Wróć do katalogu

Ludzie bez teraźniejszości

Opowiadanie o zagrożeniach, jakie wynikają z postępu i o tym, czy można odmitologizować siebie i swoich herosów z dzieciństwa.

borsukoff, opublikowano , 7 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Opowiadanie o zagrożeniach, jakie wynikają z postępu, przy jednoczesnym odmitologizowaniu herosów z dzieciństwa.

Bałem się, choć nie był to strach rzeczywisty czy realnie zagrażający mojej codzienności. Tak czułem, albo tylko tak mi się zdawało… Przestałem w myślach tworzyć kolejne — ni to durne, ni to śmieszne — zagadki w stylu: „jak nazywa się najdłuższe (największe) zwierzę” — krokodyl milowy. Odpowiedź, która wywoływała w moich myślach zadowolenie połączone ze zdziwieniem nad własną durnością, jakoś gdzieś już uciekła. I to chyba na dobre…

Te cotygodniowe, tak podobne do siebie spacery bez psa, ale ze słuchawkami w uszach, jeszcze do niedawna działały na mnie jak katharsis. Oczyszczały z monotonnej, choć dalekiej od nudy, codzienności. Jeszcze niedawno… Gdy kilka dni temu przez przypadek zauważyłem w czyjejś gazecie, zerkając półświadomie na treści czytane przez tramwajowego współpasażera, to mój beztroski żywot, jeśli można go tak nazwać, ulotnił się. Pewnie bezpowrotnie. Znowu Ci Amerykanie… Znowu ci naukowcy… Znowu ci ich wskrzeszający zmarłych medycy… Z jakiegoś fatalnego w skutkach wypadku drogowego w Teksasie czy Ohio uratowano jednego mężczyznę. Kilkoro innych zmarło wskutek odniesionych ran i licznych poparzeń II i III stopnia. Jakiś van z amerykańską rodziną zderzył się z ogromną ciężarówką przewożącą trujące i łatwopalne chemikalia. I fakt uratowania kogoś z potwornego wypadku, i to gdzieś w dalekiej Ameryce, nie zainteresowałby ani mnie, ani jakiegoś szukającego sensacji pismaka. Gdyby nie ciąg dalszy papierowej historii… Owy uratowany mężczyzna, w gazecie zerknąłem na jego czarną twarz i pozbawione jakichkolwiek emocji oczy, żył, mimo że wskutek wypadku stracił mózg. Nie część, nie którąś z półkul czy któryś z płatów, ale cały mózg. Według tekstu z dziennika, człowiek ten, jeśli istota bez mózgu może być tak nazwaną, żył nie tyle dzięki wysiłkowi amerykańskich lekarzy, ale dzięki „cudownym” właściwościom chemikaliów, które przewoziła ogromna ciężarówka. Nie podano, jakie to były specyfiki…

Bałem się. Bałem się już chyba piąty dzień. Wiedziałem, że nadchodzi czas, ten czas, przed którym nie ma ucieczki. Czas istot ludzkich, które nie są ludźmi. Czas ludzi-cyborgów, którzy pozbawieni uczuć, mają stać się ideałami. Ideałami żołnierza, duchownego, strażaka, bankiera czy kryminalisty. Przypomniałem sobie, nie była to informacja z zakamarków pamięci, że owy czarnoskóry, ocalały z wypadku mężczyzna, ma posłużyć amerykańskim wojskowym jako „prototyp” maszyny do zabijania. Maszyny, dzięki której będzie można zwyciężyć w Afganistanie. Maszyny, której niestraszne będą amazońskie lasy i narkotykowi partyzanci. Ale ja nie wierzyłem w te niby szczytne idee. Czułem, że coś się kończy. Kończy się świat realnych zagrożeń i pragnień. Kończy się mój świat, świat, z którego czasem miałbym ochotę uciec w nieznane. Teraz jednak nie chciałem umierać. Chciałem żyć… Wiedziałem, można nazwać to intuicją, że moja niby spokojna egzystencja, z w miarę jasno określoną tożsamością, się skończy. Jeśli już się nie skończyła. To nie ja będę…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych