu ziemi. Zignorowała to odczucie, bo chciała powiedzieć temu aroganckiemu chłopakowi, że nie ma racji. I że nie ma prawa krytykować cudzych marzeń. Ani jej, ani Gośki, ani Kaśki. - Chcę otworzyć po powrocie restaurację. Taką małą knajpkę z klimatem. Mam…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil kusboz
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…