Malga
opowiadanie
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Gdy się obudziłam, nad moim uchem dźwięczał dzwonek budzika. Jak zawsze oberwał ode mnie, ale posłusznie ucichł. Spojrzałam na godzinę. Cholera, kiedy zdążyłam go przestawić? Jestem spóźniona na pierwsze zajęcia. Nie ma sensu się spieszyć. Przeciągając się zajrzałam do szafy. I w tedy przeżyłam pierwszy szok – tam nie było moich ubrań! Mało tego, to nie była moja szafa! Dopiero wtedy przetarłam oczy i rozejrzałam się po pokoju. Tam nie było nic mojego. Na ścianie plakaty jakiś wystylizowanych facetów, którzy co prawda byli przystojni, ale mnie przerażali pewnością siebie, która emanowała z każdego spojrzenia. Jeszcze raz zajrzałam do szafy: obcisłe bluzki, króciutkie różowe spódniczki i sukienki z dekoltami do pasa. W tym momencie przyszło mi do głowy, żeby przejrzeć się w lustrze. Gdy przymknęłam szafę, dostrzegłam lustro na całej rozciągłości drzwi. Od urodzenia byłam niską brunetką, która posiadała w swojej szafie znaczną rozpiętość rozmiarów spowodowanych wahaniami wagi. Tak więc moja garderoba zawierała od kilku rzeczy w rozmiarze 36 do kilkunastu w rozmiarach większych. Ostatnio byłam na poziomie 40, więc spoglądając w lustro doznałam szoku. Naprzeciw mnie stała dziewczyna, która miała co najmniej 175 cm wzrostu, długie, blond włosy układające się w najmodniejszą fryzurę tego sezonu. Ponadto wyglądałam, jakbym mogła objąć się własnymi rękami w talii, co spowodowało, że od razu poczułam się głodna. Wyszłam więc z pokoju w poszukiwaniu lodówki. Nigdy nie lubiłam dużych i obcych przestrzeni, bo bardzo szybko się gubiłam. Niestety gdy wyjrzałam z pokoju okazało się, że mam przed sobą szeroki korytarz z ogromną ilością drzwi, a także – o zgrozo – schody w górę i w dół. Przeszłam korytarz i wiedziona głodem dotarłam do ogromnej kuchni. Rzuciłam się na lodówkę i ze zdumienia opadła mi szczęka – tam nie było nic, oprócz otwartego jogurtu light z trzema kreskami namalowanymi flamastrem, który jak się okazało został zjedzony w równo jednej trzeciej. Przerażona zamknęłam lodówkę i zaczęłam sprawdzać szafki. Nic! Wszystkie były puste z wyjątkiem jednej, gdzie były ananasy w puszce. Teraz naprawdę przerażona i okropnie głodna, pobiegłam się ubrać i znaleźć pieniądze na zakupy. Wyszłam z domu i zaczęłam się rozglądać za jakimś sklepem. Wszędzie wokół mnie stały piękne wille i markowe sklepy z ubraniami. Ale ani jednego sklepu, ani nawet kiosku ze słodyczami. Po dwóch godzinach poszukiwań wróciłam do domu. Wyczerpana i ogromnie głodna dotarłam do kuchni. Znalazłam niegazowaną wodę mineralną i postanowiłam jeszcze raz zajrzeć do lodówki. Tym razem oprócz wody, której nie dostrzegłam na początku, zobaczyłam także rozpiskę dzisiejszego dnia na lodówce. Pośród przeogromnej ilości zajęć, które należało wykonać, była tam jedna dziesięciominutowa przerwa na 1/3 jogurtu i jedna piętnastominutowa na zjedzenie 2 kawałków ananasa. W tym momencie wpadłam w panikę, bynajmniej nie z powodu rzeczy, które powinnam już dawno temu zrobić. Wpałaszowałam obie rzeczy, zastanawiając się, jak w ogóle można takie maleństwo dzielić. Popiłam dużą ilością wody i choć mój brzuch nadal marudził, wyszłam z domu. Tym razem poszłam w przeciwną stronę. Minęłam szkołę, cztery salony piękności, mnóstwo sklepów z modą i dotarłam do centrum. Gdzieś w głębi łudziłam się, że znajdę może jakąś restaurację. Niestety jedyne, co znalazłam, to jakieś coś w stylu sklepów, ale zamiast witryn miały reklamy pochwalające sport, ambicje, prace itp. W końcu nie wytrzymałam i zapytałam jakiejś przeraźliwie chudej kobiety, gdzie jest spożywczy. Wytrzeszczyła na mnie oczy i powiedziała, że nie rozumie łaciny. Hmmm, to było naprawdę dziwne. Rozejrzałam się wokół. Wszyscy kobiety, mężczyźni, a nawet dzieci byli bardzo chudzi i wysocy. Wszyscy w najmodniejszych ubraniach, pięknych fryzurach. Ale było coś jeszcze. Coś, co można było poczuć, ale jeszcze nie potrafiłam tego nazwać. Wyszłam z centrum i weszłam w jakąś uliczkę. Była bardzo długa i niezbyt ładna, w przeciwieństwie do reszty miasta. Dotarłam nią do jakiegoś starego, wielkiego domu, ogrodzonego wysokim murem, przez co wyglądał trochę, jak więzienie. Znalazłam małą furtkę i weszłam nią na dziedziniec. Tam zobaczyłam ludzi: dużych, małych, przy kości lub nieproporcjonalnych. Były tam również dzieci, które biegały radośnie bawiąc się w piłkę. Wtedy odkryłam ze zdziwieniem, czym różnili się ludzie poza tym domem, od tych, którym się przyglądałam. Wszyscy mieli ten sam wyraz twarzy: smutny, z nieobecnym wzrokiem, który sprawiał, że trudno było przypomnieć sobie czyjąś twarz. Natomiast bardzo dobrze pamiętałam, w co byli ubrani. Moje rozmyślania zostały przerwane przez jakiegoś mężczyznę, który…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil klauduskamarcinow
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…