Wróć do katalogu

Mała Hiroszima, Jagody i białe ściany.

oryginalne wizje pewnego równie oryginalnego młodego człowieka

borderline, opublikowano , 4 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Historia zaczęła się przy oknie, romantycznie bardzo, nie powiem. Znowu śniły mi się te puste szklanki, jakieś kieliszki, wypisany ołówek i długopisu znaleźć także nie mogłem, gdyż okno, to okno, co zawsze było mi pierdolonym wrogiem zapraszało z przepełnionym chytrością uśmiechem na szybowych ustach, acz z otwartymi, przejrzystymi ramionami do utopienia się nocą, szkarłatno-granatową nocą w Syriuszu marki 2010, do zerzygania ironicznym śmiechem trzeciego piętra. Gdy spokojnie paliłem kolejną czarną bibułę i co jakiś czas pływałem spierzchniętymi nieco wargami w Muszyniance kwaśnej firmy cytryna w gratisie od mafii prawicy potężnej i wzniosłej, lecz co tu dużo opowiadać... Widziałem ją nawet z klapkami kolorowych świateł latarni na oczach. Brąz włosy, raczej, choć czasem zasłyszało się - jak świeże kasztany, i oczy pięciozłotowe niczym te wszystkie zasrane, platformowe euromonety. Długie włosy, fale niczym morza. Bałtyk, oceany i wszystkie barwy nieba ani Ziemi tym bardziej to już równać się z tą ugrzecznioną doskonałością nie mogły. Bo Jagoda sama w sobie była Doskonałością. Każdy krok, stuk kolejny ciężkich, obitych wojskówek z błyszczącymi klamrami po każdym ich boku nie wiedzieć czemu przyprawiał mnie o dziwne wizje. Nic to, że zawsze trzymała z prawicami, zapewne nawet faszystką w XXI wieku była idealną. Byliśmy w górach, i przy samym oceanie, bawiliśmy się w kamikadze, ona po prawo, ja po lewo, i bum! Jebs, huki jak za Hiroszimy! Na koniec z tej całej miłości uraczyłem ją świeżym, wybuchowym ładunkiem, który niczym kwiat miękko wsunął się za poły tego nieziemsko wręcz poprawnie uprasowanego munduru. Przeżyliśmy ze sobą kilka arcywspaniałych momentów, kiedy przechodziła po tych nieszczęsnych ulicach pod mym zmęczonym brakiem nowego mięsa armatniego oknem. Zawsze nienaganna, zawsze prawym…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych